Książki pomocne w biznesie – część 2

Książki pomocne w biznesie – część 2

Prowadzenia własnej firmy nie da się nauczyć z książek. Z drugiej strony to właśnie z nich możemy czerpać wartościową wiedzę, która jest przydatna w biznesie. Poza samą wiedzą, dobra książka może być tez źródłem inspiracji, motywacji. Daje możliwość poznać historie ciekawych ludzi. Pozwoli spojrzeć na własną firmę z innej perspektywy, wynieść lekcję z cudzych błędów bez konieczności ich powielania. A to już dużo…

Dziś przygotowałem dla Was kilka tytułów, które moim zdaniem warto przeczytać. Zarówno, gdy zaczynacie przygodę z własnym biznesem, jak i w przypadku gdy jesteście przedsiębiorcami już od dłuższego czasu. Zapraszam.

 

 

Książki biznesowe, które warto przeczytać

 

 

Na początku przypomnę tylko, że jest to druga część z serii książki pomocne w biznesie. Pierwszą znajdziecie pod tym linkiem. Zachęcam do zajrzenia, bo dziś oczywiście będą zupełnie nowe tytuły i propozycje. Dokładniej mówiąc – 5 książek, które moim zdaniem warto przeczytać prowadzać własny biznes.

 

Pierwszą propozycją jest „Kreatywność i nienawiść. Twórz jak ludzie sukcesu” Dana Norrisa. Dan Norris to wielokrotnie nagradzany przedsiębiorca, założycielem wpcurve.com, autor jeszcze kilku ciekawych tytułów. Dziś natomiast skupmy się na tym wybranym. Autor pokazuje w swojej książce jak udało mu się zbudować światową markę i jakie przeszkody musiał pokonać na swojej drodze do sukcesu. Wspomina jak radził sobie z hejtem, z przeciwnościami losu, co może stanowić duże wyzwanie chcąc rozwijać swój biznes. Ogólnie można powiedzieć, że książka w bardzo przystępny sposób opowiada jak przestać się bać własnego potencjału i co może pomóc go wyzwolić. To naprawdę niezła książka motywacyjna, ale czytelnik jest w stanie wyciągnąć z niej dużo praktycznych i konkretnych wskazówek, zarówno w kontekście rozwoju zawodowego, jak i osobistego. Mimo, że liczy zaledwie 106 stron, niczego w niej nie brakuje.

Każdy z nas jest kreatywny – od dziecka rysowaliśmy na kartce, budowaliśmy bazy, forty z kocy i krzeseł, wymyślaliśmy nowe światy… Co się stało, że nagle przestało nam się chcieć? Według autora, jedyną pewną składową sukcesu jest działanie. Do tego też zachęca swoich czytelników. Muszę przyznać, że wyjątkowo skutecznie.

 

Drugi tytuł, którym dziś wspomnę to „Sztuka rynkologii” Jacka Kotarbińskiego. Bardzo ciekawa książka, która wprowadza w świat marketingu, biznesu, ekonomii i tłumaczy na ludzki, najważniejsze zmiany jakie zaszły w ostatnich latach w postrzeganiu i tworzeniu rynku. Rewolucja z jaką mamy do czynienia, sprawiła że z społeczeństwa przemysłowego staliśmy się społeczeństwem informacyjnym. Nie jesteśmy już jedynie biernymi odbiorcami przekazu marketingowego, mamy siłę budowania marek, a nasza opinia jest ogromną wagę. 

Książka bardzo celnie opisuje zjawiska jakie rządzą współczesnym marketingiem, choć trudno byłoby ją nazwać marketingową. Pomaga zmienić podejście do biznesu, stawiając na jakość i wartość, pod którą tworzymy rynek. Znajdziecie w niej sporo praktycznych porad, które pomogą Wam rozwijać swoją firmę i jak budować trwałe i realne relacje z klientami. Sztukę rynkologii, szczególnie mocno polecam przedsiębiorcom, którzy prowadzą już swój biznes. Jej lektura może pomóc Wam wejść na właściwą ścieżkę i odpowiednio zmodyfikować swoją strategię rozwoju. A nawet jeśli nie zmieni Waszego podejścia, to z pewnością da Wam do myślenia.

 

 

Kolejnym tytułem jest  „Marketing” Philipa Kotlera. Jeśli interesujecie się marketingiem, to tego Pana przedstawiać Wam szczególnie nie trzeba. Tak jak i tej książki, która jest chyba najczęściej polecanym tytułem jeśli chodzi o marketing. Nie przez przypadek.

W nowym wydaniu znajdziecie zagadnienia związane z marketingiem internetowym, zwłaszcza w odniesieniu do portali społecznościowych, mailingu. To naprawdę duża dawka wiedzy poukładanej w przemyślany sposób. To wartościowy zbiór praktycznych wskazówek, zwłaszcza dla osób, które zaczynają wgłębiać się w marketing, albo chcą nadrobić pewne zaległości (tak jak ja). Kotler to specjalista, któremu można zaufać i wręcz trzeba to zrobić. Można powiedzieć, że to lektura obowiązkowa jeśli chcecie tworzyć i realizować swoje strategie marketingowe. Jeśli nie czytaliście jeszcze żadnych książek dotyczących marketingu i reklamy, to polecam zacząć właśnie od tej.

 

Następna propozycja to „Mit przedsiębiorczości” Michaela E. Gerbera. Jak podpowiada tytuł, autor rozprawia się z popularnymi mitami w biznesie. Tłumaczy i pokazuje dlaczego część małych firm kończy działalność. Pokazuje w tym pewną zależność, podpowiada nienachalnie jak z tym walczyć. Opiera się na dobrze znanych przykładach, pokazuje historie znanych firm. Książka przypomina podręcznik, który pomaga przyswoić ważne zasady, prawa rynku i odnaleźć się w biznesowej rzeczywistości. To idealna propozycja dla każdego kto planuje założyć własną firmę i chcę wypłynąć na szersze wody. To też wartościowe wskazówki dla gości takich jak ja. Czyli takich którzy prowadzą już własny biznes, czasami kilka. Lektura daje do myślenia, ułatwia analizę własnej działalności i pozwala spojrzeć na własną firmę jak na „potencjalną franczyzę”. Sami autorzy porównują swoją książkę bardziej do instrukcji obsługi samochodu niż do typowej lektury i trzeba przyznać, że coś w tym jest. Można ją określić jako instrukcję, która tłumaczy pewne zjawiska i zależności, od pomysłu na biznes, po jego realizację i rozwój. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto ma lub zakłada swój biznes. 

 

Piątym i ostatnim tytułem na dziś, jest „4 godzinny tydzień pracy” – Ferriss Timothy. Czyli coś o czym mogliście już słyszeć jeśli śledzicie mój kanał YouTube i vloga. Niebawem strzeli mi 100 odcinek, także jeśli jeszcze nie widzieliście moich filmików, to macie co nadrabiać! 🙂

Wracając do książki. Zachęca ona do zmiany standardowego podejścia do życia i pracy. Do zmiany wizji, która szczególnie nam, Polakom jest bliska, czyli odkładanie życia na później. Autor pokazuje jak sam, krok po kroku, przeszedł od dochodu 40 000 dolarów rocznie przy pracy 80 godzin na tydzień, do 40 000 dolarów miesięcznie przy pracy po 4 godziny tygodniowo. Na własnym przykładzie pokazuje, że da się zmienić życie na lepsze. A jeśli się da, to dlaczego sam nie spróbujesz? 

W książce Timothiego znajdziecie mnóstwo podpowiedzi, ale też analiz konkretnych przypadków tego jak inni zmieniali swoje życie, poprawiając jego jakość, a przy okazji osiągając sukcesy biznesowe. Co więcej znajdziecie w niej autentyczne wzory, które można i warto kopiować, aby wyeliminować niepotrzebne zdaniem autora czynności i działania, które zabierają nam cenny czas. To bardzo ciekawe i inspirujące pomysły, które nawet jeśli nie zmienią od razu Waszego życia, to mogą dać Wam niezbędny impuls do zmian. Bez względu czy jesteś pracownikiem, przedsiębiorcą, biznesmenem, książka pokaże Ci nową, bardzo ciekawą drogę. A czy zdecydujesz się ją podążyć to już zależy od Ciebie. Tak czy inaczej warto przeczytać i to sprawdzić.

 

 

Praktyczne porady dla przedsiębiorców

 

 

To tylko 5 książek pomocnych w prowadzeniu własnej firmy. 5 tytułów, które zdecydowanie warto przeczytać i które z pewnością wniosą coś dobrego do Waszego podejścia, sposobu prowadzenia i patrzenia na biznes. Oczywiście to nie wszystkie tytuły które warto przeczytać i znać. Dlatego właśnie jakiś czas temu zdecydowałem się zrobić serię wpisów odnośnie ciekawych i wartościowych książek biznesowych i co chwilę dorzucać nowe propozycje, które jak sami widzicie wcale nie muszą być stricte biznesowe. Niezależnie jakiego obszaru dokładnie dotyczą mają dużą wartość i każdy jest w stanie wyciągnąć z nich praktyczne porady w odniesieniu do własnej sytuacji i potrzeb. A przynajmniej mam taką nadzieję.

Mam też nadzieję, że podzielicie się ze mną także swoimi tytułami. Temu też ma służyć dzisiejszy wpis. Chętnie poznam Wasze propozycje. Co udało się Wam ciekawego przeczytać? Co z tego wynieśliście? 

Z racji formy tychże publikacji, wiedza zamknięta jest w pigułce, zostaje ona zawężona do najważniejszych zagadnień, co pozwala skupiać się na konkretach, a przy ograniczonym czasie na lekturę, takie podręczniki to dla wielu z nas najlepsze wyjście.

Wyposażenie baru – koszty i praktyczne porady

Wyposażenie baru – koszty i praktyczne porady

Jeśli odwiedzaliście już wcześniej mojego bloga, śledzicie moją aktywność w sieci, to zapewne wiecie, że jakiś czas temu zdecydowałem się na otwarcie własnego lokalu gastronomicznego. W zasadzie to pub i kawiarnia w jednym – Cafe Marcinek, zlokalizowany na warszawskiej starówce. Wejście w branżę gastronomiczną było dla mnie czymś nowym i nadal jest sporym wyzwaniem.

Cześć swoich obserwacji, doświadczeń i przemyśleń postanowiłem opisywać na blogu i vlogu. Konsekwencją tego są pierwsze filmy i  wpis, w którym przedstawiłem swoją niełatwą drogę po zezwolenie na sprzedaż alkoholu. Dziś z kolei opowiem Wam o wyposażeniu własnego pubu i kawiarni. Przedstawię kilka wyliczeń i wskazówek, które pomogą Wam uniknąć niektórych problemów z którymi sam się borykam lub borykałem. Zapraszam.

 

 

Własny pub i kawiarnia – początek drogi

 

 

Na początek zaznaczę, że dzisiejszy wpis dotyczy bardziej wyposażenia baru, kawiarni, a mniej restauracji czy lokalu gastronomicznego z pełną kuchnią. Starałem się ująć najważniejsze tematy i wydatki, ale bazując na własnych doświadczeniach i w odniesieniu do własnej knajpki. 

To ma znaczenie i to niemałe. Głównie dlatego, że każdy lokal będzie różnił się pewnymi detalami. Wszystko bowiem zależne jest od koncepcji, charakteru miejsca i budżetu. To bardzo indywidualne. Ja na przykład przejąłem już działający lokal. Koszty wyposażenia były zatem wliczone w kwotę odstępnego jakie musiałem zapłacić. Musiałem jednak zrobić solidny rekonesans, z resztą nadal jestem na etapie ulepszania i wymiany wyposażenia. Chcąc odpowiednio wyposażyć swój lokal trzeba będzie odpowiedzieć sobie na szereg pytań i od odpowiedzi uzależnić działania.

 

Podstawowa kwestia – chcecie inwestować w nowy sprzęt, czy używany? Ma to decydujące znaczenie jeśli chodzi o koszty i nie tylko. Można byłoby pomyśleć, że nowy sprzęt jest z oczywistych względów bardziej niezawodnym rozwiązaniem. Mam jednak nieco inne odczucia. Owszem, kupując nowe wyposażenie od producenta najczęściej dostajemy gwarancję na 2 lata, często też usługi serwisowe w cenie. Mam natomiast wrażenie, że nowe sprzęty są zdecydowanie „mniej żywotne” niż to było jeszcze do niedawna. Nie wiem sam na ile jest to świadome działanie producentów, na ile teoria spiskowa, ale coś w tym jest. Nie jest to tylko z resztą moje zdanie. Też macie wrażenie, że mimo postępu technologicznego, nowe sprzęty są zdecydowanie mniej wytrzymałe i bardziej awaryjne niż kiedyś? 

Jeśli natomiast chodzi o używany sprzęt, zauważyłem, że jeśli od kilku lat sprawdza się i dobrze działa, to nawet jeśli w tzw. międzyczasie konieczne były prace serwisowe, to i tak jest dużo bardziej niezawodny niż ten z salonu. 

 

Inne pytanie na której trzeba sobie odpowiedzieć na początku drogi, to jaki ma mieć charakter nasz lokal. Jeśli ma być przede wszystkim kawiarnią, trzeba będzie w pierwszej kolejności pomyśleć o wyposażeniu spełniającym właśnie ten cel. Najlepiej zacząć od elementów oczywistych, najważniejszych i powoli uzupełniać to detalami. Wyposażenie baru dzieli się na kilka kategorii, w tym te które mają spełniać określone, praktyczne funkcje (np. zmywarka, kostkarka, ekspres do kawy), po te które mają stać się elementem wystroju.

 

Kolejne ważne pytanie jakie trzeba sobie zadać, to jak ma wyglądać nasz lokal. Jaki klimat chcemy stworzyć i jakich gości przyciągnąć? To jest ze sobą połączone i powinno mieć odwzorowanie w końcowej liście wyposażenia. Dla przykładu jeśli planowaliście urządzić swoją kawiarnię, albo pub w stylu domowym, lekko hipsterskim, to polecałbym poszukanie używanych mebli i elementów wyposażenia, z tzw. duszą i historią. 

 

Przejmując już funkcjonujący lokal, trzeba zastanowić się, jaki zakres mają mieć nasze modyfikacje. Czy jest sens diametralnie zmieniać koncepcję lokalu, nazwę, logo? A może jeśli bar ma już swoich stałych bywalców lepszą opcją niż rebranding, będzie ulepszanie już istniejącej formy? Bez rewolucji i ryzyka utraty klientów? W moim przypadku wybór był raczej prosty. Cafe Marcinek funkcjonuje od 1970 roku, czyli niebawem skończy 50 lat! Bez sensu byłoby zmienianie nazwy, z której miejsce jest znane od tak długiego czasu. Takich niuansów jest znacznie więcej. Tak jak i pytań, na które trzeba znaleźć odpowiedzi zanim zaczniemy planować zakup wyposażenia.

 

 

Wyposażenie baru – lista i orientacyjne koszty

 

 

Przygotowałem dla Was małą ściągawkę. Listę niezbędnych elementów wyposażenia kawiarni i pubu, która może Wam posłużyć jako wyjściowa. Tak jak wspomniałem na wstępie, jej ostateczny kształt będzie uzależniony od koncepcji jaką macie na swój lokal. Wiele zależy od Waszej wizji, natomiast część wyposażenia będzie stała. W końcu trudno sobie wyobrazić prowadzenie kawiarni bez ekspresu do kawy, czy pubu bez nalewaka do piwa 🙂

Do każdej pozycji na liście starałem się dopisać od razu orientacyjny koszt. Warto podejść do tych liczb z dystansem i sprawdzić samodzielnie aktualne ceny. Na rynku można trafić różne oferty, które czasami diametralnie się od siebie różnią. 

 

 

Lista podstawowego wyposażenia baru / kawiarni:

 

  • Neon, reklama zewnętrzna – od 500 do 2000 zł w zależności od projektu i pomysłu
  • Ochrona lokalu – koszt od 50 do 100 zł / miesiąc
  • Kasa fiskalna – w zależności od oferty i modelu, koszty zaczynają się od 1000 zł
  • Potykacz, czyli tablica informująca przed lokal – ok 100 zł
  • Nowe menu – projekt graficzny, wydruk – koszt od 300 zł do 1000 w zależności od złożoności menu i grafik
  • Telewizor – od kilkuset do kilku tysięcy
  • Sprzęt grający (plus głośniki) – od 1500 zł
  • Oświetlenie do lokalu – w zależności od rodzaju oświetlenia od 300 do 1000 zł
  • Ekspres ciśnieniowy – od kilku tysięcy do kilkudziesięciu tysięcy złotych
  • Młynek do kawy – używany kupimy za mniej niż 1000 zł
  • Chłodziarko-zamrażarka – ok 1000 zł 
  • Meble kuchenne – kilkaset złotych, w zależności od ilości, używane, nowe czy na wymiar…
  • Piekarnik – 300 – 500 zł
  • Szkło na bar – jeśli zaczynacie od zero to koszt ok 500 zł, jeśli uzupełniacie braki można zamknąć się w kwocie 200 zł 
  • Zestaw talerzy i sztućców – ok 500 zł
  • Witryna chłodnicza – koszt od 1000 zł
  • Chłodziarka do piwa wraz z oprzyrządowaniem – jeśli samodzielnie ok 1000, od browaru – za darmo
  • Kostkarka do lodu – około 300-500 zł
  • Kruszarka do lodu – koszt od 800 zł
  • Stoły i stoliki – w zależności od powierzchni lokalu i modelu – od 
  • Szafki stojące – 500 – 700 zł

 

 

Jednym z największych kosztów wyposażenia jest bar. Ceny wahają się od kilku do kilkunastu tysięcy złotych. Czasami mogą być wyższe, jeśli chcecie mieć coś specjalnego. Dlatego dobrym pomysłem będzie próba obniżenia łącznych wydatków. Tu sprawdza się nawiązanie współpracy z browarem. Duże firmy użyczają wiele sprzętów, gadżetów i akcesoriów w zamian za zakup ich produktów, czy wyposażenie w ich materiały marketingowe. Browar jest w stanie zapewnić częściowe wyposażenie baru, w tym nalewaki, kufle, gadżety, które i tak zapewne trzeba by było kupić. Podobnie jest w przypadku kawy. Sam nawiązałem taką współpracę i otrzymałem dobrej jakości ekspres kolbowy w leasingu (normalnie kosztuje ponad 20 000), filiżanki, zniżkę na zakup dobrej kawy itd. Polecam sprawdzić aktualne propozycje, a najlepiej umówić się na spotkanie z przedstawicielem firmy. Po zapoznaniu się z warunkami współpracy sami ocenicie na ile jest to dla Was korzystne. W moim przypadku było. Trzeba było tylko wynegocjować niektóre warunki, z czym też nie było większych problemów.

 

Jak możecie się domyślać trudno jednoznacznie wskazać co dokładnie musicie kupić do swojego baru, kawiarni i ile dokładnie będzie to kosztować. Przejmując lokal, który wcześniej był dostosowany pod gastronomię, będzie to dużo tańsze i łatwiejsze, choć nadal wymagające rozeznania, określonej koncepcji i przemyślanych decyzji. Dostosowując lokal i planując zakup wyposażania całkiem od zera, na przykład od stanu developerskiego trzeba nastawić się niestety na dużo większe wydatki. A kiedy te koszty się zwrócą? O tym wspomnę w kolejnych wpisach z tej serii.

Już dziś zapraszam!

Finanse w firmie – dobre praktyki

Finanse w firmie – dobre praktyki

Właściwe zarządzanie finansami w firmie jest równie trudne, co niezbędne. To jeden z tych obszarów, który niejednokrotnie decyduje o naszym sukcesie lub porażce. W każdym rodzaju działalności, bez wyjątku. W przypadku większych firm, potrzeba odpowiedniej organizacji i zarządzania finansami jest bardziej skomplikowana, niż w małym biznesie ale do tego celu powoływane są specjalne działy i zespoły specjalistów. W przypadku małych działalności – obowiązki te często spadają na przedsiębiorcę.

Dlatego też pomyślałem, że w dzisiejszym wpisie podzielę się kilkoma dobrymi praktykami i zasadami, które powinny być pomocne w prowadzeniu własnej firmy i zarządzaniu jej finansami. Zwłaszcza w tym drugim przypadku, kiedy nie mamy do dyspozycji sztabu pomocników 😉

 

 

Dlaczego zarządzanie finansami w firmie jest tak ważne?

 

 

Mam dziwne uczucie pisząc ten wpis, że tę część tekstu można by było sobie w ogóle darować. Dlaczego zarządzanie finansami jest ważne? To jakby rozważać teraz dlaczego ludzie lubią jak świeci słońce i jest ciepło. Z jednej strony jak mawia klasyk to „oczywista oczywistość”, a z drugiej – widziałem chyba zbyt dużo przykładów na nieodpowiedzialny stosunek do kwestii finansów firmy, żeby to przemilczeć. Sam na początku swojej drogi miałem zupełnie inne podejście niż obecnie, byłem mniej ostrożny i mniej świadomy pewnych zjawisk, które teraz wydają się tak oczywiste. Ale do meritum…

 

Wyrobienie i wdrożenie dobrych praktyk w zarządzaniu finansami firmowymi, nie tylko pozwala na osiąganie zysków, ale też wpłynie na usprawnienie działania firmy i szybszy rozwój. Niekiedy decydują o naszym biznesowym „być albo nie być”. Sam fakt osiągania zysków nie zapewnia finansowego bezpieczeństwa. A jest ono niezmiernie istotne, zwłaszcza w dłuższej perspektywie. Im lepiej zorganizujemy politykę cenową, im lepiej zaplanujemy i zoptymalizujemy wydatki firmowej tym nasza pozycja na rynku będzie silniejsza. Pójście na żywioł przy zakładaniu własnej firmy i w trakcie jej prowadzenia może być strzałem w kolano. Wychodzenie z założenia, że „jakoś to będzie”, albo: „wyjdzie w praniu” to podejście, które jest mocno ryzykowne i naraża przedsiębiorcę na twarde lądowanie. Mimo, że już wcześniej pisałem o tym, że ryzyko w biznesie jest nieodłącznym elementem prowadzenia własnej firmy, to jednak warto je minimalizować. Na tyle na ile jest to możliwe.

Od dobrego gospodarowania finansami zależy nie tylko prawidłowe funkcjonowanie biznesu i jego kondycja finansowa, ale też wizerunek naszej marki. Ułatwia terminowe i rzetelne rozliczanie się z partnerami i kontrahentami. A tym samym staje się wyraźnym sygnałem, że warto podjąć z nami współpracę. Pozwala być partnerem takim, z jakim sami chcielibyśmy nawiązać współpracę.

 

Poza tym, łatwiej jest nam skutecznie reagować na nieprzewidziane sytuację, które z pewnością będą się zdarzać prowadząc własną działalność gospodarczą. Odpowiedzialne zarządzanie finansami w firmie pozwoli nam na gromadzenie środków na czarną godzinę, przez co różnego rodzaju problemy nie zachwieją naszych działań i planów. Płynność finansowa jest niezmiernie istotna – nie tylko na starcie.

A przede wszystkim, dzięki właściwemu podejściu do finansów będziemy w stanie osiągać lepsze wyniki sprzedażowe, przy jednoczesnych cięciach kosztów. Nie zawsze i nie od razu musi chodzić o duże sumy. Ale nawet niewielkie kwoty w rozliczeniu rocznym będą robiły różnicę – wierzcie mi. Im większą będziemy mieć kontrolę nad finansami, tym mniej kasy będziemy „przepalać”.

 

Każdy przedsiębiorca ma zapewne swój własny zestaw dobrych praktyk i zasad jeśli chodzi o finanse. I dobrze. Każdy biznes jest trochę inny, trzeba wziąć pod uwagę różne zmienne i okoliczności. Wyrobić sobie pewne własne schematy i organizację na bazie indywidualnych danych i przemyśleń. Często też nasze podejście weryfikuje czas i rynek w jakim działamy. Tak też było ze mną.

Jest jednak kilka podstawowych zasad, które sprawdzają się w większości przypadków. Zestaw dobrych praktyk, które są wyjątkowo pomocne w zarządzaniu finansami. Poniżej opisałem kilka najważniejszych.

 

 

Finanse w firmie – dobre praktyki

 

 

Wspomniałem już, że każdy przedsiębiorca musi sam określić swoją strategię w zależności od indywidualnych czynników i konkretnych danych. Owszem, pewne kwestie pozostają stałe, pewne zasady są uniwersalne, ale często nie są decydujące. Także potraktujcie moją listę dobrych praktyk w zarządzaniu firmowymi finansami jako drogowskaz, a nie gotowy przepis. Gotowych przepisów nie ma. Jeśli ktoś bez poznania specyfiki Waszego biznesu będzie wmawiał Wam, że go zna, to radziłbym potraktować to z dużą rezerwą, albo od razu włożyć między inne bajki.

 

Firmowe finanse – podstawowe, dobre praktyki:

 

  • informacja to klucz – zanim zaczniecie cokolwiek ulepszać i organizować trzeba to dobrze poznać. Trzeba mieć prawdziwy obraz sytuacji i sprawdzone informacje. Dopiero na tej podstawie, posiadając konkretną wiedzę, można zacząć analizę, po której wyciągniemy odpowiednie wnioski. Także na początek – zbierzcie dokładnie wszystkie dane.

 

  • bilans zysków i strat – to podstawa. Bilans przedstawia zarobki i straty w ciągu ostatniego okresu obrachunkowego. Dzięki niemu przedsiębiorca może zobaczyć, jak wykorzystywane są zasoby firmowe i jakie zyski generują. Z tym, że nie jest to jednorazowa operacja. Taki rachunek zysków i strat trzeba prowadzić regularnie, bo wtedy będziecie w stanie obserwować przebieg i rozwój wydarzeń, a nie tylko ich stan faktyczny na dany dzień.

     

  • dokładne planowanie wydatków – czyli sztuka przewidywania. Oczywiście nie powinno być to wróżenie z fusów, a analiza oparta na danych. Wiedząc jakie koszty i w jakiej kwocie ponosimy w danym okresie, łatwiej będzie nam to zaplanować i podliczyć. Które z tych wydatków są stałe, a które zależne od innych czynników? Jakich? Na te pytania musicie odpowiedzieć sobie sami i to najlepiej liczbami. 

 

  • ostrożność w planowaniu – samo planowanie nie wystarczy, zachęcam Was do tego, żeby z góry zakładać ten ciemniejszy scenariusz. Również, a może zwłaszcza jeśli chodzi o kalkulacje i wyliczenia. Nie chodzi o czarnowidztwo, czy brak wiary we własny sukces. Takie ostrożne i zapobiegawcze podejście sprawi, że łatwiej będzie Wam reagować na nieprzewidziane okoliczności.

 

  • trzymać się planu i strategii – łatwo jest sobie wyznaczyć pewne założenia w teorii, trudniej jest się ich potem trzymać w wirze codziennych wydarzeń. Dlatego warto regularnie sprawdzać stan naszych planów, kontrolować realizację naszej strategii. Niestety, albo na szczęście to ciągła praca, która nie kończy się po pierwszej kalkulacji.

 

  • optymalizacja kosztów i podatków –  budując strategię finansową firmy, trzeba szukać sposobu na zmniejszanie kosztów. Pomysłów jak to robić jest wiele. Niedawno opisałem ten wątek na blogu, przygotowałem też krótki poradnik, który Wam w tym pomoże. Zachęcam do lektury!

 

  • pilnowanie dokumentacji – to bardzo ważne nie tylko z formalnych, prawnych czy księgowych względów. Dzięki niej unikniecie chaosu w finansach. Musicie też mieć podkładki pod Wasze rozliczenia, kalkulacje. A do tego mieć możliwość zawsze do tego wrócić. Pilnowanie dokumentacji to także ich odpowiednia archiwizacja. Jak dobrze zarządzać finansami firmy, jeżeli nie dokumentujemy istotnych wydarzeń?

nosacze biznesu

  • terminowe regulowanie płatności – to ważne z zarówno w kontekście wizerunku marki, ale przede wszystkim w kontekście organizacji biznesu i płynności finansowej. Rzetelne wywiązywanie się z różnego rodzaju zobowiązań pozwoli Wam uniknąć zamieszania i utrzymać prawidłowy cykl obrotów. Nieterminowe płatności mocno zaburzają wyliczenia, a tym samym prawdziwy obraz i stan Waszych firmowych finansów. Poza tym z każdym dniem opóźnienia rośnie presja i stres.

 

  • dodatkowe finansowanie – to często nierozłączny aspekt prowadzenia firmy, gdy nie posiada się własnego kapitału. Pożyczki, dofinansowania, kredyty na firmę – to nie są rozwiązania złe z natury. Wymagają jednak naszej uwagi i strategii. Biorąc kredyt na firmę musimy tak dopasować warunki spłaty, aby nie były zagrożone. Najlepsze są kredyty które przynoszą zysk. Inaczej mówiąc, takie które są niezbędna do osiągania przychodów. A jeszcze lepsze są takie kredyty, które same się spłacają. Opowiem jeszcze o tym dokładniej w kolejnych wpisach.

 

  • negocjowanie cen – to jeden z elementów optymalizacji finansowej w firmie. Istotny, a często pomijany przez przedsiębiorców. Warto spróbować obniżyć pewne koszty, a jeszcze lepiej jak będą dopasowane do Waszych rzeczywistych potrzeb i oczekiwań. Może się okazać, że część usług jest Wam zbędna. A może część jest po prostu droższa od konkurencyjnych i będzie to wyraźny sygnał do zmiany? Jeśli sami nie wynegocjujecie lepszych warunków, raczej nikt za Was tego nie zrobi.

 

  • korzystanie z usług i doradztwa finansowego – nie każdy przedsiębiorca musi znać się na finansach. Dobrze, aby miał rozeznanie, wiedzę i pojęcie ale z wielu względów dobrze jest poszukać dodatkowego wsparcia specjalistów w tej dziedzinie. Oddelegowanie niektórych czynności związanych z finansami daje przedsiębiorcom dodatkowy czas na inne biznesowe działania, a przy okazji daje gwarancję że zostaną dobrze wykonane. Poza tym czasem dobrze jest posłuchać obiektywnej opinii kogoś niezależnego. Jeśli szukacie akurat takiego wsparcia, to polecam Wam usługi księgowe i doradztwo finansowe w biurze rachunkowym M&M Księgi Rachunkowe.

 

To tylko, albo aż 11 zasad, dobrych praktyk jeśli chodzi o firmowe finanse. Z pewnością jest ich znacznie więcej, zwłaszcza gdy zaczniemy wpuszczać się w szczegóły. A Wy jakie zasady staracie się wdrażać w strategię finansową firmy? Może chcielibyście podzielić się własnymi obserwacjami i dobrymi praktykami?

Piszcie w komentarzach!

Własna działalność jest jak dziecko

Własna działalność jest jak dziecko

Zapewne słyszeliście już kiedyś powiedzenie, że własna firma jest jak jak dziecko. Jeśli prowadzicie już własną działalność, to najprawdopodobniej znacie to z autopsji. Bardziej lub mniej dosłownie. Gdyby zastanowić się nad tym głębiej, porównanie to ma więcej sensu niż może się wydawać. Jest czymś więcej niż tylko zgrabną metaforą. Zdradza podejście, które moim zdaniem sprawdza się w prowadzeniu własnej działalności, a dziś trochę o nim opowiem.

 

 

Z własną firmą jest jak z dzieckiem

 

 

 

Jeśli macie wątpliwości, czy porównanie firmy z dzieckiem, jest trafione to po dzisiejszym tekście pewnie znikną razem z ostatnim akapitem. Mówię to zarówno jako właściciel kilku firm, jako osoba, która pomaga w rozwoju innych marek, oraz jako ojciec.

Obecnie coraz więcej osób decyduje się na założenie własnego biznesu. To dobrze. Na pewno nie będę Was do tego zniechęcać. Ważne jest jednak, aby decyzję o otwarciu i prowadzeniu własnej działalności podjąć świadomie. Na tyle, na ile się da. A nie zawsze i nie wszyscy mają świadomość tego, jakie wyzwania na nich czekają, ile pracy, czasu rzeczywiście będą musieli zainwestować w rozwój firmy.

 

Który rodzic jest świadom wszystkich konsekwencji i obowiązków jakie niesie ze sobą rodzicielstwo i założenie rodziny? Który przedsiębiorca zna wszystkie blaski i cienie prowadzenia działalności, przed jej rozpoczęciem? Znacie takich?

 

Możecie przeczytać wszystkie książki o wychowaniu dziecka, nasłuchać się niezliczonych rad od bardziej doświadczonych, a i tak nie przewidzicie wszystkiego. Nie będziecie w stanie przygotować się na to co nastąpi. Podobnie jest w biznesie. Możecie skończyć różne kursy, szkoły. Latami planować założenie własnej firmy, przygotowywać się do tej roli, a i tak nie macie gwarancji na sukces. Tu tkwi haczyk i jednocześnie dreszczyk emocji. Faktem jest jednak że w oby przypadkach, pojawienie się pociechy (jak również własnej firmy) zmienia nasz życie o 180 stopni.

 

Zarówno prowadzenie własnej działalności, jak i wychowywanie dziecka ma swoje wady i zalety. Rozkładają się zazwyczaj w różnych proporcjach. Zależy od dziecka (firmy), sytuacji, warunków i przede wszystkim – od nas. Czasami potrzeba więcej wysiłku, natomiast satysfakcja rośnie proporcjonalnie do niego. Niedawno na moim kanale YouTube opublikowałem vloga, na którym wskazałem kilka plusów i minusów prowadzenia własnej firmy. Powstał też wpis na ten temat. Może wkrótce będzie trzeba zrobić podobne podsumowanie jeśli chodzi o dzieci. Pomyślimy 🙂

 

 

 

 

 

Nie ma jednego przepisu na sukces, tak jak nie ma jednej słusznej drogi na wychowanie dziecka. Jeśli ktoś Wam wmawia, że taki przepis istnieje, to zasugerujcie mu aby zmniejszył dawkę leków. Co najmniej o połowę. Są jednak natomiast pewne zasady, które powinny przynieść pozytywny skutek w obu przypadkach.

 

Z firmą jest jak z dzieckiem – im większy włożycie wysiłek w wychowanie swojej pociechy, tym lepsze będą potem efekty. Jeśli poświęcicie swojej marce uwagę, od pierwszych chwil będziecie zaangażowani w jej rozwój i będziecie w tym wytrwali – to efekty pojawią się prędzej, czy później. Trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość i nastawić na całodobową opiekę. Płacz o 5 rano nie powinien Was dziwić, tak samo jak konieczność siedzenia po kilkanaście godzin przy firmowych obowiązkach. Zwłaszcza na początku działalności, kiedy Wasza marka jest jeszcze w powijakach.

 

Pamiętaj, że nikt tego wszystkiego za Ciebie nie zrobi – a dziecko samo się nie wychowa. To znaczy wychowa się, ale raczej nie będzie przystosowane do świata i bez opieki rodzicielskiej nie da sobie rady w późniejszych etapach dojrzewania. Niezbędne jest zaangażowanie, dużo pracy u podstaw, poczucie obowiązku, ale też uczucie, motywacja, wytrwałość. Jak potwierdzają liczne badania – dzieci rozwijają się najlepiej w pełnej rodzinie. Podobnie jest z firmą. Trudno będzie Ci wszystko zaplanować i wykonać samodzielnie. Czasami obowiązków i pracy przy firmie, czyli przy Waszym dziecku, jest tak dużo, że trzeba skorzystać z pomocy niani.

Jaką rolę powinna pełnić? Jakie obowiązki przejąć? Co to ma wspólnego z biznesem?

 

 

Zatrudnij nianię do swojej firmy

 

 

Człowiek jeszcze nie opanował sztuki teleportacji, nie rozdwaja się, niestety, albo na szczęście ma tylko dwie ręce. Dlatego czasami niezbędna jest pomoc z zewnątrz. I nie chodzi tu o to, że sam nie dasz sobie rady. Dasz, do pewnego momentu i etapu rozwoju.

 

Może się jednak okazać, że będzie Was to kosztowało zbyt wiele wyrzeczeń i wysiłku. Jeśli cały ciężar obowiązków weźmiecie na siebie, z czasem może Was wymęczyć, jednocześnie studząc całkowicie zapał, motywację, spowolni proces dorastania. A przecież każde dziecko z czasem dojrzewa, a co za tym idzie zwiększają się też jego potrzeby i tym samym nasze obowiązki i podejście. Wielu rodziców słusznie decyduje się na pomoc rodziny, albo niani. Natomiast chyba mało kto liczy na to, że taka pomoc będzie polegała na całkowitym przejęciu obowiązków wychowywania. To tak nie działa. A przynajmniej moim zdaniem, nie powinno.

 

Niania ma inne zadania. Ma dbać o dziecko, pilnować, doglądać pod nieobecność rodziców, nakarmić, ewentualnie pomóc w edukacji i wspomagać rozwój. Taką też rolę bierze na siebie osoba odpowiedzialna za pomoc w kreowaniu i rozwoju Twojej marki. Nie będzie kochał Twojego dziecka tak jak ty. Nigdy. Ale swoim zaangażowaniem, umiejętnościami pomoże Twojej firmie szybciej dorosnąć. Będzie realnym wsparciem, gdy Ty musisz zająć się innymi sprawami. Będzie bacznym obserwatorem, gdy Ty skupiasz się na innych istotnych kwestiach.

 

Jeśli czujecie, że przydałoby się Wam właśnie takie wsparcie, w wychowaniu Waszej firmy, to zgłaszam swoją kandydaturę. Chętnie zaopiekuję się Waszą pociechą. Zadbam o to, aby była bezpieczna, odciążę Was od obowiązków i wspólnie z Wami zaplanujemy drogę rozwoju.

Mogliście już poznać mnie i moje podejście do biznesu. Na blogu i vlogu staram się regularnie dzielić swoimi obserwacjami, podejściem, wiedzą i doświadczeniami. Mam też referencje od innych zadowolonych rodziców. Może z czasem zaufacie mi na tyle, że zdecydujecie się powierzyć mi swoją firmę pod opiekę. Z góry zaznaczam: Mam podejście do dzieci 🙂

Zapraszam do kontaktu!

9 + 13 =