Zezwolenie na sprzedaż alkoholu w lokalu

Zezwolenie na sprzedaż alkoholu w lokalu

Dzisiejszy wpis jest pierwszym z serii, w której będę opisywać swoją drogę od przejęcia własnego pubu, po jego zarządzanie, organizację i rozwój. Będę bazować na własnych doświadczeniach z ostatnich miesięcy, także otrzymacie swojego rodzaju case study, które pomoże Wam uniknąć pewnych błędów, przygotować niektóre działania z wyprzedzeniem. W skrócie otrzymacie dawkę praktycznych porad i będziecie mogli uczyć się na moich błędach. Zacznę od zezwolenia na alkohol. Dlaczego?

 

Mimo, że w branży gastronomicznej sprzedaż alkoholu, jest często dodatkiem do oferty, to w przypadku własnego pubu, jest jedną z podstawowych i najważniejszych spraw, które trzeba załatwić. Jednocześnie jest jedną z bardziej czasochłonnych i jak pokazuje moja historia, jedną z najbardziej stresujących formalności jeśli planujecie otworzyć własny pub, lub tak jak ja – przejąć już istniejący. Jakie trzeba spełnić wymogi starając się o zezwolenie na sprzedaż alkoholu w lokalu? Jakie czekają nas formalności, koszty? Na co uważać?

Tego dowiecie się z dzisiejszego artykułu, zapraszam.

 

 

Koncesja na alkohol – warunki i formalności

 

 

Jeśli chcemy w naszym lokalu serwować gościom alkohol, musimy zdobyć odpowiednie pozwolenie. W teorii proste i oczywiste, w praktyce trudne, stresujące i czasochłonne. Ale nie ma innej drogi… 

Przedsiębiorca, który chce sprzedawać napoje alkoholowe, musi spełnić wiele wymagań. Niedopełnienie ich wiąże się z wysokimi karami i komplikacjami, dlatego nie ma innego wyjścia. Trzeba przez to przejść i spełnić kilka istotnych warunków. Zgodnie z ustawą o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi, sprzedaż napojów alkoholowych może odbywać się na podstawie zezwolenia wydanego przez wójta, burmistrza lub prezydenta miasta właściwego ze względu na lokalizację punktu sprzedaży, czyli naszego pubu lub knajpy. Zgoda jest wydawana na pisemny wniosek przedsiębiorcy, po wcześniejszym spełnieniu następujących warunków:

 

  • posiadanie zezwolenia, w skład którego wchodzi: zaświadczenie o wpisie do ewidencji działalności gospodarczej, akt własności, umowa najmu, pozytywna decyzja Państwowego Inspektora Sanitarnego o spełnieniu warunków sanitarnych, zgoda właściciela, użytkownika, zarządcy lub administratora budynku, jeżeli punkt sprzedaży będzie znajdował się w wielorodzinnym budynku mieszkalnym
  • wniesienie opłat za wydanie zezwolenia
  • zaopatrywanie się u producentów i przedsiębiorców posiadających zezwolenie na sprzedaż hurtową napojów alkoholowych
  • posiadanie tytułu prawnego do lokalu, w którym prowadzona jest sprzedaż alkoholu
  • prowadzenie działalności gospodarczej w miejscu wymienionym w zezwoleniu
  • spełnianie przez punkt sprzedaży alkoholu wymogów określonych w uchwale rady gminy

 

Co ważne niektóre konkretne wymogi mogą różnić się w zależności o miejscowości. W dwóch różnych miastach, mogą się od siebie różnić, zatem proponuję potwierdzić wszystkie informacje w urzędzie gminy, gdzie zapoznacie się z dokładnymi wytycznymi zgodnymi z aktami prawa miejscowego.

 

Kolejna sprawa to rodzaj alkoholu, jaki chcemy sprzedawać w lokalu. To decyzja, którą trzeba dobrze przemyśleć, bo przekłada się bezpośrednio na ofertę, koszty i formalności. Możemy się bowiem ubiegać o 3 rodzaje koncesji. Na każdą z osobna, lub wszystkie jednocześnie:

 

  • Koncesja typu „A” na sprzedaż napojów zawierających do 4,5 proc. alkoholu i piwa
  • Koncesja typu „B” na sprzedaż napojów zawierających powyżej 4,5 proc. do 18 proc. alkoholu (z wyjątkiem piwa)
  • Koncesja typu „C” na sprzedaż napojów zawierających powyżej 18 proc. alkoholu

 

Aby skutecznie złożyć wniosek o zezwolenie na sprzedaż alkoholu, niezależnie od jego rodzaju, konieczne jest załatwienie kilku czasochłonnych formalności. To co w moim przypadku okazało się najtrudniejsze i najbardziej czasochłonne, to zgoda Sanepidu i zgoda Wspólnoty Mieszkaniowej. Narzekałem na to, w jednym z ostatnich vlogów:

 

 

 

 

Te dwie sprawy, w moim przypadku zabrały mi prawie 2 miesiące czasu. A i tak słyszałem, że niektórzy przedsiębiorcy musieli czekać znacznie dłużej…

Wydawałoby się, że przejmując lokal będzie to to tylko czysta formalność, a wszystko pójdzie gładko i sprawnie. Mimo, że miałem świadomość, że koncesja nie jest przypisana do lokalu, a do przedsiębiorcy i nie da się jej przepisać. To w najśmielszych planach nie myślałem, że zajmie to 2 miesiące. No może góra miesiąc i załatwione. W końcu w moim przypadku chodziło o przejęcie pubu (kawiarni), która istnieje na rynku w niezmienionej formie od kilkudziesięciu lat. A tu zdziwko…

 

Pierwszy poważny problem pojawił się przy próbie uzyskania zgody Wspólnoty mieszkaniowej. Nie chodzi o złą wolę, czy biurokrację – zarząd wspólnoty nie ma prawa sam decydować o udzieleniu zgody na sprzedaż alkoholu. Nawet jeśli przez ostatnie 50 lat alkohol był sprzedawany pod tym samym adresem. Wymogiem formalnym jest przeprowadzenie stosownej uchwały i zebranie głosów mieszkańców. Jeśli ponad 50% właścicieli mieszkań w budynku, w którym mamy lokal, zgodzi się na sprzedaż alkoholu, to dopiero po takim głosowaniu wspólnota może przygotować i wydać pozwolenie. Jak możecie się domyślać zebranie odpowiedniej ilości głosów może być czasochłonne. Jest. A szczególnie w takich miejscach jak Stare Miasto, gdzie duża cześć mieszkań jest wynajmowana. W głosowaniu bowiem, mogą wziąć udział właściciele mieszkań, a nie najemcy, co mocno komplikuję sprawę w niektórych lokalizacjach. 

Miałem to szczęście, że zarówno lokatorzy, jak i sam zarząd wspólnoty nie widział przeciwwskazań do tego, aby w moim lokalu odbywała się sprzedaż, ale zebranie głosów i przygotowanie stosownych dokumentów zajęło w sumie ponad miesiąc czasu. I to przy dużym zaangażowaniu własnym. A przy okazji – pamiętajcie, że składając wniosek w urzędzie miasta poza zgodą wspólnoty, możecie też potrzebować uchwały zatwierdzającej zarząd. Zazwyczaj chodzi o kopię poświadczoną z oryginałem. Mnie nikt nie uprzedził i straciłem przez to tydzień czasu. Druga sprawa – zawsze sprawdzajcie poprawność wystawionych dokumentów. W moim przypadku nie zauważyłem, że pozwolenie zostało wystawione na błędny NIP. Mogłoby się wydawać drobny błąd, a spowodował dodatkowe zamieszanie i obsuwę. Podobnie było z Sanepidem.

 

Zdobycie zgody i pozytywnej decyzji Państwowego Inspektora Sanitarnego również okazało się znacznie trudniejsze w praktyce, niż w pierwotnych założeniach. Po pierwsze, kontrole przeprowadzane są przez kilka uprawnionych osób, które mają często od kilku do kilkudziesięciu takich kontroli w miesiącu. Do mnie Pani z Sanpidu dotarła dopiero po 3 tygodniach od złożenia wniosku. Mimo uproszczonych procedur. W moim przypadku nie chodziło bowiem o pełną, kompleksową kontrolę, a o przedłużenie istniejącej zgody, gdyż charakter lokalu nie ulegał zmianie. Kolejnym problemem jest też sama kontrola. Często, tak jak w moim przypadku, zlecane są dodatkowe badania, które generują dodatkowe koszty i opóźniają proces zatwierdzania lokalu przez Sanepid. Z jednej strony to zrozumiałe, a z drugiej trochę absurdalne, gdy trzeba przeprowadzić kontrolę jakości wody, w momencie gdy sam Sanepid na co dzień zachęca do picia kranówki…

Złożenie wniosku do Sanepidu, umówienie się na kontrolę, dodatkowe badania, poprawki w lokalu i wydanie zezwolenia zajęło w moim przypadku około 1,5 miesiąca. Mimo codziennych telefonów, wizyt, prób przyspieszenia. Myślisz, że przejmując funkcjonujący lokal i nie zmieniając jego charakteru będzie to tylko czysta formalność? No to możesz się zdziwić 🙂 

 

Dobrym sposobem zabezpieczenia się na ewentualność pewnych opóźnień związanych z formalnościami i czasochłonną biurokracją, jest podpisanie wstępnej umowy z obecnym właścicielem lokalu. To da możliwość działania jeszcze zanim formalnie lokal będzie Wasz. Choć w moim przypadku i to nie dało gwarancji płynnego przejęcia. Natomiast zniwelowało straty i pomogło przygotować niektóre działania.

Trzeba też pamiętać, że zezwolenie na sprzedaż alkoholu wydawane jest na czas określony. W przypadku sprzedaży detalicznej zgodę wydaje się na okres nie krótszy niż 4 lata – w przypadku sprzedaży napojów alkoholowych przeznaczonych do spożycia w miejscu sprzedaży (gastronomia).

 

 

Koncesja na alkohol – koszty i opłaty

 

 

Zdobycie zezwolenia na sprzedaż alkoholu wiąże się nie tylko z formalnościami i kolejnymi warunkami, które trzeba spełnić. To także dodatkowe koszty i opłaty. Składając wniosek, musisz liczyć się z następującymi kosztami ustawowymi:

 

  • 525 zł na sprzedaż napojów zawierających do 4,5 proc. alkoholu i piwa,
  • 525 zł na sprzedaż napojów zawierających powyżej 4,5 proc. do 18 proc. alkoholu (z wyjątkiem piwa),
  • 2100 zł na sprzedaż napojów zawierających powyżej 18 proc. alkoholu.

 

Opłatę wnosi się na rachunek gminy w każdym roku kalendarzowym objętym zezwoleniem w trzech równych ratach w terminach do 31 stycznia, 31 maja i 30 września lub jednorazowo. Opłata za uzyskanie zezwolenia to nie jedyny koszt, jaki musi ponieść przedsiębiorca. Poza tym konieczne jest bowiem coroczne opłacanie składki za sprzedaż alkoholu. Jest ona rozbita na trzy części:

 

  • pierwsza składka płatna do 31 stycznia
  • druga składka płatna do 31 maja
  • trzecia składka płatna do 30 września danego roku

 

Wysokość wspomnianej opłaty zależy od obrotów sprzedaży alkoholu. I tak jeżeli obrót w ubiegłym roku przekroczył:

 

  • 37500 zł dla napojów alkoholowych o zawartości do 4,5 proc. alkoholu oraz piwa, wówczas w kolejnym roku opłata wyniesie 1,4 proc. ogólnej wartości sprzedaży za poprzedni rok
  • 37500 zł dla napojów alkoholowych o zawartości od 4,5 proc. do 18 proc. alkoholu (z wyjątkiem piwa), wówczas w kolejnym roku omawiana opłata przyjmie wartość 1,4 proc. ogólnej wartości sprzedaży za poprzedni rok
  • 77000 zł dla napojów alkoholowych o zawartości powyżej 18 proc. alkoholu, wówczas w kolejnym roku opłata wyniesie 2,7 proc. ogólnej sprzedaży za poprzedni rok

 

 

Jeżeli roczna wartość sprzedaży nie przekroczyła podanych wartości, przedsiębiorcy wnoszą opłatę jak dla rozpoczynających działalność. Po zakończeniu roku trzeba złożyć oświadczenie o wartości sprzedaży alkoholu z podziałem na rodzaje pozwolenia oraz uiścić opłaty. Jeśli o tym zapomnimy, pozwolenie straci ważność i będzie je można uzyskać dopiero po 6 miesiącach od dnia wygaśnięcia. Oczywiście poza wspomnianymi kosztami ustawowymi, warto pamiętać, że dodatkowe badania związane z uzyskaniem zgody przez Sanepid też mogą być znaczące i sięgać nawet kilku tysięcy złotych. Konkretne kwoty będą zależne od zleconych badań i wyboru firmy, która je przeprowadzi. Natomiast bez nich nie otrzymamy zgody, a bez zgody Sanepidu urząd nie przyjmie naszego wniosku o koncesję.

 

 

Kary za brak koncesji

 

 

Dlaczego zezwolenie na sprzedaż alkoholu jest takie ważne? Odpowiedź jest prosta: sprzedaż bez koncesji grozi surowymi sankcjami. Naprawdę nie warto ryzykować. Grzywna z sprzedaż alkoholu bez koncesji, według Kodeksu karnego wymierzana jest w stawkach dziennych. Liczba stawek dziennych nie może przekroczyć 810, a wysokość jednej to maksymalnie 2000 zł.

Jeśli złamiemy przepisy, może się okazać, że sąd zakaże nam prowadzenia działalności gospodarczej związanej ze sprzedażą alkoholu i zasądzi konfiskatę napojów alkoholowych. Może dość też do cofnięcia zezwolenia, a prawo do ponownego ubiegania się o koncesję jest możliwe dopiero po upływie 3 lat.

 

 

Jak sami widzicie, nie warto ryzykować. Warto za to dobrze zaplanować działania z wyprzedzeniem i założeniem, że coś po drodze może się skomplikować. Jeśli tak jak ja, przejmujecie działający lokal będzie Wam łatwiej, niż startując od zera. Natomiast i tak czeka Was sporo pracy. Mam nadzieję, że dzisiejszy wpis pozwoli Wam jeszcze lepiej zaplanować działania, przygotować się i zminimalizować ryzyko poślizgu. Z doświadczenia powiem, że naprawdę słabo jest zaczynać działalność na minusie. W końcu każdy dzień przestoju generuje straty, które potem trzeba nadrabiać. Lepiej tego uniknąć i skupić się na rozwoju, ale jak zawsze – łatwiej powiedzieć, gorzej zrobić.

 

W kolejnych wpisach z tej serii przybliżę Wam kolejne wyzwania i kwestie niezbędne przy prowadzaniu własnego pubu, czy kawiarni. Jeśli będzie Was interesował jakiś konkretny temat – dajcie znać! A jeśli macie jakieś dodatkowe pytania i wątpliwości związane z uzyskaniem pozwolenia na sprzedaż alkoholu w swoim lokalu – piszcie śmiało w komentarzach, albo bezpośrednio do mnie poprzez formularz kontaktowy.  

Powodzenia i w kontakcie!

 

Błędy początkujących przedsiębiorców – jak ich uniknąć?

Błędy początkujących przedsiębiorców – jak ich uniknąć?

Założenie własnej firmy jest obecnie i szybkie i proste. Schody pojawiają się potem. Efektywne zarządzanie i prowadzenie własnego biznesu już takie proste nie jest, o czym przekonał się już niejeden początkujący przedsiębiorca. Dobry pomysł na biznes i dobre chęci to nie wszystko.

W dzisiejszym wpisie postaram się podpowiedzieć Wam na co warto zwracać uwagę, oraz jak uniknąć najczęściej popełnianych błędów na początku działalności. Zapraszam.

 

 

Pierwsze kroki w biznesie – dlaczego są takie trudne?

 

 

Zacznę od tego, że podobny wątek poruszałem już na blogu. Jeśli dzisiejszy temat Was zainteresował to zachęcam do zajrzenia do poprzedniego wpisu, który będzie dobrym uzupełnieniem dzisiejszego. Wskazałem w nim najczęściej popełniane błędy w biznesie, a dziś będę starał się nie powielać informacji. Skupimy się na początku działalności, pierwszych krokach w biznesie. Dlaczego są takie trudne?

 

Internetowy trener personalny, albo coach motywacyjny zapewne odpowiedziałby, że wszystko zależy od nastawiania. Rzeczywiście, jest ono ważne. Podobnie jak motywacja i zapał. Ale podejrzewam, że jakieś 90% młodych przedsiębiorców na starcie ma dobre nastawienie. Nie tu tkwi problem. Rozpoczynając działalność ważniejsze (nawet od motywacji) jest trzeźwe myślenie. Wizja bycia własnym szefem, pracy pod własnym szyldem, budowania własnej marki jest naprawdę ekscytująca. To zawsze jest duża zmiana, której towarzyszą różne uczucia, od radości, po niepewność. Od niewytłumaczalnej ekscytacji, po czarnowidztwo i zrezygnowanie. Wiem coś o tym. Łatwo odpłynąć 🙂

 

Na początku drogi, trzeba nauczyć się mocno po niej stąpać.

 

Choć powyższe zdanie może brzmieć jak cytat wyjęty z Instagrama to chyba dobrze oddaje rzeczywistość. Od tego na ile realnie stworzymy strategię biznesową, będzie zależeć jej powodzenie. Trzeba przeanalizować różne scenariusze, również te czarne. Dokładnie, bez koloryzowania, przeliczyć inwestycje i swoje szanse. To często jest największym problemem na początku. Z oczywistych względów. Młodym przedsiębiorcom najbardziej przeszkadza… młodość 🙂 Inaczej mówiąc, brakuje im doświadczenia. Mają tendencję do przesadnego optymizmu, który wypacza rzeczywistość.

 

Pierwsze kroki w biznesie często są trochę na „czuja”, nie unikniemy tego. Pierwsze porażki i wyzwania są cenniejsze od sukcesów. A pierwsze doświadczenia są cenniejsze od wykształcenia. Budując plan działania lepiej opierać się na analizach, gruntownym poznaniu branży i swojej grupy docelowej. Trzeba poświęcić sporo czasu na pracę u podstaw. Tak zwiększacie swoje szanse. Mimo, że obiektywizm w czystej formie raczej nie istnieje, to nie zmienia to faktu, że im ostrożniej i obiektywniej podchodzicie do swojego planu na biznes, tym staje się pewniejszy. A im mocniej stąpacie po ziemi, im staranniej stawiacie swoje kroki tym mniejsze ryzyko upadku. Młodzi przedsiębiorcy lubią zamiast tego biec do przodu. Łatwo zachłysnąć się pierwszymi sukcesami, trudno jest studzić własne zapędy. 

 

Statystyki pokazują, że 80 procent nowo powstałych firm upada w pierwszych dwóch latach działalności. Dlatego warto popatrzeć na prowadzenie własnej firmy jak na bieg długodystansowy. Maraton, a nie sprint. I to niestety z przeszkodami. Łatwo o błąd, z resztą już jakiś czas temu pisałem i podkreślałem, że porażki w biznesie, są wpisane w budowania własnej marki. Jednak znając zagrożenie, łatwiej z nim walczyć. Dlatego teraz podpowiem Wam 10 najczęściej popełnianych błędów na początku działalności.

 

 

 

Najczęstsze błędy na początku działalności

 

 

Wiedząc jakie błędy są często powielane przez początkujących przedsiębiorców, łatwiej będzie im przeciwdziałać i zapobiegać na własnym podwórku. Prosty mechanizm. Poza tym, w większości przypadków naprawdę dobrze jest się uczyć na cudzych doświadczeniach. To mniej bolesne rozwiązanie. Na potrzeby dzisiejszego wpisu, wybrałem 10 błędów, których należy się wystrzegać. Zwłaszcza na starcie. Mam nadzieję, że wspomniałem o najważniejszych, ale jeśli uznacie, że poniższa lista jest niepełna, śmiało dorzucajcie własne typy w komentarzach. 

 

 

Słaby research branży

 

Jednym z gorszych i często powielanych błędów, jaki może popełnić przedsiębiorca, jest niezbadanie branży, w której zamierzamy działać. Trzeba zbadać konkurencję, potrzeby klientów, popyt na nasze usługi lub produkty. Dobrze określić ceny, koszty firmowe, które będą odnosić się do realiów rynkowych, rzeczywistości, a nie naszych widzi-misie. W dobie swobodnego dostępu do internetu, dodatkowych narzędzi analitycznych to naprawdę jest możliwe i naprawdę warto to zrobić. Słaby research, to więcej przypadku i większe ryzyko.

 

Brak strategii biznesowej

 

Mając odpowiednią wiedzę i sprawdzone informacje można przejść do budowania strategii biznesowej. Jeśli pominiemy ten krok na początku drogi, wprowadzamy do naszych poczynań przypadkowość. Na własne życzenie pojawia się więcej niepewności, nasze działania stają mniej efektywne i trudne do kontrolowania. Albo zupełnie nieskuteczne. Strategia biznesowa, biznes plan, niezależnie jak będziemy to nazywać to pierwsza i najważniejsza próba zmierzenia się z własną wizją i jej urzeczywistnieniem. Im uważniej i drobiazgowo zaplanujemy nasze kroki, tym dalej dojdziemy i z wyprzedzeniem poznamy główne zagrożenia.

 

Brak oszczędności

 

Jeśli nie masz oszczędności, utrzymanie firmy w okresie rozruchu może się okazać bardzo trudne. Czasami jest tak, że nawet dobrze rozpisany plan i budżet nie daje żadnej gwarancji. Zawsze mogą pojawić się bowiem nieprzewidziane sytuacje, na które nie mamy wpływu, a które skutecznie mogą związać nam ręce. Znacie Prawo Murphy’ego prawda? 🙂

Dużo zależy od właściwego oszacowania wydatków i dochodu. Dodatkowe oszczędności stają się „poduszką bezpieczeństwa”, dzięki której nawet nieprzewidziane problemy nie zablokują nam drogi. A w razie potknięcia nie poturbujemy się mocno. Problemy finansowe, zwłaszcza na starcie może być trudno wyprostować. Zarządzania finansami i optymalizacji kosztów firmowych też trzeba się nauczyć, dlatego zawczasu trzeba pomyśleć o asekuracji. Taką rolę zapewniają oszczędności.

 

Nieokreślona grupa docelowa 

 

Częstym błędem młodych przedsiębiorców jest przeświadczenie o własnej nieomylności. Objawia się to często w podejściu: mój produkt albo usługa jest dobra dla wszystkich. Nie jest. Natomiast z pewnością zainteresują określoną grupę osób. Poznaj ją. Określ jakie ma oczekiwania, jak do nich trafić, jakim językiem się komunikować. To poprawi skuteczność działań sprzedażowych, promocyjnych i marketingowych. Sprawi, że Wasze działania będą odpowiadały zapotrzebowaniu klientów, a sami lepiej zrozumiecie swoje mocne i słabsze strony nad którymi trzeba popracować.

 

Brak wizji rozwoju

 

Strategią strategią, ale tak jak już wspominałem – konieczne jest spojrzenie na własny biznes szerzej. Dobrze jest mieć wizję długofalową, bo przecież nie chodzi o sam start, ale o to, aby określać coraz to nowe cele. Rozwijać się, wyznaczać kolejne etapy i podnosić poprzeczkę. Wizja rozwoju to często idea jaka przyświeca naszym działaniom. Dobrze jeśli będzie Wam chodzić o coś więcej niż samo zarabianie pieniędzy. 

 

Zła organizacja firmy

 

Jeśli uważacie, że prowadzenie własnego biznesu jest łatwe, popatrzcie na polskie prawo podatkowe 🙂 Prowadząc własną działalność gospodarczą napotkacie sporo problemów formalnych, urzędowych, księgowych itd. Spraw, terminów, dokumentów i zobowiązań jest tak dużo, że bez odpowiedniej organizacji szybko zawładnie Wami chaos. Dobrze jest pomyśleć o odpowiednim uporządkowaniu niektórych procesów biznesowych, być może zautomatyzowanie niektórych obszarów działalności. Zła organizacja, niezależnie od skali biznesu, będzie generowała Wam dodatkowe zamieszanie i będzie skutecznie odciągać od kluczowych zadań. Pomyślcie o tym zawczasu!

 

Przeinwestowanie

 

Kolejny częsty problem, czyli przeinwestowanie firmy. Startując, z jednej strony dobrze jest mieć wszystko przygotowane na „tip top”. Z drugiej trzeba mieć świadomość z jakimi kosztami będzie się to wiązało i jak długo będziemy je odpracowywać. Stopa zwrotu inwestycji to kluczowy czynnik. Dlatego w praktyce dobrze sprawdza się metoda małych kroków, szanowanie pieniądza. Zamiast rzucać się na wszystko na raz, zacznijcie od podstaw i obszarów najważniejszych. Niektórych kosztów można uniknąć, albo je skutecznie odroczyć. Strona www jest ważna, ale czy będzie niezbędna w Twoim przypadku już na dzień dobry? Może lepiej będzie zainwestować te kilka tysięcy w towar, niż w wizytówkę w sieci. Może zamiast zatrudniać pracowników, na początku lepiej będzie skorzystać z outsourcingu itd. 

 

Poleganie tylko na sobie

 

Myślisz, że sam zajmiesz się wszystkim, bo będziesz miał pewność, że robota zostanie dobrze wykonana? Strzelasz sobie w kolano. Nawet w przypadku małego biznesu trudno jest zapanować nad wszystkim procesami i działaniami. Owszem, to jest możliwe, ale ma jeden ogromny minus. Bardzo mocno eksploatuje przedsiębiorcę. Nagle może się okazać, że zamiast planować rozwój firmy, nawiązywać ważne kontakty – toniesz w papierach i drugorzędnych obowiązkach. Nikt nie jest samowystarczalny. Im więcej masz na głowie, tym trudniej o kreatywność, planowanie, analizę. Aby skutecznie trzymać biznes w ryzach, musisz część obowiązków oddelegować.

 

 

Brak własnego zespołu lub partnerów biznesowych

 

Tak jak wspomniałem wyżej – nawet przy dobrej organizacji i dużym zaangażowaniu, nie powinieniście brać wszystkiego na własne barki. Z czasem będzie to ciężar, który może okazać się ponad Wasze siły. To z kolei odbije się na jakości Waszej pracy i motywacji. Dobrym rozwiązaniem jest budowanie własnego zespołu zaufanych współpracowników. Nie od razu musisz mieć duże biuro i kilku pracowników zatrudnionych na pełne etaty. Może dobrym rozwiązaniem jest stałą współpraca z freelancerem, albo firmą outsourcingową? Nie chodzi o wybór pierwszej lepszej firmy IT, albo biura rachunkowego. Warto poświęcić trochę czasu i uwagi na rekonesans, aby wybrać właściwie. W końcu chodzi o odciążenie przedsiębiorcy, a nie kolejny generator problemów i zamieszania.

 

Zbyt duże ambicje

 

Ostatnia uwaga i częsty błąd młodych przedsiębiorców – wygórowane ambicje. Nie od razu Rzym zbudowano. Dobre rozwiązania, dobra strategia – wymagają czasu. Czasami wielu prób i błędów. Nie warto zrażać się chwilowymi problemami i porażkami. Trzeba wyciągać wnioski i reagować. Oczywiście to ładnie brzmi, a w praktyce bywa sporym wyzwaniem. Chęć bycia idealnym, wygórowane oczekiwania potrafią skutecznie podcinać skrzydła. Jeśli dacie sobie prawo do błędu, będzie Wam łatwiej. Zbyt ambitne plany mogą być trudne do realizacji, a przez to siada motywacja. Spróbujcie wyznaczać mniejsze, realne cele. Dopasowane do Waszych możliwości, a nie tylko ambicji. Wtedy nawet mały sukces będzie miał duże znaczenie.

 

 

Mam nadzieję, że dzisiejszy tekst pomoże Wam uniknąć niektórych błędów na początku biznesowej drogi. Natomiast możecie być pewni, że i tak przyjdzie Wam się zmierzyć z większością z nich. W tej czy inne formie. Jednemu będzie łatwiej stworzyć strategię, bo od lat ma w głowie wizję, którą rozwija i dopieszcza. Drugiemu będzie łatwiej rozpocząć działalność, bo ma odpowiednie kontakty i wsparcie z zewnątrz. Nie ma jednej słusznej drogi, nie ma jednego, stałego zestawy pytań i odpowiedzi. Mimo, że działamy w tej samej rzeczywistości gospodarczej i prawnej borykamy się z różnymi przeszkodami i każdy musi znaleźć swój sposób na tę walkę. 

 

Jeśli chcecie się podzielić własnymi doświadczeniami i obserwacjami z początku działalności, to serdecznie zapraszam do dyskusji. 

Powodzenia!

Biuro w chmurze z Office 365

Biuro w chmurze z Office 365

Prawie każdy z nas korzysta na co dzień z produktów Microsoft. Jeśli nie wszyscy to myślę, że zdecydowana większość przygotowuje raporty w Excelu, pisze teksty w Wordzie, robi prezentacje w Power Pointcie, przegląda maile i korzysta z kalendarza w Outlooku. Przez lata przyzwyczailiśmy się do tych aplikacji biurowych.

 

Co ciekawe, postęp technologiczny i dostęp do nowoczesnych narzędzi, wcale nie musi oznaczać zmiany tych przyzwyczajeń. Nadal możemy korzystać z tych samych programów, a jednocześnie otrzymujemy nowe możliwości, które pomagają usprawniać naszą pracę. Dotyczy to między innymi technologii chmury, która coraz częściej jest wykorzystywana przez biura i firmy. 

 

 

Office 365 – pakiet biurowy w chmurze

 

 

Office 365, o którym chcę dzisiaj opowiedzieć, jest swojego rodzaju następcą klasycznego pakietu biurowego, który dobrze znamy. Podstawowym elementem, który odróżnia go od dotychczasowych rozwiązań jest obsługa danych i usługi w chmurze. Co to znaczy? 

 

Technologia chmury, to nie żadna nowość, czy rewolucja. Jakby się chwilę zastanowić, to najprawdopodobniej już dziś korzystacie z tych rozwiązań, choćby korzystając z e-maila. Natomiast od jakiegoś czasu można zaobserwować zwiększone zainteresowanie tym rozwiązaniem i rozwój poszczególnych usług. Nie ma w tym nic dziwnego. Cloud computing rozwija się bardzo dynamicznie, można powiedzieć że równolegle do potrzeb użytkowników. Przynosi konkretne biznesowe korzyści, daje znacznie większe możliwości wychodząc na przeciw aktualnym potrzebom. To jeszcze lepsza integracja i praca z dokumentami, większy komfort i bezpieczeństwo. Wspominałem o tym w jednym z poprzednich wpisów, dotyczących narzędzi do zarządzania pracą, a dziś opowiem o tym trochę dokładniej.

 

Office 365 to z jednej strony sprawdzony i dobrze znany pakiet Office, a z drugiej strony nowe funkcje i podejście do pracy z dokumentami. Podstawowa różnica jest taka, że obecnie Microsoft sprzedaje bardziej usługi niż programy (jak to było do niedawna). Nadal w zestawie narzędzi mamy: Excela, Worda, PowerPointa i Outlooka, OneNote’a ale zmienił się poniekąd ich charakter. Do tego doszło kilka dodatkowych usług chmurowych: OneDrive, SharePoint Exchange jak również Skype dla firm. 

 

Aplikacje korzystające z technologii chmury obliczeniowej. Główną zaletą tego rozwiązania jest mobilność. Większość danych, dokumentów i działań dobywa się za pośrednictwem internetu. To daje uprawnionym użytkownikom dostęp do wszystkich plików z każdego miejsca i każdego urządzenia podpiętego do sieci. Zarówno z poziomu komputera jak i urządzeń mobilnych. Office 365 jest licencjonowany na użytkownika, a nie urządzenie jak to było wcześniej. To znacząco poprawia funkcjonalność, zwłaszcza, że licencje możemy przenosić jak chcemy i kiedy chcemy.

 

Właśnie ta mobilność i dostępność sprawia, że choć mówimy o tych samym usługach i aplikacjach, to całkowicie zmieniają się nasze możliwości. To nie jedyny powód, dla którego warto skorzystać z technologii chmury. Mam dla Was jeszcze kilka argumentów.

 

 

Office 365 – dlaczego warto?

 

 

Zdążyłem wspomnieć o najważniejszym, czyli o mobilności i dostępności, która charakteryzuje większość rozwiązań chmurowych. Office 365 jest dobrą odpowiedzią na oczekiwania współczesnych użytkowników, bo łączy dwa światy – stary z nowym. To co dobrze znane, z nowoczesnym podejściem do przetwarzania danych, pracy w zespole i na dokumentach w chmurze. Czyli możliwość współdzielenia plików i dokumentów firmowych z innymi użytkownikami. Sam widzę tego pozytywne efekty w komunikacji z moim zespołem. Zalet jest znacznie więcej.

 

Warto wspomnieć o automatycznym backupie, lepszym dostępie do historii dokumentów niezależnie od czasu i miejsca. To też możliwość śledzenia działań zespołu. Zarządzając projektami, zadaniami i pracownikami to rozwiązanie sprawdza się wyjątkowo dobrze. Skraca czas i uproszcza komunikację wewnętrzną i zewnętrzną w firmie.

 

Poza wspomnianymi już funkcjami, Office 365 wyposażony jest też w możliwość synchronizacji plików z urządzeniem dla dostępu offline. W przypadku trybu online nie trzeba niczego instalować, wszystko staje się dostępne z poziomu przeglądarki – kontakty, maile, kalendarze itd. Trudno o wygodniejszą opcję.

 

Co ważne – wszystkie dane są odpowiednio zabezpieczone. Pliki i dokumenty są zabezpieczone przez oprogramowanie anty-spam oraz anty-malware. Jak można spodziewać się po największym producencie tego typu – kwestia bezpieczeństwa jest tu szalenie ważna, dlatego też specjaliści z Microsoftu regularnie aktualizują rozwiązania i systemy zabezpieczeń. W końcu od tego zależna jest renoma i wiarygodność marki, a przy okazji nasze bezpieczeństwo.

 

Office 365 posiada zintegrowane narzędzia do pomocne przy zagrożeniu utraty danych, m.in. w poczcie i załącznikach – dostępne są wbudowane reguły DLP i szablony służące do ich rozbudowy. Do tego możliwość tworzenia kopii zapasowych na OneDrive – wirtualnym dysku – sprawia, że ryzyko utraty danych maleje, stabilność pracy wzrasta. Zwłaszcza w przypadku awarii i zgubienia sprzętu firmowego. A skoro wspomniałem o One Drive – trzeba nadmienić, że to usługa, dzięki której otrzymujemy magazyn danych w chmurze, o pojemności 1 TB! 

 

Warto też wspomnieć o dodatkowych plusach, jak na przykład Skype i konferencje online. To kolejna przydatna funkcja, dzięki której mamy możliwość wielostronnej transmisji wideo w HD, oraz współdzielenie plików w czasie rzeczywistym w trakcie spotkania online. Wygoda, prostota przyjemne użytkowanie – myślę, że wiele osób nie potrzebuje więcej argumentów. Pozostaje jedno z ważniejszych pytań – ile kosztuje Office 365?

 

 

Office 365 dlaczego warto i ile kosztuje?

 

 

Office 365 – cena i wdrożenie

 

 

Wspomniałem o kilku zaletach Office 365, który naprawdę jest świetnym narzędziem do zarządzania pracą, dokumentami, działalnością, zespołem i codziennymi zadaniami. Potwierdzam z doświadczenia. Pozostaje kwestia ceny.

Jak to często bywa, w ofercie mamy do wyboru kilka opcji. Ceny różnią się w zależności od przeznaczenia (pakiet domowy, biznesowy), jak również od ilości usług wchodzących w skład danego pakietu. Zamiast przepisywać teraz wszystkie możliwe opcje, wstawiam bezpośredni link do cennika Microsoftu:

 

Office 365 dla domu – cennik

Office 365 dla firm – cennik

 

Ogólnie ceny dla użytkowników firmowych na dzień dzisiejszych zaczynają się od ok 38 złotych za użytkownika. W skład najtańszego pakietu wchodzą: Outlook, Word, Excel, PowerPoint, Access (tylko komputery PC).

Czy 8 euro za jednego użytkownika to mało czy dużo to jak zawsze kwestia subiektywna. Warto przeliczać to nie tylko na złotówki, ale też na zaoszczędzony czas, poprawę funkcjonowania firmy, możliwość szybszego rozwoju biznesowego, który zawsze też przekłada się na naszych klientów.

 

Jeśli zamierzacie przejść na rozwiązania chmurowe w swojej firmie, to do tego należałoby dołączyć jeszcze koszty migracji. Chyba, że w swojej firmie dysponujecie wsparciem specjalistów IT, którzy są w stanie skutecznie i sprawnie zaimplementować nowe usługi do istniejącej infrastruktury IT.

 

Jeśli nie, to polecam z czystym sumieniem usługi informatyczne WBT-IT. 

Razem z zaufanym zespołem specjalistów IT (i nie tylko), już od dłuższego czasu wdrażamy rozwiązania chmurowe u naszych partnerów. W tym oczywiście Office 365. Pomagamy w pełni skorzystać z dobrodziejstw jakie daje cloud computing, niwelując jednocześnie ryzyko z tym związane. Jesteśmy w stanie dopasować konkretne narzędzia i możliwości do Waszych indywidualnych potrzeb i oczekiwań. Niezależnie czy chodzi o małą firmę, jednoosobową działalność, czy też międzynarodową korporację. Zapraszam do kontaktu i skorzystania z usług cloud computingu.

Mamy w planie już wkrótce ruszyć ze szkoleniami z Office 365 dla firm. Będę o tym jeszcze informować i zachęcać, więc już dziś zapraszam do regularnych odwiedzin na moim blogu, jak również na portalach społecznościowych. 

Do zobaczenia!

Umowa o dzieło a podatek

Umowa o dzieło a podatek

Umowa o dzieło a podatki, czyli słów kilka o tym czym jest umowa o dzieło, oraz jak i kiedy należy ją prawidłowo rozliczać. Mimo, że to jedna z najczęściej spotykanych umów, warto podsumować najważniejsze informacje na ten temat. Zwłaszcza, że podatki od tej formy umowy cywilnej będą zależne od kilku zmiennych i czynników. 

 

 

Czym jest umowa o dzieło?

 

 

Umowa o dzieło jest specyficzną umową, w której nie liczy się wkład pracy i czasu wykonawcy w realizację, a efekt końcowy. Każda umowa jest zawierana na stworzenie określonego dzieła. Przy czym dzieło rozumiemy jako wytwór, który może mieć różną formę. Jego charakter i wartość określają obie strony, czego odwzorowaniem ma być właśnie umowa o dzieło.

Tę formę umowy cywilnej podpisują zazwyczaj osoby wykonujące wolne zawody, tzw freelancerzy. Specjaliści, którzy często wykonują pracę dla kilku zamawiających, czasami jednocześnie. Dlatego też, tego rodzaju określenie warunków współpracy jest im zazwyczaj na rękę. Z umów o dzieło często korzystają dziennikarze, graficy, fotografowie, architekci, informatycy, influencerzy, copywriterzy itd. 

 

Aby umowa o dzieło mogła być zawarta, niezbędne będzie określenie: 

  • Stron umowy – czyli kto z kim ją zawiera
  • Przedmiotu umowy  – czyli określenie jakie dzieło ma być wytworzone (rezultat)
  • Sposobu wykorzystania – czyli określenie funkcji, sposobów zastosowania wytworzonego dzieła
  • Sposób rozliczenia – czyli wynagrodzenie za dzieło
  • Zakres odpowiedzialności – w tym również forma odbioru dzieła i dodatkowe ustalenia
  • Sposoby rozwiązania umowy o dzieło

 

Możecie potraktować to jak skrócony wzór umowy o dzieło. Nie ma bowiem sztywnego szablonu, którego należy się trzymać. Treść jest zależna od indywidualnych ustaleń obu stron i może być dowolnie formułowana. Zawarcie umowy o dzieło może nastąpić zarówno między przedsiębiorcą a osobą fizyczną, jak i dwoma osobami fizycznymi i dwoma przedsiębiorcami. Od tego jak i z kim umowa będzie podpisana, będzie zależeć sposób jej rozliczania. 

 

 

Jak rozliczać umowę o dzieło?

 

 

Niezależnie od formy współpracy i wynagrodzenia – jeśli pojawia się przychód, pojawia się obowiązek podatkowy. Zasady opodatkowania przychodów uzyskanych z tytułu wykonywania umowy o dzieło, określa Ustawa o PIT. Sposób rozliczania przychodu w tym przypadku jest zależny od dwóch czynników. Pierwszy to wysokość wynagrodzenia określonego w umowie, a drugi to status podmiotu zamawiającego. Innymi słowy, wszystko zależy od wartości dzieła, oraz czy podpisujemy dokument z firmą, czy też osobą fizyczną. Poniżej krótki opis obu przypadków.

 

 

Rozliczenie umowy o dzieło zawartej z firmą 

 

Jeśli zamawiający ma status firmy, przychód z umowy o dzieło należy traktować jako przychody z działalności wykonywanej osobiście (art. 13 pkt 8 ustawy o PIT). Za pobranie i odprowadzenie podatku odpowiedzialny jest zamawiający. Jako płatnik w zależności od wynagrodzenia powinien uiścić opłatę na poczet zaliczki na podatek dochodowy  (zgodnie z art. 41 ust. 1 ustawy o PIT), oraz zryczałtowany podatek dochodowy (zgodnie z art. 30 ust. 1 pkt 5a ustawy o PIT).

 

Jeśli kwota wynagrodzenia określonego na umowie o dzieło przekracza 200 zł, zaliczka na podatek dochodowy wynosi 18% tego dochodu. Sytuacja zmienia się w przypadku kiedy przychody z umowy o dzieło są uzyskiwane w ramach prowadzonej działalności gospodarczej podatnika. Wówczas wykonawca składa oświadczenie, że wykonuje usługi w ramach prowadzonej działalności, co zwalnia zamawiającego z obowiązku odprowadzania zaliczki do urzędu skarbowego. Trzeba też oczywiście pamiętać o obowiązku przekazania wykonawcy oraz urzędowi skarbowemu PIT-11. A wykonawca musi pamiętać o ujęciu tych wyliczeń w swoim zeznaniu rocznym.

 

Jeśli chodzi o zryczałtowany podatek, to jeśli wynagrodzenie nie przekracza 200 zł, a umowa nie jest zwarta z pracownikiem, firma powinna pobrać i odprowadzić podatek dochodowy w wysokości 18% od przychodu. W przeciwieństwie do zaliczki, nie ma jednak konieczności wykazywać go w zeznaniu rocznym, a firma nie musi wystawiać PIT-11.

 

 

 

Rozliczenie umowy o dzieło zawartej z osobą fizyczną

 

Umowę o dzieło można podpisać nie tylko z firmą, ale też z osobą fizyczną nieprowadzącą działalności gospodarczej. Uzyskany w ten sposób przychód zalicza się do przychodów z innych źródeł. Szczegółowo opisuje to ustawa o PIT (art. 10 ust. 1 pkt 9 oraz art. 20 ust. 1 ustawy o PIT). Wykonawca który uzyskuje przychód z innych źródeł, ma możliwość samodzielnego wpłacania do urzędu skarbowego miesięcznych zaliczek na PIT. Natomiast w przypadku kiedy obie strony są osobami fizycznymi, żadne z nich nie musi odprowadzać ani zaliczki, ani zryczałtowanego podatku. Wykonawca musi pamiętać tylko, aby dochodu przedstawić w zeznaniu rocznym.

 

Drukiem właściwym do rozliczenia przychodów z umowy o dzieło przez osobę fizyczną jest PIT-37. Odpowiednia kwota dochodu powinna zostać wpisana w rubryce poświęconej przychodom uzyskanych z działalności wykonywanej osobiście. Jeśli wykonawca podpisał więcej niż jedną umowę o dzieło w ciągu roku podatkowego, wszystkie kwoty należy podsumować i w dokumencie wpisać łączną. Co ważne, podatnik będący osobą fizyczną ma prawo zastosować 50% koszty uzyskania przychodu, zakładając, że umowa zawiera przeniesienie praw autorskich, a wykonywany zawód znajduje się na liście profesji uprawnionych do 50% kosztów autorskich.

 

W 2018 na liście zawodów uprawnionych znalazły się:

  • architekci
  • pisarze, dziennikarze i publicyści,
  • artyści zajmujący się: sztuką plastyczną, muzyką, choreografią, twórczością audiowizualną, programami komputerowymi, sztuką ludową
  • artyści zajmujący się sztuką estradową i aktorską, czyli: reżyserią, dyrygenturą, wokalistyką, instrumentalistyką, scenografią, kostiumografią
  • osoby zajmujące się działalnością badawczo-rozwojową oraz naukowo-dydaktyczną.

 

 

Mam nadzieję, że po dzisiejszym wpisie będziecie wiedzieć dokładnie jak rozliczać podatki przy umowie o dzieło. Jeśli macie dodatkowe wątpliwości natury księgowej, kadrowej, albo podatkowej – przypominam, że prowadzę biuro rachunkowe w Warszawie. To naprawdę świetny zespół księgowych, za których ręczę własną głową. Dosłownie i w przenośni. Zakres wsparcia i formę współpracy możecie ustalić indywidualnie w oparciu o swoje potrzeby. Po szczegóły zapraszam do bezpośredniego kontaktu. Zachęcam też, abyście zajrzeli na bloga Brzydkie słowo na Ka, na którym znajdziecie dużą porcję praktycznych informacji dla przedsiębiorców i nie tylko.

 

Koszty zatrudnienia pracownika 2019

Koszty zatrudnienia pracownika 2019

Jeśli prowadzicie własną firmę i planujecie ją rozwijać, trudno będzie zrobić to w pojedynkę. Powiem więcej – to w zasadzie nie możliwe. Prędzej czy później będziecie zmuszeni zatrudnić pracowników. W dzisiejszym wpisie, podpowiem Wam z jakimi kosztami będzie się to wiązać w 2019 roku.

Jakiś czas temu pisałem o tym jak znaleźć dobrego pracownika. We wpisie znajdziecie garść praktycznych porad i wskazówek dla przedsiębiorców. Dziś skupimy się natomiast na tym ile kosztuje pracownik w 2019 roku.

 

Ile kosztuje pracownik?

 

Poza oczywistą korzyścią z rekrutacji i posiadania dodatkowych rąk na pokładzie, trzeba mieć świadomość z jakimi kosztami będzie się to wiązać. Ta wiedza jest istotna, a nawet niezbędna, przy budowaniu strategii finansowej firmy i skutecznej organizacji. Przejdźmy zatem do konkretów. Ile kosztuje zatrudnienie pracownika?

Jak zapewne dobrze wiecie, wynagrodzenie to nie jedyne koszty, z jakimi trzeba się liczyć w przypadku rekrutacji pracownika. Nie wszystkie składki są potrącane z wynagrodzenia. Część z nich spada na pracodawcę. 

 

Składki na ubezpieczenie społeczne wynoszą:

  • emerytalne – 19,52% podstawy wymiaru,
  • rentowe – 8% podstawy,
  • chorobowe – 2,45% podstawy,
  • wypadkowe – stopa procentowa składki jest obliczana na podstawie zmiennych czynników, m.in. kategorii ryzyka (standardowo 1,67% podstawy wymiaru).

 

Podział finansowania składek na ubezpieczenie społeczne:

  • na ubezpieczenie emerytalne – w połowie pracownik, a w połowie pracodawca (po 9,76%),
  • ubezpieczenie rentowe – pracownik 1,5%, pracodawca 6,5%,
  • ubezpieczenie chorobowe – w całości pracownik,
  • ubezpieczenie wypadkowe – w całości pracodawca.
  • Dodatkowo z wynagrodzenia brutto pracownika odprowadzana jest składka na ubezpieczenie zdrowotne w wysokości 9% podstawy wymiaru minus wartość składek na ubezpieczenie społeczne.

 

Do tych kosztów zatrudnienia pracodawca dodatkowo pokrywa składkę na Fundusz Pracy (FP) – 2,45 podstawy wymiaru i składkę na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych (FGŚP) – 0.1% podstawy. Pracodawca musi też zapłacić co najmniej 1,5 % wynagrodzenia pracownika na jego konto emerytalne. Kwota może wynosić do 2,5 % wynagrodzenia. 

 

koszty zatrudnienie i składki w 2019 roku

 

Jak sami widzicie, a być może boleśnie doświadczacie każdego miesiąca, kosztów związanych są z zatrudnieniem pracownika w firmie jest sporo. Każdy przedsiębiorca potwierdzi – są zdecydowanie za duże. Na 2019 rok niestety nie ma dobrych wieści w tym temacie. Koszty będą rosły. Wśród czynników wpływających na ten wzrost jest z pewnością dobra koniunktura gospodarcza, która pociąga za sobą wzrost płac. Nie bez znaczenia są też zmiany w prawie, na które nie mamy żadnego wpływu. Obecnie obciążenie składkowe po stronie pracodawcy to ok 20%, po wprowadzeniu pracowniczych programów kapitałowych, będą jeszcze większe. Na podwyżkę kosztów zatrudnienia wpływa też w dużym stopniu podniesienie płacy minimalnej. Jak będzie to wyglądać w 2019 roku?

 

Koszty zatrudnienia w 2019 

 

Tak jak wspomniałem, nie mam dobrych wieści dla pracodawców. Trzeba liczyć się ze wzrostem składek ZUS i podwyżką wynagrodzenia minimalnego za pracę, w stosunku do ubiegłego roku. To w konsekwencji oznacza dla firm, spory wzrost kosztów zatrudnienia w 2019 roku. Przedsiębiorcy zapłacą 180 ZŁ brutto więcej w stosunku do 2018 roku.

W sytuacji, gdy firma zatrudnia pracownika na podstawie umowy o pracę w pełnym wymiarze godzin i jego wynagrodzenie brutto będzie wynosi 2250 ZŁ ), koszt całkowity zatrudnienia wynosi 2710,81 ZŁ (2250 ZŁ + 460,81 ZŁ). Poniższa tabela dodatkowo to obrazuje:

 

 

koszty zatrudnienia tabela 2019

 

Jeśli odniesienie do minimalnego wynagrodzenia w 2019 nie daje Wam pełnego obrazu i poglądu, jak wyglądają koszty zatrudnienia, zachęcam do skorzystania z dowolnego kalkulatora wynagrodzeń. Na przykład tego. Wystarczy wpisać konkretną kwotę i porównać wyniki.

Pamiętajcie, że wzrost kosztów zatrudnienia nie musi być wyrokiem. Są skuteczne sposoby, aby zrekompensować to w inny sposób. Nie zawsze przedsiębiorca będzie też zobligowany do opłacania składek na FP oraz FGŚP. Pomocne jest z pewnością zoptymalizowanie kosztów firmowych – pisałem o tym na blogu, udostępniłem też krótki poradnik do pobrania w tym temacie.

 

Jeśli szukacie dodatkowych sposobów na lepszą organizację i optymalizację kosztów w firmie, również tych związanych z rekrutacją i zatrudnianiem pracowników, skontaktujcie się ze mną. A najlepiej z moim biurem rachunkowym w Warszawie. Zapraszam na dobrą kawę – porozmawiamy o szczegółach i możliwościach.

Przy okazji zachęcam też do zaglądania na bloga Brzydkie słowo na Ka, czyli bloga o księgowości prowadzonego przez zespół biura M&M Księgi Rachunkowe. Dzięki temu będziecie na bieżąco z najważniejszymi zmianami w podatkach i nie tylko. Znajdziecie tam też sporo praktycznych porad dla przedsiębiorców, również w kontekście finansów, rekrutacji itp.

 

Kaizen w biznesie

Kaizen w biznesie

Założenie własnej działalności gospodarczej i prowadzenie firmy wymaga ciągłej pracy i szukania sposobów na rozwój w biznesie. Wszystkim nam zależy na efektach. Olbrzymie znaczenie ma zatem efektywne zarządzanie czasem, pracą, ludźmi, projektami. Ogólnie mówiąc efektywne zarządzanie firmą i jej rozwojem. To z kolei nierozerwalnie wiąże się z ciągłym doskonaleniem się i usprawnianiem naszych działań. O tym też będzie dzisiejszy wpis.

 

Efektywne zarządzanie i rozwój firmy

 

Jeśli czytacie moje wpisy na blogu, oglądacie moje filmy, to wiecie już o mnie całkiem sporo. Daleko mi do mówcy motywacyjnego i biznesowego coacha. Mam nieco inne podejście. Nie mam w zwyczaju robić z siebie mentora, orędownika jedynej słusznej prawdy objawionej, ani namawiać Was na jakieś konkretne rozwiązania, które gwarantują sukces w biznesie. 

 

Bardziej zachęcam i namawiam, aby szukać inspiracji w biznesie, próbować nowych rozwiązań, nie zamykać się. Szukać nowych metod, filozofii i narzędzi, które pomogą nam dobrze zarządzać naszymi działaniami zawodowymi i nie tylko. Pomogą osiągnąć nasze cele i sukces – jakkolwiek nie brzmiała jego definicja.

 

Co więcej, jestem zdania, że nawet jeśli trafimy na sposób, który w naszym przypadku zupełnie nie będzie miał zastosowania, to i tak wyjdzie nam to na dobre. Co się po drodze nauczymy, to nasze. Dowiemy się więcej o sobie, uświadomimy sobie nasze realne potrzeby, łatwiej skorygujemy priorytety i działania – potknięcia i błędy w biznesie naprawdę są potrzebne. To naturalny proces rozwoju i udoskonalania się – tak samo w życiu osobistym, jak zawodowym. Ale dziś nie będzie o porażkach w biznesie, ale o tym jak skutecznie usprawniać zarządzanie firmą, metodą małych kroczków. Jak może nam pomóc filozofia Kaizen w biznesie? Czym jest i na czym polega?

 

Kaizen – co to jest i na czym polega?

 

Kaizen to japońska filozofia pracy i zarządzania. Bardzo prosta w swoich założeniach. Wskazuje, że najważniejszą wartością jest ciągłe dążenie do doskonałości. Nawet, a może zwłaszcza, w tym najmniejszych sprawach. To system, który uczy, że najważniejsze jest samodoskonalenie się i podążanie do celu, choćby małymi kroczkami. Byle do przodu, konsekwentnie.

Przyznam się szczerze, że na system Kaizen trafiłem stosunkowo niedawno, trochę przez przypadek. Bardzo szybko zdałem sobie jednak sprawę, że to żadna nowość czy rewolucja. Metoda i podejście jest powszechnie znane już od dawna. Tylko funkcjonowała w mojej świadomości pod inną nazwą. Współcześnie pod pojęciem Kaizen kryje się już nie tylko sama idea, a metoda zarządzania w oparciu o niskie koszty i ciągłe doskonalenie się. Dotyczy to tak samo rozwoju zawodowego, zarządzania firmy, jak i życia osobistego. Koncentracja na nieustających, drobnych usprawnieniach dotyczy tak samo pracowników, jak i przedsiębiorców, kierowników itd. We wszystkich przypadkach przynosi trwałe i pozytywne efekty. 

 

Jednym z elementów Kaizen jest myślenie procesowe, czyli nastawienie na proces, a nie na końcowy wynik. Trzeba przyznać, że to metoda i podejście trochę inne niż w przypadku zachodnich firm, ale bardzo mi się podoba. Jest logiczne. Bardziej skupiamy się nie na celu, a na samej drodze do celu, dzięki czemu nasze kroki – nawet jeśli małe – mają duży sens.. Co więcej, mamy większe szanse, że pozytywne efekty będą długofalowe. Nastawienie na jakość to kolejna cecha charakterystyczna tej filozofii. Ja też mówię o tym już od dawna. Jakość rodzi jakość – podkreślałem to głównie przy temacie budowania własnej marki i jej wizerunku. W przypadku Kaizen tą jakość buduje się poprzez stałe usprawnianie siebie i strategii biznesowej. A jest to możliwe tylko przy odpowiedniej analizie konkretnych danych. Poza danymi szczególne znaczenie ma nastawienia się na odbiorcę, klienta. Twórca filozofii Kaizen – Imai – sam piszę, że „każdy proces jest klientem”. Trudno o zgrabniejsze i trafniejsze porównanie. Jeśli każdy proces będziemy ulepszać z myślą o klientach, dbając o odpowiednią jakość, pozytywne efekty musza się pojawić. Zastanowimy się zatem, jak zasady Kaizen mogą pomóc przedsiębiorcom w rozwoju i efektywnym zarządzaniu firmą.

 

Kaizen w biznesie – podstawowe zasady

 

Firmy takie jak Toyota, Walt Disney World, Siemens – są żywym przykładem, że filozofia Kaizen sprawdza się w biznesie. Jak jej zasady możemy wdrożyć we własnym przypadku? Jakie to zasady? Wypisałem kilka podstawowych, z krótkim komentarzem.

 

Podstawowe zasady Kaizen:

 

  • problemy stwarzają możliwości – każde nowe wyzwania i przeszkody uczą, pomagają w poprawianiu działań, dzięki czemu można je przekuć w sukces.
  • nie szukaj wymówek – zamiast szukać przeszkód, odnajduj możliwości, nowe drogi, które mogą przybliżyć Cię do celu. 
  • pytaj 5 razy „Dlaczego?” – dawanie sobie szans na wątpliwości i wahania, dociekliwość w szukaniu odpowiedzi, pomoże nam poznać genezę problemu i jego charakter. To z kolei finalnie sprawi, że nasze działania będą bardziej skuteczne, przemyślane i efektywne jeśli dokładnie będziemy wiedzieć dlaczego mamy problem, dlaczego chcemy go rozwiązań i dlaczego akurat takim, a nie innym sposobem.
  • bierz pomysły od wszystkich – czyli o sile inspiracji, która pomaga otworzyć się na nowe pomysły. Każdy pracownik może mieć pozytywny wkład w rozwój firmy, wnieść coś wartościowego. Angażuj ich! Warto opierać się na doświadczeniach i pomysłach innych, szukać nowych rozwiązań i inspiracji, które potem będzie można zastosować w usprawnianiu procesów i działań.
  • planuj rozwiązania możliwe do wdrożenia – innymi słowy wyznaczaj realne cele. Wiele małych sukcesów jest lepsze od jednego dużego. Dzięki temu wyraźniej widać procesy, drogę do sukcesu, łatwiej też nie stracić motywacji w biznesie
  • szukaj prostych rozwiązań, zamiast czekać na doskonałe – sztuka doskonalenia się wcale nie musi polegać na doskonałych rozwiązaniach. Nie ma co na nie czekać. Wybieraj proste metody i działaj, zamiast tylko wiecznie planować. 
  • spryt ważniejszy od pieniędzy – nieustannie wykorzystuj swoją inteligencję, potencjał swój oraz swojego zespołu. Jeśli jakaś metoda wydaje się głupia, ale działa, to znaczy, że wcale głupia nie jest. Zamiast pieniędzy używaj rozumu!
  • odrzucaj standardy – czyli łam zasady, szukaj nietypowych i nieszablonowych rozwiązań, nie przywiązuj się do istniejących standardów, lecz otwieraj się na nowe. Szukaj coraz to lepszych sposobów na zarządzanie firmą i zespołem.
  • błędy w biznesie koryguj na bieżąco – widząc konieczność poprawek nie czekaj na wprowadzenie zmian zbyt długo. Naprawiaj je od ręki. Im szybciej zareagujesz, tym szybciej zrobisz krok do przodu.
  • Ulepszanie nie ma określonego końca –  podążanie do doskonałości w biznesie i w życiu to niekończący się proces. Pogódź się z tym i każdego dnia myśl o tym co jeszcze można ulepszyć.

 

Małymi krokami w drodze po sukces

 

Mimo, że w dzisiejszym tekście uprościłem trochę temat i wspomniałem jedynie o pewnych podstawach, mam wrażenie, że główną myśl udało mi się przemycić. Jak sami widzicie filozofia Kaizen nie jest żadną rewolucyjną metodą – odwołuje się i podkreśla pewne ogólnie znane prawdy. 

Warto traktować ją zatem jako zbiór wskazówek, a nie sztywnych zasad. Warto mieć je przed oczami, pamiętać o nich w codziennych działaniach biznesowych. To ideologia, które nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale może nam pomóc w efektywnym zarządzaniu firmą i budowaniu długofalowej strategii biznesowej. Z pewnością też ułatwi przejęcie kontroli nad obecnymi procesami w firmie i usprawnienie ich. 

Nastawienie się na metodę małych kroków w drodze po sukces, ma też inną ważna zaletę – pozwala na większą kontrolę procesów biznesowych, a dzięki temu skuteczniejszą reakcję, większą pewność siebie i większą świadomość podejmowanych decyzji. Łatwiej jest wyznaczać sobie mniejsze cele, realne do wykonania i nie gubić po drodze motywacji. Prowadzenie własnej firmy, rozwój zawodowy i osobisty to konieczność stałego doskonalenia się. Filozofia Kaizen może być w tym pomocna i inspirująca – przynajmniej moim skromnym zdaniem.

A jak Wy to oceniacie? Słyszeliście już wcześniej o Kaizen? Stosujecie ją w praktyce?

Jestem ciekawy Waszych spostrzeżeń, zapraszam do dyskusji.