List motywacyjny – wzór do pobrania

List motywacyjny – wzór do pobrania

Gdy już się wydawało, że sytuacja na rynku pracy uspokoiła się, a karty zaczął rozdawać pracownik, wszystko zmieniło się o 180 stopni. Epidemia i kryzys z nią związany, można chyba to powiedzieć na głos, zakończyła krótką erę pracownika. Fala zwolnień, zawieszonych działalności, powszechne redukcje etatów, zamrożona gospodarka, niepewna przyszłość, wstrzymane inwestycje – to wszystko składa się na dość ponury obraz rzeczywistości. Zarówno z perspektywy przedsiębiorcy, jak i pracownika. Pomyślałem, że tym razem skupię się na tej drugiej grupie.

 

Dzisiejszy wpis jest jednym z trzech, które razem będą tworzyć mini poradnik dla bezrobotnych. Jeśli z jakiegoś powodu straciliście pracę i poszukujecie nowej, mam dla Was kilka praktycznych wskazówek i wzór listu motywacyjnego do pobrania. Zapraszam do lektury! (więcej…)

Kryzys w firmie – jak z nim walczyć?

Kryzys w firmie – jak z nim walczyć?

Niemal wszyscy przedsiębiorcy przechodzą obecnie trudne chwile. Mnie też to nie ominęło. Tak jak większość jestem “niepewny jutra”. Czas stanął w miejscu, a widmo kryzysu staje się wyjątkowo realne. Jestem jednak zdania, że nie ma co załamywać rąk, czy czekać na zbawienie, tylko spróbować się odnaleźć w nowych warunkach. Z resztą kryzys w firmie może pojawić się nie tylko przy okazji pandemii koronawirusa. Dlatego nie chciałbym w dzisiejszym wpisie skupiać się jedynie na tym wątku.

Mam za to kilka subiektywnych obserwacji, porad jak sobie radzić w kryzysowej sytuacji. Z perspektywy przedsiębiorcy, który już kilka trudniejszych etapów ma za sobą 😉

 

 

Gdy rządowa tarcza nie starcza

 

 

Gdy piszę ten tekst, projekt rządowego wsparcia dla przedsiębiorców i pracowników, tzw. tarcza antykryzysowa, jest na finiszu. Pakiet uchwalił już Sejm i teraz zajmie się nim Senat. Z uwagi na dynamicznie rozwijającą się sytuację, jej główne założenia zostały opracowane dość szybko. Poniżej najważniejsze z nich:

 

  • zwolnienie mikrofirm do 9 osób ze składek do ZUS na 3 miesiące (marzec–maj) – zwolnienie dotyczy składek za przedsiębiorcę i pracujące dla niego osoby; skorzystać mogą także samozatrudnieni z przychodem do 3-krotności przeciętnego wynagrodzenia, którzy opłacają składki tylko za siebie;
  • świadczenie postojowe w kwocie do ok. 2 tys. zł – dla zleceniobiorców (umowa zlecenia, agencyjna, o dzieło) i samozatrudnionych o przychodzie poniżej 3-krotności przeciętnego wynagrodzenia;
  • dofinansowanie wynagrodzeń pracowników – do wysokości 40% przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia i uelastycznienie czasu pracy – dla firm w kłopotach;
  • ochronę konsumentów w zakresie nadmiernego wzrostu cen i innych nieuczciwych praktyk;
  • czasowe zniesienie opłaty prolongacyjnej przy odraczaniu lub rozkładaniu na raty należności skarbowych i składkowych (ZUS);
  • umożliwienie odliczenia od dochodu (przychodu) darowizn przekazanych na przeciwdziałanie COVID-19;
  • korzystniejsze zasady rozliczania straty;
  • umożliwienie sklepom – w niedziele objęte zakazem handlu – przyjmowania towaru, rozładowywania go oraz wykładania na półki;
  • przedłużenie legalnego pobytu i zezwoleń na pracę dla obcokrajowców;
  • zwalnianie z naliczania kar umownych za – związane z epidemią – opóźnienia przy realizacji przetargów;
  • umożliwienie gminom odstąpienia od pobierania podatku od nieruchomości od firm, które przez epidemię koronawirusa utraciły płynność finansową;
  • przedłużenie bankowych kredytów obrotowych, w oparciu o dane finansowe na koniec 2019;
  • gwarancje de minimis z BGK;
  • dopłaty BGK do odsetek;

 

 

Mimo zapowiedzi i prac nad wsparciem dla przedsiębiorców sytuacja nie wygląda kolorowo. Najmniejsi przedsiębiorcy masowo zawieszają działalność gospodarczą. Dane wskazują, że w ciągu ostatniego tygodnia ponad 11 tys. firm złożyło wniosek o zawieszenie. Kolejne już ustawiają się w kolejce…

Pakiet, który ma przeciwdziałać gospodarczym skutkom pandemii koronawirusa, z pewnością nie jest doskonały. Obawiam się, że to taki “miś na miarę naszych możliwości”. Pandemia pokazała wyraźnie, że świat nie był przygotowany na taki kryzys, w takiej skali. To dotyczy nie tylko Polski ale i krajów lepiej rozwiniętych. Co by nie mówić i jakby nie oceniać tarczy antykryzysowej, jest to jakaś próba pomocy i wsparcia dla przedsiębiorców. Obawiam się jednak, że sama tarcza nie starcza. Decydujące będzie to jak sami przedsiębiorcy zareagują na sytuację kryzysową.

 

 

Reakcja na kryzys w firmie

 

 

Od naszej reakcji na kryzys w firmie zależy, jak uda nam się przez niego przejść. Najlepiej jeśli przedsiębiorcom uda się zachować chłodną głowę. Im bardziej racjonalna i przemyślana jest nasza reakcja, tym będzie lepsze. Ciężko myśleć nad skutecznymi rozwiązaniami, jeśli zawładnie nami stres i strach. Zazwyczaj mamy więcej możliwości, niż nam się początkowo wydaje. Nie możemy tylko ich sami blokować. Nastawienie i zimna krew to oczywiście nie wszystko.

 

Firma to ludzie. Jedna z pierwszych reakcji powinna zatem dotyczyć załogi. Nie tylko kadry kierowniczej. Warto powołać swoisty sztab kryzysowy i zmobilizować wszystkich pracowników do zaangażowania. Zaskoczy Was jak dużo ciekawych pomysłów może od nich wyjść. Poza tym na pewno docenią fakt, że informujesz ich na bieżąco o sytuacji w firmie. Najważniejsze to chronić kluczowe zasoby. A ludzie to jeden zdecydowanie jeden z nich. Dlatego naszą reakcję na problem nie powinno być ukrywanie go przed innymi. Wręcz przeciwnie. Komunikacja w sytuacji kryzysowej nabiera jeszcze większego znaczenia. Nie tylko z pracownikami ale też z naszymi partnerami biznesowymi, a nawet klientami.

 

Bardzo ważnym elementem jest też odpowiednia diagnoza. Bez niej trudno będzie nam odpowiednio zareagować i opracować jakikolwiek sensowny plan naprawczy. Jeśli znamy skalę i możliwe konsekwencje jakie może wywołać kryzys, wiemy przynajmniej z czym się mierzymy. Wiemy o co trzeba się martwić. Jakie są główne zagrożenia patrząc długofalowo. Przy okazji będzie Wam łatwiej poszukać sposobów jak obrócić sytuację na swoją korzyść. Może zmodyfikować ofertę, dodać nowe produkty, zmienić charakter obsługi klienta, usprawnić niektóre procesy? Do tego jeszcze wrócimy.

 

Odpowiednią reakcję w sytuacji kryzysowej może być też skorzystanie z profesjonalnego doradztwa biznesowego. To szansa na niezależną opinię od specjalistów, którzy mają doświadczenie w danym obszarze. Dzięki temu poszerzycie perspektywę, będziecie mieli okazję usłyszeć opinię kogoś nie zaangażowanego emocjonalnie w Waszą sytuację. Sam wiem jak ciężko jest złapać do siebie odpowiedni dystans w biznesie. A to bywa konieczne jeśli chcecie opracować skuteczną strategię. Zmienić ją pod nowe okoliczności…

 

 

Strategia biznesowa w czasie kryzysu

 

 

Zmiana rzeczywistości biznesowej, wymusza zmianę dotychczasowej strategii. Być może wykorzystanie planów awaryjnych, które były już w niej uwzględnione? Niezależnie od tego czy byliście przygotowani na kryzys, czy zaskoczył Was we śnie, trzeba na nowo przewartościować cele i zmodyfikować działania.

 

Po pierwsze trzeba dopasować działania do bieżących sytuacji na rynku. A co za tym idzie trzeba ponownie przeanalizować cele jakie sobie wyznaczyliśmy. Może się okazać, że w obecnej sytuacji stracą na aktualności i będzie trzeba znaleźć bardziej realne, możliwe do osiągnięcia. W każdy przypadku do tematu podejść indywidualnie. Dobrze też przyjrzeć się działaniom, konkretnym procesom które generują koszty. Może czasowo zawiesić część z nich, na rzecz nowych, dopasowanych do nowych warunków. Może poszukać nowych szans, wyjść z nową usługą, specjalną promocją, która może spotkać się z zainteresowaniem w danym momencie. Sam (zainspirowany rządową tarczą antykryzysową) przygotowałem kilka dni temu promocyjną ofertę, w której nowi klienci jednej z moich firm, mogą skorzystać z outsourcingu IT, księgowego albo marketingowego przez pierwsze miesiące bez żadnych opłat. Po analizie, rozmowach z pracownikami, stwierdziłem, że lepiej będzie w obecnej, niełatwej sytuacji zrezygnować z początkowych zysków, na korzyść współpracy długofalowej. W końcu każdy kryzys kiedyś się kończy. Firma ma szansę się rozwijać mimo niesprzyjających warunków. Nawet jeśli podpisanie nowych kontraktów nie będzie się bezpośrednio wiązało z dochodem, jest realna szansa, że  znajdzie się trochę zainteresowanych firm, które zostaną już ze mną na stałe. A okazane zaufanie i zrozumienie zwróci się w ten lub inny sposób. Większość przedsiębiorców wcale nie chce zamykać się w domu i kończyć działalności. Chce dalej funkcjonować, a jednocześnie jest zmuszona do optymalizacji kosztów. To jest jakieś wyjście, w którym obie strony są wygrane. Ja powiększam grono partnerów, mimo pandemii zdobywam nowe zlecenia, a moi klienci mają szansą otrzymać profesjonalna i kompleksową pomoc bez opłat w kryzysowym momencie. Co sądzicie?

 

 

 

 

Uczciwa analiza pozwoli Wam skutecznie przemodelować Wasz biznes. Dobrą praktyką będzie przygotowanie kilku możliwych scenariuszy. Może zorganizować burzę mózgów w zespole? Może warto będzie skorzystać z niezależnego doradztwa ale też przykładów innych firm. Studium przypadków, które są już znane i zostały opisane mogą być dobrą inspiracją, gdzie szukać oszczędności, jak przeorganizować swoją firmę itd. Może się okazać, że jest potrzeba głębszych zmian, być może bardziej drastycznych środków niż samo przejście na home office. Trzeba poszukać wszystkich możliwych sposobów na to, aby odwrócić sytuację na swoją korzyść. Wierzę, że jest to możliwe, dlatego poniżej mam dla Was trochę praktycznych podpowiedzi co warto wziąć pod uwagę.

 

 

Jak skorzystać na kryzysie – praktyczne porady

 

 

Wierzę, że kryzys można obrócić na własną korzyść i nie mam tu na myśli wzbogacaniu się na krzywdzie innych, czy wykorzystywanie trudnej sytuacji materialnej innych przedsiębiorców. Powtarzałem już nie raz, że sukces niczego nas nie nauczy. Co innego w przypadku problemów, które zmuszają nas do kreatywności. Kryzys, jakkolwiek by nie wyglądał w Waszym przypadku wymusza na Was działania. Zmianę, o którą w normalnych okolicznościach pewnie byłoby trudno. Nowa sytuacja na rynku, stwarza nowe potrzeby, nowe oczekiwania. Jeśli uda nam się na nie odpowiedzieć, stworzymy nowe szanse, których wcześniej nie widzieliśmy, albo nie byliśmy ich świadomi. Mimo kryzysowej sytuacji warto uświadomić pracowników i całą kadrę, że to moment, w którym musimy wytężyć wysiłki. Poprawić efektywność i produktywność. A skoro jesteśmy już przy pracownikach…

 

Kryzys na rynku pracy sprawia, że pojawia się więcej wykwalifikowanych specjalistów chętnych podjąć pracę. Niestety nie wszystkie firmy będą w stanie przetrwać trudny okres. Już widać redukcje zatrudnienia w wielu branżach. To duży problem, a z drugiej strony szansa. Może właśnie teraz będzie idealna szansa znaleźć pracownika, którego szukaliście od dawna, ale z uwagi na małe bezrobocie i dobrą sytuację gospodarczą nie było do nich dostępu? To może być dobra okazja, którą szkoda byłoby przespać.

Moment przestoju można wykorzystać też na zadania, które wiecznie “spychaliśmy na potem”. Od jakiegoś czasu planowaliście zrobić porządek w dokumentach firmowych? Przeorganizować procesy związane z obiegiem dokumentów, informacji w biurze? Może chcieliście wdrożyć dodatkowe narzędzia i rozwiązania informatyczne ale nigdy nie było do tego odpowiedniej okazji? A może chcieliście przebudować stronę internetową, albo zrobić nowe materiały promocyjne? To może być dobry moment!

 

Kolejna sprawa to optymalizacja kosztów. Wspominałem już o tym, z resztą nie tylko przy okazji dzisiejszego wpisu. Zachęcałem do przeanalizowania i redukcji kosztów zanim kryzys się pojawi. Jeśli jednak nie udało Wam się zdążyć na czas, nic straconego. Na to nigdy nie jest za późno. Gdy pojawia się problem, przestój, naturalne staje się szukanie oszczędności tam gdzie jest to możliwe. Trzeba jednak zrobić to rozważnie. Tak aby prawidłowe funkcjonowanie firmy nie było zachwiane i pozbyć się jedynie zbędnych kosztów.

 

Ważne będzie też spojrzeć na firmowy marketing i sprzedaż. Dwie powiązane ze sobą dziedziny, które przenikają się i uzupełniają wzajemnie i mają ogromne znacznie dla rozwoju biznesowego. W czasach kryzysu też będą musiały nieco zmienić charakter. Trzeba pomyśleć o intensyfikacji działań, a jednocześnie zaopiekować się obecnymi klientami i uniknąć odpływu. Utrzymanie dobrych relacji i kontaktów biznesowych będzie jednym z ważniejszych wyzwań. Może warto też będzie poszerzyć lejek sprzedażowy? Skorzystać z dodatkowych kanałów dystrybucyjnych? Polecam Wam zrobić to co sam zrobiłem, czyli zorganizować spotkanie (może być online) i zapytać o pomysły te dwa działy. Dosłownie wczoraj tak zrobiłem i już pojawiło się kilka pomysłów, rozwiązań aby przenieść część działań i wydatków na inne obszary. Przynajmniej do czasu aż sytuacja się nie uspokoi. Dobrze przy tej okazji poszukać sposobów na ulepszenie niektórych elementów, wdrożyć w odpowiednim zakresie automatyzację, a pracownikom powierzyć nowe zadania? Może warto będzie też poszukać nisko kosztowych form i kanałów promocyjnych?

 

Polecałbym też przyjrzeć się dotychczasowej polityce cenowej. Sami będziecie musieli ocenić, czy w Waszym przypadku lepiej będzie podwyższyć ceny, czy obniżyć. Jest to zależne od wielu czynników, w tym od Waszej strategii biznesowej i narzuconych celów. Warto pomyśleć też o dodatkowych rabatach, specjalnej ofercie, które będzie odpowiadała bieżącej sytuacji i możliwościom klientów. Finanse w firmie w czasie kryzysu wymagają szczególnej uwagi. Ich stan powie nam czy nasze działania, zmiany, mają sens, czy się sprawdzają. Ile mamy na nie czasu, jakie są prognozy itd. To szerszy wątek, który powinno się analizować na konkretnym przykładzie. Trzeba monitorować sytuację i w zależności od niej opracować kilka scenariuszy i planów finansowych. Jak zwykle zachęcam do skupienia się na tym najbardziej pesymistycznym 😉

 

 

Jak uniknąć kryzysu w biznesie?

 

 

Mam wrażenie, że dobrze znacie odpowiedź na to pytanie. Zazwyczaj w teorii wszyscy wszystko wiemy. Największym problemem jest zbyt późne rozpoznanie zbliżających się problemów. Ostatnio powtarzałem o tym na vlogu – większość polaków nie jest gotowych na kryzys. Większość firm nie jest gotowa do przestoju jaki zaserwował nam koronawirus. Jeśli nie widzieliście tego odcinka, to zapraszam:

 

 

 

Tak jak w przypadku COVID-19 ważna jest wczesna diagnoza, tak samo w kontekście biznesowym, wczesne rozpoznanie zbliżającego się kryzysu w firmie może umożliwić podjęcie szybkiego i skutecznego leczenia. Pomoże to uniknąć większego problemu. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis choć w małym stopniu się do tego przyczyni. Jeśli szukacie bardziej bezpośredniego wsparcia w tym trudnym czasie, zachęcam do kontaktu bezpośrednio ze mną.

 

Z uwagi na to, że sam też jestem przedsiębiorcą, który musi stawić czoła rzeczywistości, jestem ciekaw też Waszych sposobów na walkę z kryzysem w biznesie. Macie jakieś pomysły? A może przykłady, które mogą być cenne w kontekście dzisiejszego tematu? Jeśli tak, dajcie znać w komentarzach!

 

List referencyjny – wzór do pobrania

List referencyjny – wzór do pobrania

List referencyjny to dobrze znana i często praktykowana forma rekomendacji pracownika lub firmy. Można powiedzieć, że to pewnego rodzaju świadectwo jakości współpracy i wzajemnych relacji. W dzisiejszym wpisie postaram się podkreślić dlaczego jest to istotny element budowania własnej marki (niezależnie czy mówimy o przedsiębiorcy czy pracowniku, specjaliście). Poza tym mam dla Was kilka subiektywnych spostrzeżeń i wzory listów referencyjnych do pobrania za darmo.

 

 

List referencyjny – jaką ma moc i dlaczego warto?

 

 

List referencyjny jest opinią na temat naszej pracy. To co jest szczególnie ważne w tym przypadku – pozytywną opinią. Nikt raczej nie wystawia negatywnych referencji, a przynajmniej nie słyszałem jeszcze o takim przypadku. W zasadzie to dwa wykluczające się słowa. Co oczywiście nie zmienia faktu, że nawet dobra opinia może nam zaszkodzić, ale o tym za chwilę.

W jaki sposób list referencyjny może nam pomóc? Dlaczego warto się o niego postarać?

 

Pracownikowi, który odchodzi z danej firmy, list referencyjny może pomóc znaleźć lepszą pracę, w krótszym czasie. Raczej nie będzie to główny argument przy zatrudnieniu, ale z pewnością ważny. Sam zwracam na to uwagę jako pracodawca. Oczywiście nawet jeśli kandydat do pracy świetnie sprawdził się w poprzedniej firmie, nie oznacza to od razu, że równie dobrze będzie sobie radził w nowej. Natomiast dobre słowo od poprzedniego pracodawcy zawsze działa na korzyść pracownika. Jest pozytywnym sygnałem, którego trudno zignorować i nie warto tego robić.

Rekomendacje stają się dla pracownika poniekąd wizytówką, laurką. Potwierdzeniem, że pracownik był zaangażowany, że realizował powierzone zadania i cele, w trakcie swojej pracy zdążył wyrobić sobie dobrą markę jako specjalista itd. Zawodowy, pozytywny wizerunek jest ważny tak samo dla pracownika, jak dla przedsiębiorcy. W obu przypadkach pozytywne opinie są istotnym elementem budowania własnej marki i tak samo jak są dostrzegane przez pracodawców, tak samo wśród potencjalnych klientów i kontrahentów.

 

W przypadku firm, może mieć to jeszcze większy wymiar i znaczenie. Może dlatego, że trudniej jest nawiązać trwałą współpracę partnerską z inną marką niż znaleźć pracownika. Często idą za tym dużo większe środki finansowe i większa odpowiedzialność. Zwłaszcza w outsourcingu usług. Jeśli firma, dla której świadczymy usługi, albo która korzysta z naszych produktów, jest zadowolona z ich jakości, z przebiegu współpracy to zawsze będzie to pozytywny bodziec dla innych, potencjalnie zainteresowanych naszą działalnością marek.

Referencje od firm i kontrahentów mają dużą siłę. Przede wszystkim dlatego, że umacniają naszą wiarygodność i same są przy tym są wiarygodne. Na pewno bardziej niż anonimowe opinie w sieci. W końcu pod listem referencyjnym podpisuje się zazwyczaj konkretna osoba, często właściciel bądź kierownik. Wspomniałem we wstępie, że dobre słowo też może mieć negatywny charakter. To zjawisko da się zaobserwować głównie w internecie. Na portalach społecznościowych, mapach Google itd. Nagle, z dnia na dzień, w tajemniczych okolicznościach, danej firmie przybywa rekomendacji i dobrych opinii… Nie trzeba sokolego oka, ani umiejętności dedukcji na poziomie Sherlocka Holmsa, żeby dostrzec, że niektóre referencje są po prostu fałszywe i sztuczne. A skoro widać to gołym okiem, to znaczy się że potencjalny klient i kontrahent też może to zauważyć. Gdy to nastąpi trudno będzie nam odzyskać twarz i zaufanie. Dlatego też, list referencyjny wydaje się jednak bardziej wiarygodnym i merytorycznym rozwiązaniem. Poza tym istnieje jakaś możliwość weryfikacji jego autentyczności.

 

A co powinien zawierać list referencyjny dla firmy, a co dla pracownika? Poniżej znajdziecie przykładowe wzory do pobrania, które potraktujcie jako inspirację. Mniej jako gotowiec, który trzeba kopiować “jeden do jednego”.

 

 

List referencyjny dla firmy

 

 

W liście referencyjnym powinny znaleźć się wszystkie niezbędne informacje zarówno o firmie, która udziela polecenia, jak i firmie polecanej. Dobrą praktyką jest umieszczenie referencji na papierze firmowym, z logiem, danymi kontaktowymi, pieczątką i podpisem. W treści natomiast warto wskazać charakter współpracy między markami, jej zakres, jak również pozytywne doświadczenia z niej płynące. Można podkreślić co szczególnie doceniamy, jakie cechy i zalety niosą wspólne działania itd. Trzeba tylko pilnować, aby nie przesłodzić. Lepiej skupić się na kluczowych informacjach, konkretach, które mogą być praktyczną podpowiedzią dla innych firm potencjalnie zainteresowanych współpracą.

 

O taki list referencyjny można “upomnieć się” w dowolnym momencie. Dobrze tylko, aby firma wystawiająca taką laurkę zdążyła zgromadzić już jakieś doświadczenia, mogła przekonać się o pozytywnym aspekcie współpracy z naszą marką. Największą moc będą miały autentyczne referencje, niewymuszone i wiarygodne. Niestety częstym zjawiskiem jest pewnego rodzaju spychanie napisania listu referencyjnego na szeregowych pracowników, albo na nas samych. Nie raz w odpowiedzi na prośbę o referencję słyszałem: “Proszę napisać, a my się podpiszemy”. Rozumiem, że może to wypływać z braku czasu, może nawet z zaufania, ale nie jest to najlepsze rozwiązanie. Między innymi dlatego też udostępniam poniżej wzór firmowych referencji do pobrania i wykorzystania jako inspirację: 

 

referencje dla firmy

 

 

List referencyjny dla pracownika

 

 

O referencje od pracodawcy warto jest poprosić przy kończeniu współpracy. Tak jak w przypadku referencji dla firmy – najlepiej na papierze firmowym, z pieczątką, podpisem. W dobrym tonie będzie zapytanie pracodawcy czy nie będzie miał problemu z tym, że w przyszłości ktoś może zadzwonić chcąc potwierdzić wystawione referencje. Oczywiście zakładając, że pracownik rozstaje się z pracodawcą w dobrych stosunkach 😉

Referencje powinny zawierać nazwę naszego byłego stanowiska pracy, okres zatrudnienia, zakres najważniejszych obowiązków i pozytywną ocenę ich wykonania. Można podać szczegóły, wspomnieć w nich o kilku wybranych sukcesach, osiągnięciach. Ważne aby nie przesadzać, bo szybko taka opinia może stracić na wiarygodności. Z tego samego powodu warto zadbać, aby list referencyjny zawierał imię i nazwisko, stanowisko i nazwę firmy, w której pracuje osoba podpisująca dokument. Poniżej możecie pobrać darmowy wzór listu referencyjnego dla pracownika:

 

referencje dla pracownika

 

List referencyjny nie ma czarodziejskiej mocy, która zapewni nam przypływ klientów, czy zalew nowych ofert pracy. Może natomiast w tym realnie pomóc. Poza tym list referencyjny nie ma daty przydatności. Tak długo jak uznamy to za właściwe, możemy wykorzystywać go do budowania własnej marki i pozytywnego wizerunku. Do czego zachęcam!

Jeśli szukacie firm i przedsiębiorców, z którymi będziecie mogli wymienić się rekomendacjami i referencjami, zapraszam serdecznie na “Spotkania z o.o.”. To cykl swobodnych spotkań bez zobowiązań ale z biznesem w tle. Przy piwku, kawie, herbacie, whiskey – co kto lubi 😉  To idealna okazja, aby zdobyć nowe kontakty, dowiedzieć się czegoś ciekawego o innej branży, wymienić się doświadczeniami i nie tylko. Kolejna edycja spotkań z ograniczoną odpowiedzialnością już wkrótce! Obserwujcie mojego Facebooka, na którym pojawi się informacja o terminie i miejscu spotkania.

Bądźmy w kontakcie!

 

Książki pomocne w biznesie część 4

Książki pomocne w biznesie część 4

Dziś opowiem i jak mam nadzieję, skutecznie zachęcę Was do przeczytania kolejnej książki pomocnej w biznesie. “Zrobione! Naucz się kończyć to co zacząłeś” autorstwa Jona Acuff’a to tytuł, który ma uniwersalną wartość i praktyczne zastosowanie nie tylko w biznesie. Niezależnie czy chodzi o prowadzenie własnej firmy, czy przestrzeganie diety, autor zdradza nam kilka ciekawych sposobów na to, jak skuteczniej realizować swoje cele i kończyć to co się zaczęło.

W sumie to niespełna 250 stron. Co na nich znajdziecie? Dlaczego warto wybrać się do księgarni?

 

 

Jak skutecznie realizować cele biznesowe i nie tylko?

 

 

Jona Acuff’a możecie znać z kilku Bestsellerów „New York Timesa” (np. Start, Do Over). To znany bloger, mówca i twórca popularnego wyzwania „30 Days of Hustle”. Bynajmniej nie jest to ktoś, kto twierdzi, że znalazł uniwersalny wzór na efektywność. Jednak jego strategia, co potwierdzają liczne przykłady (w tym mój), przynosi naprawdę dobre efekty.

Każdy z nas, niezależnie czy pracuje na etacie, czy jest przedsiębiorcą prowadzącym własną firmę, ma pewne założenia i cele, które chciałby zrealizować. Jak pokazuje praktyka, duża część naszych pomysłów ląduje w koszu. Nawet jeśli początkowo mieliśmy dużą motywację. Chyba każdy ma taki grzeszek na sumieniu i projekt, którego realizację zawiesił na bliżej nieokreślony czas. Jeśli masz problem z zamykaniem kolejnych pudełek z pomysłami, zanim otworzysz kolejne, tak jak ja. Jeśli masz już dość wiecznego zaczynania od nowa, to ta książka jest właśnie dla Ciebie. Znajdziesz w niej realną pomoc i może tak jak było w moim przypadku, zdecydujecie choć część porad zastosować w życiu. Autor nie tylko świetnie zdiagnozował problem, ale też podsunął szereg ciekawych rozwiązań.

 

Pierwsza myśl jaka mnie uderzyła czytając książkę, było stwierdzenie, że za niedokończone projekty winny jest najczęściej perfekcjonizm, a nie jak można byłoby się spodziewać lenistwo, brak czasu czy starań. Autor piszę na przykład:

 

“Problem z perfekcjonizmem polega na tym, że wyolbrzymia błędy, a minimalizuje postępy. Nie pozwala wierzyć w trwale osiągany sukces. Każe nam postrzegać cel jako domek z kart. Wystarczy jeden niedoskonały element, aby cała konstrukcja się rozsypała. Nawet drobne potknięcie oznacza całkowitą klęskę. Perfekcjonizm mąci ci w głowie, każe Ci bowiem mierzyć zbyt wysoko.”

 

Niektóre wnioski i przemyślenia autora, opisane pomysły i rozwiązania mogą się wydawać dziwne, żeby nie powiedzieć bez sensu. Warto jednak wiedzieć, że wszystkie przedstawione techniki mają potwierdzenie w danych. Są poparte badaniami na grupie kilkuset osób. Autor przekonuje na przykład, że sposobem na sukces jest… dobra zabawa. Jak piszę Jon, analizując doświadczenia i dane, dochodzimy do wniosku, że wybór celu, który kojarzy się nam z przyjemnością, zwiększa prawdopodobieństwo jego zrealizowania o ok. 46 procent. To naprawdę dużo. Co więcej, dobra zabawa to nie opcja, a konieczność. Zwłaszcza jeśli chce się wyeliminować przeszkadzający perfekcjonizm i szczęśliwie dotrzeć do celu. Szczególnie pomocny będzie w tym przypadku także system nagradzania samego siebie.

 

Książki pomocne w biznesie

 

Jon Acuff ma momentami obserwacje równie proste, co genialne. Celnie trafia opisując zagrożenia na jakie jesteśmy narażeni realizując własne cele. Wskazuje też jak sobie z nimi radzić. Przytnij cel o połowę, baw się i ciesz z pracy, wyjdź z kryjówki, zrezygnuj z szlachetnych przeszkód… W książce znajdziecie sporo wskazówek i co ważne szereg konkretnych przykładów, z życia autora i nie tylko, na ich potwierdzenie.

 

“Cele nie znikają, gdy decydujemy się ich nie realizować. One się zamieniają w duchy, które potem nas prześladują.”

 

To co wyróżnia tę książkę od innych, to też z pewnością język, w jakim została napisana. Czytając ją masz wrażenie, jakbyś rozmawiał z dobrym i bardziej doświadczonym kumplem. Mnóstwo w niej humoru, anegdot. Czyta się jednym tchem, z niewymuszonym uśmiechem na twarzy. Gdy dodacie do tego nietuzinkowe wskazówki, wyjątkowo celne obserwacje i praktyczne podpowiedzi, dojdziecie do podobnego wniosku co ja. Ta książka jest nie tyle przydatna w biznesie, co wręcz niezbędna. Każdy przedsiębiorca powinien przeczytać ją najlepiej dwa razy. Myślę, że spojrzycie na prowadzenie firmy z nieco innej perspektywy. A przede wszystkim, może łatwiej będzie Wam kończyć to co zaczęliście.

 

“Rozpoczynać coś jest miło ale przyszłość należy do tych, którzy doprowadzają sprawy do końca. Jesteś gotowy dołączyć do tego grona?”

 

Jeśli Wasza odpowiedź na ostatnie zdanie z książki „Zrobione! Naucz się kończyć to, co zacząłeś” Jona Acuff’a brzmi tak, to chyba nie muszę Was szczególnie przekonywać, dlaczego warto sięgnąć po tę pozycję. Tytuł bez problemu znajdziecie w dobrych księgarniach. Ale najwygodniej będzie ją zamówić bezpośrednio w wydawnictwie MT Biznes.

Polecam z czystym sumieniem i jednocześnie zachęcam, abyście podzielili się własnymi propozycjami i tytułami książek pomocnych w biznesie i nie tylko 😉

 

Książki pomocne w biznesie – część 3

Książki pomocne w biznesie – część 3

Jakiś czas temu, w moje ręce trafiła książka “Radical Candor” autorki Kim Scott, która pracowała jako doradca w takich firmach jak Dropbox, Kurbo, Shyp, Twitter. Zajmowała kierownicze stanowiska w Apple, Google, AdSense, YouTube. Mówiąc w skrócie, kobieta z naprawdę bogatym, przeszło 20-to letnim doświadczeniem biznesowym, którym całe szczęście zdecydowała się podzielić z czytelnikami. Niedawno książka ukazała się w polskiej wersji językowej pod tytułem: “Szef wymagający i wyrozumiały” co dodatkowo zmotywowało mnie do lektury.

Dlaczego warto po nią sięgnąć i kto powinien to zrobić?

 

 

Książka nie tylko dla szefów

 

 

Trudno będzie opowiedzieć o tej książce bez spoilerowania treści. W każdym razie zrobię co w mojej mocy, aby Was zainteresować i jednocześnie nie zdradzić zbyt wielu szczegółów. Dlaczego? Bo to pozycja, której naprawdę warto poświęcić trochę czasu i uwagi. Niezależnie od tego, czy prowadzicie już własny biznes, dopiero snujecie takie plany, albo pracujecie na etacie. To jeden z tych tytułów, który zdecydowanie nie powinien się kurzyć na półce żadnego managera, kierownika działu, albo pracownika z branży HR. Z drugiej strony jest na tyle uniwersalna, że śmiało można polecić ją każdemu. Postaram się teraz wytłumaczyć dlaczego.

 

Jak podkreśla sama autorka, książkę podzieliła na 2 części. W pierwszej chce nas pocieszyć, przelać na nas trochę optymizmu, zmotywować. W drugiej znajdziemy już więcej wiedzy i praktycznych porad. Kim Scott przez wiele lat pracowała nad kursem szkoleniowym poświęconym sztuce bycia dobrym szefem. Jest twórcą specyficznego podejścia w zarządzaniu, która sama określiła mianem Radykalnej Szczerości. Głównym założeniem jest zarządzaniem zespołem w zrównoważony sposób, łącząc pochwałę z krytyką, wymagania z wyrozumiałością. A wszystko to, by osiągać coraz lepsze efekty i stawać się coraz lepszym.

 

W dużym stopniu pokreślone zostały relacje jakie powinny się nawiązywać między szefem, a pracownikiem. Autorka określiła między innymi, na jakich filarach warto je budować. Wśród nich znalazło się zaangażowanie, skuteczność i zrozumienie. Każdy z tych czynników Kim Scott podzieliła na mniejsze części. W tym wszystkim często porównuje szefa do przewodnika. Wskazuje jak być dobrym przewodnikiem bez uciekania się do tanich sztuczek i wyświechtanych frazesów. Dzieli się za to praktycznym doświadczeniem z życia własnego, lub ze swojego otoczenia, oferując jednocześnie bardzo precyzyjne wskazówki, celne obserwacje i głębszą analizę.

 

 

Jak zarządzać zespołem i być dobrym szefem?

 

 

Całkiem niedawno pisałem o tym jak być dobrym szefem. Zebrałem tam trochę własnych przemyśleń i doświadczeń. Jeśli macie wolną chwilę, zachęcam do zerknięcia do tego wpisu. Z książki natomiast nie tylko dowiecie się jaki powinien być dobry szef, ale też co dokładnie zrobić, aby się nim stać. Otrzymacie sporo wartościowych podpowiedzi jak podchodzić do podejmowania decyzji kluczowych dla biznesu, jak mimo przeszkód osiągać zakładane cele i wycisnąć cały potencjał ze swojego zespołu. To naprawdę solidna dawka motywacji, choć książka sama w sobie nie należy do typowych tytułów motywacyjnych. Podkreśla za to jej znaczenie, choćby w kontekście zarządzania ludźmi. Zarażania nią. Myślę, że nie jednemu szefowi pomoże zainspirować swoich pracowników do jeszcze większego zaangażowania i lepszej pracy. Zwłaszcza, gdy zachęcony lekturą postanowi być nie tylko kierownikiem, ale też kompanem.

 

“Szef wymagający i wyrozumiały” dobitnie pokazuje związek między relacjami, a sukcesem w biznesie. Podkreśla, jak bardzo jest on uzależniony od konkretnych jednostek, które z kolei najlepsze wyniki osiągają w zgranej drużynie. W drużynie, w której siła napędową są dobre relacje i wzajemne zrozumienie. Według autorki, nie osiągniemy tego jedynie klepiąc się po plecach. Kluczowe znaczenie będzie tu miała szczerość. W niektórych sytuacjach – radykalna. To ona jest fundamentem zaufania. Model stworzony przez Kim Scott podkreśla główne obowiązki każdego dobrego szefa, jak również określa cechy niezbędne do bycia dobrym liderem. W tym otwartość, zachowanie równowagi między krytyką, a pochwałami, oraz dążenie do tego, aby wszyscy czuli dumę ze swojej pracy.

 

 

Nie bez znaczenia jest też fakt, że książkę czyta się bardzo dobrze. Jest pozbawiona pustego moralizatorstwa i charakteru poradnikowego. Wpleciono w nią sporo humoru i zaskakujących faktów. Uważny czytelnik znajdzie w niej całkiem sporo “smaczków” i ciekawostek. To setki różnych historii wyciągniętych z życia autorki, które dodatkowo podbijają znaczenie jej obserwacji. Z resztą jak sama podkreśla, nie tylko jej obserwacji i doświadczeń. Zdziwicie się, jak często czytając ją powiecie sobie w myślach: “Mam tak samo!”.

To jedna z tych książek, w trakcie których szybko zrozumiecie jak dużo opisanych doświadczeń jest wręcz wyjętych z Waszego życia. Z drugiej strony pomoże Wam poznać nieznane, zmierzyć się z problemami, zanim jeszcze pojawią się na horyzoncie. Przynajmniej mi mocno dała do myślenia.

 

Kim Scott – Szef wymagający i wyrozumiały. Jak skutecznie zarządzać, nie tracąc ludzkiego oblicza – polecam z czystym sumieniem. Tak jak inne publikacje Wydawnictwa MT Biznes, które od przeszło 18 lat dostarcza na rynek ciekawe tytuły z sektora szeroko pojętego biznesu. Jeśli macie ochotę zakupić opisaną dziś książkę, zróbcie to za pośrednictwem poniższego linka, a otrzymacie dodatkowo 15% rabatu: LINK

 

A jeśli sami czytaliście ostatnio jakąś książkę pomocną w biznesie – zachęcam do podzielenia się swoimi wrażeniami i opinią w komentarzach. Pozdrawiam!

Książki pomocne w biznesie – część 2

Książki pomocne w biznesie – część 2

Prowadzenia własnej firmy nie da się nauczyć z książek. Z drugiej strony to właśnie z nich możemy czerpać wartościową wiedzę, która jest przydatna w biznesie. Poza samą wiedzą, dobra książka może być tez źródłem inspiracji, motywacji. Daje możliwość poznać historie ciekawych ludzi. Pozwoli spojrzeć na własną firmę z innej perspektywy, wynieść lekcję z cudzych błędów bez konieczności ich powielania. A to już dużo…

Dziś przygotowałem dla Was kilka tytułów, które moim zdaniem warto przeczytać. Zarówno, gdy zaczynacie przygodę z własnym biznesem, jak i w przypadku gdy jesteście przedsiębiorcami już od dłuższego czasu. Zapraszam.

 

 

Książki biznesowe, które warto przeczytać

 

 

Na początku przypomnę tylko, że jest to druga część z serii książki pomocne w biznesie. Pierwszą znajdziecie pod tym linkiem. Zachęcam do zajrzenia, bo dziś oczywiście będą zupełnie nowe tytuły i propozycje. Dokładniej mówiąc – 5 książek, które moim zdaniem warto przeczytać prowadzać własny biznes.

 

Pierwszą propozycją jest „Kreatywność i nienawiść. Twórz jak ludzie sukcesu” Dana Norrisa. Dan Norris to wielokrotnie nagradzany przedsiębiorca, założycielem wpcurve.com, autor jeszcze kilku ciekawych tytułów. Dziś natomiast skupmy się na tym wybranym. Autor pokazuje w swojej książce jak udało mu się zbudować światową markę i jakie przeszkody musiał pokonać na swojej drodze do sukcesu. Wspomina jak radził sobie z hejtem, z przeciwnościami losu, co może stanowić duże wyzwanie chcąc rozwijać swój biznes. Ogólnie można powiedzieć, że książka w bardzo przystępny sposób opowiada jak przestać się bać własnego potencjału i co może pomóc go wyzwolić. To naprawdę niezła książka motywacyjna, ale czytelnik jest w stanie wyciągnąć z niej dużo praktycznych i konkretnych wskazówek, zarówno w kontekście rozwoju zawodowego, jak i osobistego. Mimo, że liczy zaledwie 106 stron, niczego w niej nie brakuje.

Każdy z nas jest kreatywny – od dziecka rysowaliśmy na kartce, budowaliśmy bazy, forty z kocy i krzeseł, wymyślaliśmy nowe światy… Co się stało, że nagle przestało nam się chcieć? Według autora, jedyną pewną składową sukcesu jest działanie. Do tego też zachęca swoich czytelników. Muszę przyznać, że wyjątkowo skutecznie.

 

Drugi tytuł, którym dziś wspomnę to “Sztuka rynkologii” Jacka Kotarbińskiego. Bardzo ciekawa książka, która wprowadza w świat marketingu, biznesu, ekonomii i tłumaczy na ludzki, najważniejsze zmiany jakie zaszły w ostatnich latach w postrzeganiu i tworzeniu rynku. Rewolucja z jaką mamy do czynienia, sprawiła że z społeczeństwa przemysłowego staliśmy się społeczeństwem informacyjnym. Nie jesteśmy już jedynie biernymi odbiorcami przekazu marketingowego, mamy siłę budowania marek, a nasza opinia jest ogromną wagę. 

Książka bardzo celnie opisuje zjawiska jakie rządzą współczesnym marketingiem, choć trudno byłoby ją nazwać marketingową. Pomaga zmienić podejście do biznesu, stawiając na jakość i wartość, pod którą tworzymy rynek. Znajdziecie w niej sporo praktycznych porad, które pomogą Wam rozwijać swoją firmę i jak budować trwałe i realne relacje z klientami. Sztukę rynkologii, szczególnie mocno polecam przedsiębiorcom, którzy prowadzą już swój biznes. Jej lektura może pomóc Wam wejść na właściwą ścieżkę i odpowiednio zmodyfikować swoją strategię rozwoju. A nawet jeśli nie zmieni Waszego podejścia, to z pewnością da Wam do myślenia.

 

 

Kolejnym tytułem jest  „Marketing” Philipa Kotlera. Jeśli interesujecie się marketingiem, to tego Pana przedstawiać Wam szczególnie nie trzeba. Tak jak i tej książki, która jest chyba najczęściej polecanym tytułem jeśli chodzi o marketing. Nie przez przypadek.

W nowym wydaniu znajdziecie zagadnienia związane z marketingiem internetowym, zwłaszcza w odniesieniu do portali społecznościowych, mailingu. To naprawdę duża dawka wiedzy poukładanej w przemyślany sposób. To wartościowy zbiór praktycznych wskazówek, zwłaszcza dla osób, które zaczynają wgłębiać się w marketing, albo chcą nadrobić pewne zaległości (tak jak ja). Kotler to specjalista, któremu można zaufać i wręcz trzeba to zrobić. Można powiedzieć, że to lektura obowiązkowa jeśli chcecie tworzyć i realizować swoje strategie marketingowe. Jeśli nie czytaliście jeszcze żadnych książek dotyczących marketingu i reklamy, to polecam zacząć właśnie od tej.

 

Następna propozycja to “Mit przedsiębiorczości” Michaela E. Gerbera. Jak podpowiada tytuł, autor rozprawia się z popularnymi mitami w biznesie. Tłumaczy i pokazuje dlaczego część małych firm kończy działalność. Pokazuje w tym pewną zależność, podpowiada nienachalnie jak z tym walczyć. Opiera się na dobrze znanych przykładach, pokazuje historie znanych firm. Książka przypomina podręcznik, który pomaga przyswoić ważne zasady, prawa rynku i odnaleźć się w biznesowej rzeczywistości. To idealna propozycja dla każdego kto planuje założyć własną firmę i chcę wypłynąć na szersze wody. To też wartościowe wskazówki dla gości takich jak ja. Czyli takich którzy prowadzą już własny biznes, czasami kilka. Lektura daje do myślenia, ułatwia analizę własnej działalności i pozwala spojrzeć na własną firmę jak na “potencjalną franczyzę”. Sami autorzy porównują swoją książkę bardziej do instrukcji obsługi samochodu niż do typowej lektury i trzeba przyznać, że coś w tym jest. Można ją określić jako instrukcję, która tłumaczy pewne zjawiska i zależności, od pomysłu na biznes, po jego realizację i rozwój. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto ma lub zakłada swój biznes. 

 

Piątym i ostatnim tytułem na dziś, jest “4 godzinny tydzień pracy” – Ferriss Timothy. Czyli coś o czym mogliście już słyszeć jeśli śledzicie mój kanał YouTube i vloga. Niebawem strzeli mi 100 odcinek, także jeśli jeszcze nie widzieliście moich filmików, to macie co nadrabiać! 🙂

Wracając do książki. Zachęca ona do zmiany standardowego podejścia do życia i pracy. Do zmiany wizji, która szczególnie nam, Polakom jest bliska, czyli odkładanie życia na później. Autor pokazuje jak sam, krok po kroku, przeszedł od dochodu 40 000 dolarów rocznie przy pracy 80 godzin na tydzień, do 40 000 dolarów miesięcznie przy pracy po 4 godziny tygodniowo. Na własnym przykładzie pokazuje, że da się zmienić życie na lepsze. A jeśli się da, to dlaczego sam nie spróbujesz? 

W książce Timothiego znajdziecie mnóstwo podpowiedzi, ale też analiz konkretnych przypadków tego jak inni zmieniali swoje życie, poprawiając jego jakość, a przy okazji osiągając sukcesy biznesowe. Co więcej znajdziecie w niej autentyczne wzory, które można i warto kopiować, aby wyeliminować niepotrzebne zdaniem autora czynności i działania, które zabierają nam cenny czas. To bardzo ciekawe i inspirujące pomysły, które nawet jeśli nie zmienią od razu Waszego życia, to mogą dać Wam niezbędny impuls do zmian. Bez względu czy jesteś pracownikiem, przedsiębiorcą, biznesmenem, książka pokaże Ci nową, bardzo ciekawą drogę. A czy zdecydujesz się ją podążyć to już zależy od Ciebie. Tak czy inaczej warto przeczytać i to sprawdzić.

 

 

Praktyczne porady dla przedsiębiorców

 

 

To tylko 5 książek pomocnych w prowadzeniu własnej firmy. 5 tytułów, które zdecydowanie warto przeczytać i które z pewnością wniosą coś dobrego do Waszego podejścia, sposobu prowadzenia i patrzenia na biznes. Oczywiście to nie wszystkie tytuły które warto przeczytać i znać. Dlatego właśnie jakiś czas temu zdecydowałem się zrobić serię wpisów odnośnie ciekawych i wartościowych książek biznesowych i co chwilę dorzucać nowe propozycje, które jak sami widzicie wcale nie muszą być stricte biznesowe. Niezależnie jakiego obszaru dokładnie dotyczą mają dużą wartość i każdy jest w stanie wyciągnąć z nich praktyczne porady w odniesieniu do własnej sytuacji i potrzeb. A przynajmniej mam taką nadzieję.

Mam też nadzieję, że podzielicie się ze mną także swoimi tytułami. Temu też ma służyć dzisiejszy wpis. Chętnie poznam Wasze propozycje. Co udało się Wam ciekawego przeczytać? Co z tego wynieśliście? 

Z racji formy tychże publikacji, wiedza zamknięta jest w pigułce, zostaje ona zawężona do najważniejszych zagadnień, co pozwala skupiać się na konkretach, a przy ograniczonym czasie na lekturę, takie podręczniki to dla wielu z nas najlepsze wyjście.