Co dzieje się z firmą po śmierci właściciela? Jak sprawić, aby spadkobiercy mogli sprawnie kontynuować jej działalność? Nawet jeśli jeszcze nie myślałeś o tym, to prawdopodobnie ten moment (prędzej lub później) nadejdzie. Dobrze jest zawczasu zabezpieczyć siebie, rodzinę, firmę – nawet jeśli planujesz długie, pełne sukcesów i radości życie (czego oczywiście życzę!).
Jedną z możliwości sprawnego przekazania firmy następcom po śmierci, jest sukcesja w firmie. Dokładne zasady tego procesu reguluje m.in. ustawa o zarządzie sukcesyjnym przedsiębiorstwem osoby fizycznej i innych ułatwieniach związanych z sukcesją przedsiębiorstw. W dzisiejszym artykule zbiorę w jednym miejscu i podsumuję najważniejsze informacje na temat sukcesji, zarządu sukcesyjnego i dodatkowych wskazówek, o których powinieneś pamiętać. Zapraszam!
Sukcesja w firmie – najważniejsze informacje
Sukcesja firmy to rozwiązanie, które pozwala zabezpieczyć przyszłość firmy i pracowników na wypadek śmierci. W skrócie – przedsiębiorca może powołać zarządcę sukcesyjnego, który umożliwi firmie dalsze, płynne funkcjonowanie. Takiego zarządcę mogą też powołać spadkobiercy po śmierci przedsiębiorcy (w terminie 2 miesięcy od zgonu przedsiębiorcy, w formie aktu notarialnego) ale lepiej jest zrobić to jeszcze za życia. Zarząd sukcesyjny daje następcom prawnym niezbędny i ważny czas na organizację i podjęcie decyzji, czy chcą kontynuować działalność, zlikwidować ją czy sprzedać firmę. Zarząd wykonuje zarządca sukcesyjny, który jest odpowiedzialny za prowadzenie przedsiębiorstwa do czasu uregulowania wszelkich niezbędnych formalności spadkowych. Dotyczy to między innymi umów z pracownikami, kontakty z kontrahentami, sprawy rozliczeniowe, podatkowe itp. Zarząd wygasa w terminie 2 lat od dnia śmierci przedsiębiorcy ( w niektórych sytuacjach i z ważnych powodów, sąd może przedłużyć ten okres) lub wcześniej – na przykład gdy stwierdzono nabycie przedsiębiorstwa w spadku przez jedynego spadkobiercę, albo zapisobiorcę windykacyjnego. Gdy jedna osoba nabyła całe przedsiębiorstwo w spadku, gdy ogłoszona zostanie upadłość przedsiębiorcy, czy też zostanie przeprowadzone podział spadku (obejmujący firmę). A jakie to wszystko daje korzyści i dlaczego warto zawracać sobie tym głowę?
Korzyści sukcesji w firmie
Nie dochodzi do wyrejestrowania podatnika VAT.
Firma kontynuuje dotychczasową metodę opodatkowania.
Wszystkie umowy z pracownikami i kontrahentami pozostają w mocy prawnej.
Jest zachowana płynność funkcjonowania firmy.
Zarządca sukcesyjny z chwilą śmierci przedsiębiorcy, przejmuje prowadzeniem firmy (można go w prosty sposób odwołać)
Nie wygasają wcześniej udzielone zezwolenia, licencje i koncesje.
Konto bankowe dla firm może pozostać to samo, zarządca sukcesyjny otrzymuje do niego dostęp.
Sukcesja to forma zabezpieczenia i rozwiązanie, które warto zorganizować za życia właściciela. Dzięki temu przedsiębiorstwo zachowa pełną płynność działania a ustalony zarządca po śmierci przedsiębiorcy może zająć się prowadzeniem firmy zgodnie z ustaloną wizją. Bez zbędnych, czasochłonnych i blokujących formalności, bez notariusza. Dzięki zgłoszeniu do CEIDG zarządcy, umowy z pracownikami pozostają w mocy, można też zachować ciągłość wykonywania kontraktów i zleceń. Jeśli prowadzisz i rozwijasz swoją firmę przez lata, szkoda byłoby jej los pozostawić przypadkowi, albo ustawowej ścieżce prawnej. Dlatego polecam bliżej zapoznać się z pojęciem sukcesji i zarządu. Zwłaszcza jeśli traktujesz trochę swoją firmę jak dziecko. Co jeszcze warto wiedzieć?
Co jeszcze warto wiedzieć o sukcesji w firmie?
Umowy handlowe podpisane przez zmarłego przedsiębiorcę nie wygasają z powodu jego śmierci. Są bezpieczne. Jeżeli zarządca sukcesyjny został powołany przez przedsiębiorcę, może płynnie kontynuować ich wykonywanie. To ważne informacja, bo niekiedy ma to bezpośredni wpływ ciągłość działalności firmy. To w końcu jedna z podstawowych kwestii. Gdy zarządca nie został ustanowiony za życia przedsiębiorcy, to w okresie od śmierci przedsiębiorcy do dnia ustanowienia zarządu sukcesyjnego, każda ze stron umowy może powstrzymać się od spełnienia świadczenia i wykonania innych obowiązków lub uprawnień wynikających z umowy. Nie muszę Wam chyba mówić, że nie jest idealny scenariusz dla firmy. Podobnie jest z resztą w przypadku umów z pracownikami. Jeśli przedsiębiorca wpisze do CEIDG zarządcę sukcesyjnego, jego śmierć nie wpłynie na ich sytuację. Wszystkie obowiązki pracodawcy w firmie płynnie przejmie zarządca sukcesyjny, a umowy o pracę z pracownikami wygasają z dniem wygaśnięcia zarządu sukcesyjnego. Oczywiście w między może dojść do przejęcia pracownika przez nowego pracodawcę (na zasadach określonych w art. 231 k.p.). Jeśli nie ustanowiono zarządu sukcesyjnego, umowa o pracę wygasa z upływem 30 dni od dnia śmierci pracodawcy.
Kolejną sprawą, o której warto pamiętać przy okazji sukcesji w firmie, to kwestia zezwoleń, koncesji, licencji. Po śmierci przedsiębiorcy, który prowadził swoją działalność na podstawie pozwoleń i uprawnień – zezwolenia nie wygasają automatycznie, a dopiero z upływem sześciu miesięcy od dnia śmierci przedsiębiorcy (jeśli nie został ustanowiony zarząd sukcesyjny). Ewentualnie z upływem trzech miesięcy od dnia ustanowienia zarządu sukcesyjnego. Aby można było bez przeszkód kontynuować działalność na bazie dotychczasowych licencji i pozwoleń (na przykład w przypadku własnej restauracji) – zarządca musi je potwierdzić. W tym celu musi przedłożyć we właściwym urzędzie dokumenty, które potwierdzają spełnienie warunków niezbędnych do uzyskania tej decyzji, dopilnować wszystkich formalności i oświadczyć, że przyjmuje wszystkie warunki zawarte w decyzji i zobowiązuje się do wykonania związanych z nią obowiązków. Jak widzicie rola zarządcy jest istotna w całym procesie. Jak go powołać?
Fundacja rodzinna? To kolejny instrument sukcesji, o którym warto wiedzieć. Fundacja rodzinna umożliwia bardziej trwałe i długoterminowe przekazanie przedsiębiorstwa, aktywów i kontroli rodzinie, z precyzyjnym uregulowaniem praw i warunków. Jest to rozwiązanie szczególnie popularne w firmach rodzinnych, gdzie sukcesja dotyczy aktywów przekazywanych na wiele pokoleń. W teorii – fundacja rodzinna może w praktyce zastąpić lub uzupełnić mechanizm zarządu sukcesyjnego — gdy właściciel chce, aby firma lub jej aktywa nie były jedynie „tymczasowo” zarządzane po jego śmierci, ale trwale kontynuowane przez struktury statutowe.To narzędzie daje większą przewidywalność i stabilność, szczególnie w dużych rodzinnych biznesach, niż klasyczny zarząd sukcesyjny. W wielu przypadkach przedsiębiorcy wykorzystują fundację rodzinną właśnie do tego, aby uniknąć momentu, w którym firma „funkcjonuje tylko w spadku”, a stała się byt operacyjny, zarządzany wg jasno ustalonych zasad statutowych. Przy tej okazji warto zapoznać się z aktualnymi zmianami podatkowymi dotyczącymi fundacji, które planowane są na 2026 r. Jeśli potrzebujesz wsparcia w tym zakresie, skontaktuj się ze mną lub biurem rachunkowym M&M Księgi Rachunkowe.
Zarządca sukcesyjny – kim jest i jak powołać?
Zarządca sukcesyjny posługuje się własnymi danymi, a także firmą zmarłego przedsiębiorcy z dodatkowym oznaczeniem – „w spadku”. Wykonuje prawa i obowiązki zmarłego przedsiębiorcy, wynikające z prowadzonej przez niego działalności gospodarczej oraz, te wynikające z prowadzenia przedsiębiorstwa „w spadku”. Może pozywać i być pozywany w sprawach wynikających z wykonywanej przez przedsiębiorcę działalności gospodarczej, lub prowadzenia przedsiębiorstwa w spadku. Może też brać udział w postępowaniach administracyjnych, podatkowych i sądowo-administracyjnych w tych sprawach. W skrócie – zarządca sukcesyjny działa na rachunek właścicieli przedsiębiorstwa w spadku, zarządzając ją do momentu uregulowania niezbędnych formalności. Dbając o sprawne i bezproblemowe przejęcie firmy. To oni odpowiadają za wszelkie zobowiązania, jak również mają prawo do udziału w zyskach. Zysk wypłacany jest im przez zarządcę sukcesyjnego w odpowiednich częściach.
Zarządca nie ponosi odpowiedzialności za zaległości finansowe, nie odpowiada osobistym majątkiem za zobowiązania firmowe. Odpowiedzialność ponosi tylko w przypadku wyrządzenia szkody lub poprzez nienależyte wykonywanie obowiązków. Zarządca może wykonywać swoje zadania bezpłatnie, albo pobierać za nie wynagrodzenie (na podstawie stosownej umowy).
Zarządca sukcesyjny jest odpowiedzialny za sporządzenie i złożenie przed notariuszem inwentarza przedsiębiorstwa w spadku obejmującego składniki przedsiębiorstwa w spadku (z podaniem ich wartości według stanu i cen z chwili śmierci przedsiębiorcy) i długi spadkowe związane z działalnością przedsiębiorcy. A jak go powołać i o czym pamiętać? Po pierwsze – zarządcą sukcesyjnym może być osoba fizyczna, która ma pełną zdolność do czynności prawnych. Nie może być nim osoba prawna, czyli – na przykład – spółka z ograniczoną odpowiedzialnością. Po drugie, tak jak już wspominałem, można powołać go za życia przedsiębiorcy, lub po jego śmierci. Funkcję zarządcy sukcesyjnego w jednym czasie może pełnić tylko jedna osoba. Jest możliwość, aby przedsiębiorca wyznaczył zarządcę „rezerwowego” – natomiast będzie on powołany tylko jeśli zarządca sukcesyjny powołany w pierwszej kolejności zrezygnuje z pełnienia tej funkcji lub nie będzie mógł jej pełnić. Przedsiębiorca może ustanowić zarządcę sukcesyjnego, albo zastrzec, że z chwilą jego śmierci wskazany prokurent stanie się takim zarządcą. Takie rozwiązanie wymaga oczywiście zgody samego prokurenta, oraz zgłoszenia sprawy do CEIDG. Zgłoszenie można zrobić równocześnie z ustanowieniem prokurenta lub dopiero po udzieleniu prokury. Nie ma jakichś specjalnych wymogów jeśli chodzi o prokurenta, wystarcza pełna zdolność do czynności prawnych i brak zakazu prowadzenia działalności gospodarczej.
W skrócie – do powołania zarządcy będzie niezbędne:
złożenie oświadczenia o powołaniu zarządcy sukcesyjnego (w formie pisemnej),
pisemna zgoda zarządcy na pełnienie tej funkcji,
zgłoszenie zarządcy do CEIDG.
Co w przypadku, gdy zarządcę trzeba ustalić po śmierci przedsiębiorcy? Jeżeli zarząd sukcesyjny nie został ustanowiony przed śmiercią przedsiębiorcy, zarządcę można powołać (w ciągu dwóch miesięcy od śmierci) małżonek przedsiębiorcy (któremu przysługuje udział w przedsiębiorstwie w spadku) spadkobierca ustawowy, testamentowy (jeśli przyjęli spadek), lub zapisobierca windykacyjny, który przyjął zapis windykacyjny. Co ważne, aby powołać zarządcę po śmierci przedsiębiorcy konieczna jest zgoda osób, którym przysługuje łącznie udział większy niż 85/100. Powołanie zarządcy po śmierci przedsiębiorcy należy uregulować przed notariuszem (w praktyce to właśnie on zgłasza powołanie zarządcy sukcesyjnego do CEIDG). Aby zgłosić zarządcę sukcesyjnego do CEIDG, wystarczy wniosek online (na portalu biznes.gov.pl – zmieniając dane we wpisie), w wersji papierowej w urzędzie gminy albo wysłać go pocztą (listem poleconym, z potwierdzeniem notarialnym). Złożenie wniosku o wpis zarządcy sukcesyjnego do CEIDG jest bezpłatne. A jak wygląda kwestia rezygnacji i odwołania zarządcy sukcesyjnego?
Rezygnacja i odwołanie zarządcy
Zarządca sukcesyjny przestaje pełnić swoją funkcję między innymi w przypadku swojej śmierci, utraty zdolności do czynności prawnych, a także na zasadzie rezygnacji lub odwołania go z funkcji. Zarządca sukcesyjny może też w każdym momencie sam zrezygnować z pełnionej funkcji. Zarówno za życia, jak i po śmierci przedsiębiorcy. W pierwszym przypadku, wystarczy złożyć rezygnację w formie pisemnej, a w drugim przypadku – składając rezygnację w formie notarialnej (a notariusz przekazuje te informacje już do CEIDG). W takim przypadku zarządca wykonuje swoje obowiązki jeszcze przez 2 tygodnie. A jak wygląda proces odwołania?
Podobnie jak w przypadku rezygnacji – zarządcę można odwołać w każdym momencie. Trzeba przedstawić mu oświadczenie w formie pisemnej i zgłosić to do CEIDG najpóźniej w następnym dniu roboczym po odwołaniu. Jeśli do odwołania dochodzi po śmierci przedsiębiorcy, ważna będzie zgoda osób posiadających więcej niż 1/2 udziału w przedsiębiorstwie w spadku. Po odwołaniu aktualnego zarządcy, można powołać nowego na jego miejsce.
Jeśli macie pytania związane z przyszłością firmy po śmierci, szukacie sposobów aby właściwie ją zabezpieczyć, potrzebujecie pomocy prawnej lub podatkowej – zapraszam do kontaktu. Na pewno będę w stanie doradzić, podsunąć dodatkowe wskazówki, czy polecić odpowiedniego specjalistę lub prawnika.
Wszystko wskazuje na to, że 2026 rok będzie dla biznesu wyjątkowo wymagający. Skala planowanych zmian pokazuje, że nie wystarczy już reagować „na ostatnią chwilę”. Nowe regulacje dotkną zarówno sposobu zarządzania firmą, relacji z pracownikami, jak i kwestii podatkowych, właścicielskich czy technologicznych. Z mojego doświadczenia wynika, że im wcześniej zaczniemy porządkować procesy, tym mniej nerwów będzie nas to kosztować później. Poniżej zebrałem kluczowe obszary, które – moim zdaniem – każdy przedsiębiorca powinien mieć na radarze w kontekście 2026 roku.
Po pierwsze: jawność wynagrodzeń
Choć unijna dyrektywa dotycząca transparentności płac obowiązuje formalnie od 2023 roku, realne skutki odczujemy dopiero na przełomie 2025 i 2026 r. Już od końca grudnia 2025 r. pracodawcy będą musieli funkcjonować w nowej rzeczywistości – z obowiązkiem podawania przedziałów płacowych w rekrutacji, udzielania pracownikom szerszych informacji o wynagrodzeniach i bez możliwości pytania kandydatów o wcześniejsze zarobki.
To jednak dopiero początek. Pełne wdrożenie przepisów, które mają faktycznie egzekwować zasadę równej płacy kobiet i mężczyzn, musi nastąpić najpóźniej do czerwca 2026 r. Już dziś wiadomo, że firmy będą zobowiązane do uporządkowania systemów wynagradzania, zdefiniowania obiektywnych kryteriów płacowych oraz raportowania różnic. Dodatkowo zniknie możliwość narzucania poufności wynagrodzeń – zapis, który do tej pory był standardem w wielu organizacjach. Z perspektywy biznesowej oznacza to jedno: audyt płac i dokumentów wewnętrznych przestaje być opcją, a staje się koniecznością. Zwłaszcza że za niedopełnienie obowiązków przewidziane są realne sankcje finansowe.
Po drugie: umowy B2B pod lupą
Model współpracy B2B przez lata dawał firmom dużą elastyczność. Problem w tym, że w wielu przypadkach granica między świadczeniem usług a faktycznym stosunkiem pracy została mocno zatarta. W praktyce rynek zna wiele sytuacji, w których „kontraktor” funkcjonuje jak etatowiec – z określonymi godzinami, przełożonym, urlopem i świadczeniami.
Ustawodawca postanowił zareagować. Planowane zmiany w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy zakładają, że inspektorzy zyskają realne narzędzia do przekwalifikowywania fikcyjnych kontraktów B2B na umowy o pracę – i to bezpośrednio w toku kontroli. Dodatkowo PIP ma mieć dostęp do danych z ZUS i urzędów skarbowych, co znacząco zwiększy skuteczność działań kontrolnych. Jeśli nowelizacja wejdzie w życie zgodnie z planem, początek 2026 r. może oznaczać bardzo poważne przetasowania w modelach zatrudnienia.
Po trzecie kodeks spółek handlowych
Zmiany w KSH, które mają zacząć obowiązywać w 2026 r., mają charakter porządkujący i deregulacyjny. Najbardziej symboliczna jest rezygnacja z kary pozbawienia wolności za niezłożenie wniosku o upadłość w terminie. W praktyce sankcja ta i tak była stosowana marginalnie, a jej usunięcie powinno ograniczyć działania podejmowane wyłącznie „na wszelki wypadek”.
Równolegle zmieniają się zasady funkcjonowania rejestrów akcjonariuszy w spółkach niepublicznych. Ustawodawca stawia na większą przejrzystość – krótsze terminy zgłaszania zmian, szerszy zakres danych i ujednolicenie klasyfikacji akcji. Część tych regulacji zacznie obowiązywać już pod koniec lutego 2026 r.
Po czwarte – cyfryzacja bez odwrotu
Od 1 stycznia 2026 r. korespondencja z administracją publiczną będzie prowadzona wyłącznie elektronicznie. Brak własnego adresu do e-Doręczeń nie wiąże się co prawda z karami, ale w praktyce może powodować chaos komunikacyjny i ograniczoną kontrolę nad obiegiem informacji.
Kończący się okres przejściowy to dobry moment, aby uporządkować kwestie formalne – zwłaszcza że założenie i obsługa skrzynki wymaga odpowiednich uprawnień, numeru PESEL i profilu zaufanego, a w przypadku cudzoziemców także kwalifikowanego podpisu elektronicznego.
Po piąte – zatrudnianie cudzoziemców
Rok 2026 będzie pierwszym, w którym system zezwoleń na pracę funkcjonuje w pełni cyfrowo przez cały okres rozliczeniowy. Dla działów HR oznacza to konieczność jeszcze lepszej kontroli terminów, danych i zmian warunków zatrudnienia.
Dodatkową niewiadomą pozostaje przyszłość uproszczonych zasad zatrudniania obywateli Ukrainy. Obecne regulacje obowiązują do marca 2026 r., a każda decyzja o ich przedłużeniu lub wygaszeniu będzie miała realny wpływ na rynek pracy w drugiej połowie roku. W praktyce warto przygotować się na kilka scenariuszy i na bieżąco weryfikować legalność zatrudnienia.
Po szóste – estoński CIT
Dla wielu spółek koniec 2025 r. oznacza zakończenie pierwszego czteroletniego okresu Estońskiego CIT. Decyzja o kontynuacji, rezygnacji lub zmianie modelu rozliczeń nie powinna być automatyczna.
Ryczałt nadal najlepiej sprawdza się tam, gdzie zyski są reinwestowane, a struktura właścicielska pozostaje stabilna. Z kolei firmy planujące reorganizacje, generujące straty lub chcące korzystać z ulg niedostępnych w Estońskim CIT, powinny rozważyć powrót do zasad ogólnych – pamiętając o dodatkowych obowiązkach i ograniczeniach czasowych.
Po siódme – fundacje rodzinne
Choć planowano zmiany w przepisach dotyczących fundacji rodzinnych od stycznia 2026 r., prezydenckie weto sprawiło, że nowe regulacje nie wejdą w życie. Dla przedsiębiorców oznacza to utrzymanie dotychczasowych zasad, w tym korzystnych rozwiązań podatkowych i stabilnych ram sukcesji.
W praktyce fundacja rodzinna w 2026 r. nadal pozostaje atrakcyjnym narzędziem do zabezpieczenia majątku i uporządkowania kwestii właścicielskich.
Po ósme – NIS2
Choć termin unijny minął wcześniej, wszystko wskazuje na to, że to właśnie 2026 r. będzie momentem wejścia w życie przepisów wdrażających dyrektywę NIS2 w Polsce. Nowe obowiązki obejmą tysiące firm z różnych sektorów – od IT i energetyki po produkcję czy gospodarkę odpadami.
Odpowiedzialność za cyberbezpieczeństwo znacząco wzrośnie, a brak przygotowania może skutkować bardzo wysokimi karami finansowymi. Więcej na ten temat dowiecie się z tego wpisu: link.
Po dziewiąte – UODO
Na początku 2026 r. poznamy zakres kontroli sektorowych prowadzonych przez UODO. Z doświadczenia wiadomo, że organ coraz częściej sprawdza nie tylko dokumenty, ale realne stosowanie procedur. Najczęstsze problemy? Nieaktualne analizy ryzyka, braki w dokumentacji, źle skonstruowane umowy powierzenia czy nieskuteczne reagowanie na incydenty. A konsekwencje potrafią być bardzo dotkliwe – od zaleceń po wysokie kary finansowe. Jeśli do tej pory nie korzystaliście z profesjonalnego wsparcia w zakresie RODO, zachęcam do kontaktu z WBT-IT, które od lat wspiera w tym zakresie firmy. Polecam z czystym sumieniem 🙂
Po dziesiąte – planowanie przestrzenne
Do końca czerwca 2026 r. gminy muszą uchwalić Plany ogólne, które zastąpią dotychczasowe studia uwarunkowań. Od lipca decyzje o warunkach zabudowy będą możliwe wyłącznie na obszarach wyraźnie wskazanych w tych planach. Dla przedsiębiorców planujących inwestycje oznacza to konieczność dokładnego sprawdzenia lokalnych dokumentów planistycznych – brak planu ogólnego lub odpowiednich oznaczeń może całkowicie zablokować nowe przedsięwzięcia.
Wiele wskazuje na to, że 2026 roku będzie się działo i być może będzie trochę zabawy 🙂 To moment, w którym przewagę zyskają firmy przygotowane – proceduralnie, organizacyjnie i strategicznie. Z mojego doświadczenia wynika, że im wcześniej zaczniemy działać, tym spokojniej przejdziemy przez nadchodzące miesiące. A jeśli mogę Wam w tym pomóc – napiszcie do mnie!
Ryzyko w praktyce towarzyszy przedsiębiorcom na każdym etapie rozwijania biznesu. To rzeczywistość, z którą trzeba się zmierzyć. Niestety nie zawsze z tej potyczki uda się wyjść cało, a konsekwencje są bardzo bolesne w skutkach. Na tyle, że część przedsiębiorców musi podjąć decyzję o upadłości. Kiedy, kto i jak może ją ogłosić? Dowiecie się tego z dzisiejszego wpisu. Zapraszam!
Postępowanie upadłościowe, czyli co?
Załamanie rynku, problemy z zatrudnieniem odpowiedniej kadry, rosnące ceny, działania konkurencji, utrata strategicznego klienta, zator finansowy. To tylko niektóre z czynników, które mogą pociągnąć firmę na dno. Niestety nie zawsze nasze starania przynoszą oczekiwany skutek. Niektóre błędy trudno się naprawia, nad pewnymi sprawami nie mamy żadnej władzy. Może się zdarzyć, że przedsiębiorca dochodzi do muru i nie ma sensu przebijać go głową. Trzeba podjąć trudne decyzje, a jedną z nich może być ogłoszenie upadłości.
Upadłość firmy należy rozumieć jako postępowanie upadłościowe przedsiębiorstwa lub osoby fizycznej, która prowadzi działalność gospodarczą. Może ją ogłosić w zasadzie każdy przedsiębiorca. Zgodnie z definicją, przedsiębiorcą jest osobą fizyczną, prawną, albo jednostką organizacyjną niebędąca osobą prawną, która prowadzi działalność gospodarczą we własnym imieniu.
Z pojęciem upadłości gospodarczej zazwyczaj kojarzą się nam duże firmy, jednak zasady pozostają niezmienne również dla działalności jednoosobowych i mikro przedsiębiorców. Podobnie jeśli chodzi o spółki kapitałowe, wspólników spółek handlowych i partnerskich. Aby móc ogłosić upadłość, trzeba spełnić pewne warunki. Dobrą praktyką, zanim jeszcze podejmiecie finalne decyzje, jest skonsultować swoją sytuację z doświadczonym specjalistą. Albo zespołem specjalistów, takich jak zespół ByeBiz. Czasem wystarczy jedno spotkanie, porada prawna, aby lepiej zrozumieć aktualną sytuację i znaleźć najbardziej optymalne rozwiązania.
Upadłość firmy – jak i kiedy?
Upadłość może zostać ogłoszona wobec dłużnika niewypłacalnego. Przedsiębiorcy, który zaprzestał płacenia długów (ma wierzycieli, których nie spłaca), gdy jego majątek nie wystarcza na zaspokojenie długów (w dokumentach księgowych występuje nadwyżka zobowiązań nad aktywami), lub gdy nie ma perspektyw odzyskania zdolności płatniczej lub zwiększenia wartości majątku.
Dłużnikiem niewypłacalnym w rozumieniu ustawy Prawo upadłościowe i ustawy Prawo restrukturyzacyjne, jest dłużnik, który utracił zdolność do wykonywania swoich wymagalnych zobowiązań pieniężnych. Zakłada się, że dochodzi do takiej utraty, jeżeli opóźnienie w wykonywaniu zobowiązań pieniężnych przekracza trzy miesiące. Poza tym, w odniesieniu do osób prawnych i jednostek organizacyjnych nieposiadających osobowości prawnej (z wyjątkiem spółek osobowych, w których co najmniej jednym wspólnikiem odpowiadającym za zobowiązania spółki bez ograniczenia całym swoim majątkiem jest osoba fizyczna), którym przyznano zdolność prawną, niewypłacalność zachodzi również wtedy, gdy zobowiązania pieniężne przekraczają wartość jego majątku, a stan ten utrzymuje się przez ponad dwa lata. Mimo zaistnienia takiej sytuacji, sąd może oddalić wniosek o ogłoszenie upadłości jeżeli nie ma zagrożenia utraty przez dłużnika zdolności do wykonywania jego wymagalnych zobowiązań pieniężnych w niedługim czasie. Szczegółowe przepisy w postępowaniu upadłościowym znajdziecie TUTAJ.
Gdy zaległości finansowe przedsiębiorcy nie są zbyt duże, dobrym rozwiązaniem może być postępowanie naprawcze. Zwłaszcza jeśli sąd będzie miał przesłanki, że nasza firma (mimo trudnej sytuacji) będzie w stanie zaspokoić wierzycieli w szerszy sposób dalej funkcjonując, niż gdy ją zamkniemy. Postępowanie takie wiąże się jednak z dodatkową kontrolą nadzorcy sądowego. Mimo, że majątkiem zarządza nadal właściciel firmy, to ma nad sobą “anioła” stróża. Skupmy się jednak na samym procesie upadłościowym – jak wygląda w praktyce?
Jak ogłosić upadłość firmy?
Proces upadłościowy jest trudny dla przedsiębiorców, ale raczej nie z powodu formalności. Te nie są przesadnie skomplikowane. Aby rozpocząć procedurę wystarczy złożyć odpowiedni wniosek. Wniosek do sądu o ogłoszenie upadłości może zgłosić każdy z jej wierzycieli, zarząd, każda z osób uprawnionych do reprezentacji oraz likwidator. Likwidator organizacji prowadzącej działalność gospodarczą obowiązany jest zgłosić do sądu wniosek o ogłoszenie upadłości, gdy jego zdaniem majątek organizacji nie wystarcza na pokrycie długów.
Postępowanie w sprawie ogłoszenia upadłości prowadzi sąd rejonowy – sąd gospodarczy właściwy ze względu miejsce, gdzie jest prowadzona główna działalność gospodarcza. Celem upadłości jest ochrona wierzycieli poprzez „zamrożenie” majątku dłużnika, z jednej strony przez uniemożliwienie uszczuplania jego majątku, z drugiej strony przez zahamowanie narastania jego obciążeń. Musicie być świadomi tego, że razem ze złożeniem wniosku, pojawi się też obowiązek (na żądanie sądu) złożenia aktualnego bilansu, rachunków, zysków i strat, oraz spis wierzycieli. Macie też obowiązek złożenia w sądzie wniosku o ogłoszenie upadłości, nie później niż w ciągu dwóch tygodni od dnia zaprzestania płacenia długów (w przypadku organizacji, odpowiedzialnym za dopełnienie tego obowiązku jest jej zarząd).
Wniosek o ogłoszenie upadłości powinien zawierać:
nazwę i dane firmy oraz wskazanie osób upoważnionych do reprezentowania,
oznaczenie miejsca, w którym znajduje się siedziba oraz majątek,
spis wierzycieli,
wskazanie okoliczności, które uzasadniają wniosek,
sprawozdanie finansowe lub bilans sporządzony dla celów postępowania upadłościowego,
oświadczenie o spłatach wierzytelności dokonanych w ciągu ostatnich 6 miesięcy,
spis podmiotów zobowiązanych majątkowo wobec organizacji,
wykaz tytułów egzekucyjnych przeciwko organizacji.
Złożenie wniosku o upadłość to dopiero początek. Potem mamy do czynienia z dwoma etapami postępowania upadłościowego:
w przedmiocie ogłoszenia upadłości – tutaj sąd weryfikuje, czy można w ogóle ogłosić upadłość danego podmiotu,
właściwym postępowaniem upadłościowym – ta część postępowania toczy się aż do prawomocnego zakończenia.
Uwzględniając wniosek o ogłoszenie upadłości właściwy sąd gospodarczy wydaje postanowienie, w którym wymienia osobę upadłego (podaje nazwę organizacji), wzywa jego wierzycieli do zgłoszenia swoich wierzytelności w oznaczonym terminie, wyznacza sędziego komisarza oraz syndyka masy upadłościowej. Data postanowienia sądu jest datą ogłoszenia upadłości.
Wstępne zgromadzenie wierzycieli zwołuje sąd w przypadku zaistnienia podstaw do ogłoszenia upadłości, chyba że oczywiste jest, iż dalsze postępowanie może być prowadzone tylko w celu likwidacji majątku upadłego. Nie zwołuje się wstępnego zgromadzenia wierzycieli, jeżeli z okoliczności sprawy wynika, że jego przeprowadzenie pociągałoby za sobą nadmierne koszty, jak również gdy suma spornych wierzytelności przekracza 15% ogólnej sumy wierzytelności. Wstępne zgromadzenie wierzycieli podejmuje uchwały co do prowadzenia dalszego postępowania upadłościowego z możliwością zawarcia układu albo likwidacji majątku. We wstępnym zgromadzeniu mają również prawo uczestniczyć dłużnik, tymczasowy nadzorca sądowy albo zarządca przymusowy ustanowieni w postępowaniu zabezpieczającym oraz wierzyciele, których wierzytelności są stwierdzone tytułami egzekucyjnymi. To również inni wierzyciele, jeżeli ich wierzytelności są bezsporne i zostali dopuszczeni przez sąd. Jak nadmieniliśmy, na wstępnym zgromadzeniu wierzycieli można także zawrzeć układ. Jest to możliwe jeżeli uczestniczy w nim co najmniej połowa wierzycieli mających łącznie trzy czwarte ogólnej sumy wierzytelności stwierdzonych tytułami egzekucyjnymi. Przed podjęciem uchwał, zawarciem układu, na zgromadzeniu wierzycieli sporządza się spis wierzytelności. Spis wierzytelności sporządza pod nadzorem sędziego tymczasowy nadzorca sądowy albo zarządca, jeżeli był ustanowiony.
Na skutek ogłoszenia upadłości organizacja traci prawo zarządzania, korzystania i dysponowania swoim majątkiem. Majątek ten stanowi masę upadłościową. Wyznaczony przez sąd syndyk przejmuje cały majątek organizacji, zarządza nim i przeprowadza jego likwidację. Obowiązkiem zarządu upadłej organizacji jest wskazanie i wydanie syndykowi całego majątku organizacji, ksiąg finansowych itd. W przypadku ukrywania majątku, sędzia – komisarz może zastosować wobec upadłego środki przymusu, które są określone w Kodeksie postępowania cywilnego. Może też wymierzyć karę grzywny. W jednym postanowieniu sąd nie może nałożyć grzywny przekraczającej jeden tysiąc złotych, chyba że trzykrotne wymierzenie grzywny okazało się nieskuteczne. Ogólna suma grzywien w tej samej sprawie nie może przewyższać stu tysięcy złotych.
Syndyk zobowiązany jest zawiadomić o upadłości izbę skarbową, ZUS oraz wszystkich znanych wierzycieli. Ponadto, obowiązkiem syndyka jest jak najszybsze sporządzenie spisu majątku upadłej organizacji oraz dokonanie oszacowania jego wartości. Na tej podstawie sporządza się bilans, po czym przystępuje do likwidacji majątku. O zakończeniu postępowania upadłościowego orzeka sąd, a po uprawomocnieniu się postanowienia, syndyk składa wniosek o wykreślenie organizacji z Krajowego Rejestru Sądowego.
Warto wiedzieć, że syndyk nie rozdziela funduszy pomiędzy wierzycieli losowo. Dzieli je według czterech kategorii. Kategorie określa art. 342 prawa upadłościowego [Dz. U. z 2020 r. poz. 1228, 2320, z 2021 r. poz. 1080, 1177].
Ogłoszenie upadłości i co dalej?
Rozwiązań jest często równie dużo co problemów. Niejednokrotnie da się uniknąć upadłości przy wdrożeniu nowej strategii biznesowej. Natomiast trzeba się też pogodzić z tym, że w niektórych przypadkach najlepszym wyjściem dla przedsiębiorcy będzie likwidacja działalności. Dobra wiadomość jest taka, że z odpowiednim wsparciem jesteś w stanie zrobić to szybko, zgodnie z prawem i dbając o swój interes. Bo koniec w biznesie, jest często nowym początkiem. Chętnie pomogę Ci przejść przez ten trudniejszy okres, tak abyś mógł planować lepszą przyszłość.
To, czy dostaniemy pracę, czy nie, najczęściej zależy od tego, jak wypadniemy na rozmowie rekrutacyjnej. Z drugiej strony, to czy zatrudnimy właściwą osobę, również w dużej mierze będzie zależało od przebiegu rozmowy rekrutacyjnej. Dziś skupię się na tej drugiej sytuacji i przygotuję kilka praktycznych wskazówek jak poprowadzić rozmowę rekrutacyjną, aby zwiększyć szansę na znalezienie właściwej osoby. To garść porad na bazie własnych obserwacji i doświadczenia, dlatego zamiast traktować je jako wyznacznik, potraktujcie to jako zachętę to przyjrzenia się pewnym szczegółom, które mają znaczenie przy rekrutacji i rozmowy z nią związanej.
Rozmowa rekrutacyjna – garść wskazówek
Podczas spotkania warto zastosować ogólne techniki prowadzenia rozmowy, powinniśmy słuchać i wypowiadać się w odpowiednich proporcjach. Nie należy przerywać rozmówcy, niewskazane jest także niezręczne milczenie. Kiedy jesteśmy na interview, skupiamy pełnię swojej uwagi na rozmówcy, nie pozwalamy, by osoby kręcące się wokół, telefony czy inne rzeczy rozpraszały naszą uwagę. Techniki prowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej są różne, powinny być uzależnione od tego, na jakie stanowisko prowadzony jest nabór oraz od tego, o którym etapie rekrutacji mówimy. Jedną z często spotykanych technik prowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej jest wywiad behawioralny. Tutaj analizie zostaje poddana historia pracy i osiągnięć kandydata na pracownika. W tej metodzie zakłada się, że zachowania pracownika z poprzedniej pracy będą powielane w przyszłej.
Jedną z ciekawszych metod prowadzenia interwiew jest wywiad oparty na kryteriach, podczas którego poznaje się poziom wiedzy kandydata z różnych dziedzin, co pozwala stworzyć całościowy obraz jego kompetencji. Do tego czasem dochodzą dodatkowe badania osobowości, dlatego do rozmowy kwalifikacyjnej zawsze warto się przygotować, zrobić research, poznać historię, tradycję i specyfikację danej firmy, ale działa to też w drugą stronę. Im uważniej przyjrzymy sie doświadczeniom i zestawie cech kandydata do pracy, tym większa szansa, że to początek udanej współpracy. Nie muszę tego chyba mówić, ale powiem. Może dlatego, że nadal zauważam tu ubytki 😉 Podczas każdej rozmowy kwalifikacyjnej powinniśmy się stosować do ogólnoprzyjętych zasad savoir-vivre – kultura musi być. Powinna.
5 elementów rozmowy rekrutacyjnej
Każdą rozmowę można podzielić na 5 elementów. To oczywiście bardzo uniwersalny układ, trochę stereotypowy, ale nadal powszechnie funkcjonujący. Wiedząc jak to zazwyczaj wygląda, łatwiej się przygotować, jest też mniej stresu dla obu stron. Co to za elementy?
1. Na dzień dobry
Na początku spotkania po przywitaniu się, najczęściej rozmówca prowadzi „small talk”. Jest to krótka rozmowa np. o pogodzie, która ma na celu zmniejszenie stresu. To właśnie na tym etapie osoby uczestniczące w rozmowie wywierają na sobie pierwsze wrażenie, które bardzo często okazuje się tym najważniejszym.
2. Formalności
Kolejny etap należy to formalnej części. Podczas tego elementu rozmowy kwalifikacyjnej następuje najczęściej przedstawienie szczegółów dotyczących działalności przedsiębiorstwa. Przedstawiany jest krótki zakres obowiązków pracownika, na stanowisku, na które aplikuje. Pracownik też może opowiedzieć o swoich potrzebach, oczekiwaniach, opowiedzieć trochę o swoich doświadczeniach.
3. Pokaż kotku co masz w środku
W tej części następuje przejście do konkretnych pytań zadawanych kandydatowi. Mogą one mieć charakter otwarty, być specjalistyczne, albo bardzo szczegółowe (żeby zweryfikować kompetencje potrzebne na danym stanowisku). Jeżeli aplikujemy na stanowisko w międzynarodowej korporacji, należy się liczyć z tym, że rozmowa kwalifikacyjna może przebiegać po angielsku czy w innym języku w zależności od specyfiki pracy, którą chcemy podjąć, ale to raczej powinno być wiadome jeszcze przed rozmową. A przynajmniej moim zdaniem powinno być to sygnalizowane – z perspektywy pracodawcy mogę powiedzieć, że taka informacja jest nie tylko ważnym sygnałem do kandydata, ale też bardzo skutecznie pomaga odsiać tych, którzy angielski znają słabo. Strach przed kompromitacją na spotkaniu jest najlepszym weryfikatorem CV 🙂
4. Czas na pytania
Kiedy pracodawca uzyska już wszystkie informacje, których potrzebuje na temat pracownika, następuje dobry moment na rozwinięcie rozmowy o dodatkowe wątki. To też idealna okazja, aby aplikujący mógł zadać swoje pytania. Warto przemyśleć je wcześniej, ułożyć w głowie, a nawet zapisać. Jeżeli we wstępie rozmowy nie były one wyjaśnione, następuje chwila, podczas której można o nie zapytać – wynagrodzenie, grafik pracy, konieczność wyjazdów służbowych – warto wykorzystać okazję zdobycia takiej wiedzy.
5. Do zobaczenia?
Jest to ostatni etap rozmowy kwalifikacyjnej. W jego trakcie kandydat dowiaduje się najczęściej kiedy może oczekiwać informacji zwrotnej na temat przebiegu rozmowy. Po niej następuje pożegnanie.
O czym jeszcze pamietać w trakcie rozmowy rekrutacyjnej?
Sztuka prowadzenia rozmowy to bardzo ważna umiejętność, szczególnie jeżeli aplikujemy na stanowisko, które wiąże się z koniecznością rozmów z ludźmi i ogólnie pojętą komunikacją. Natomiast niezależnie do stanowiska pierwsza zasada pozostaję niezmienna: przygotuj się do spotkania. To absolutna podstawa. Przed rozmową rekruter powinien zapoznać się z CV kandydata, znać jego imię i najważniejsze fakty z zawodowej kariery. Powinien również umieć opowiedzieć krótko o tym, czym zajmuje się firma i jakie obowiązki czekają na stanowisku, którego dotyczy rekrutacja. Należy również przygotować listę najważniejszych pytań. Podobnie z pracownikiem. Wiem, że powszechnie stosowaną praktyką jest wysyłanie setek CV. Takie pójście na ilość niestety odbija się negatywnie na jakości. Co jeszcze?
Zadbaj o przyjacielską atmosferę. Rekruter powinien przywitać się z kandydatem, podziękować za zainteresowanie ofertą, zaproponować coś do picia. Warto rozluźnić atmosferę uśmiechem i pytaniem niezwiązanym z rekrutacją – np. o dojazd czy też pogodę. Na początku warto wyjaśnić, czym zajmuje się firma, jakie są jej cele i dlaczego szuka pracownika właśnie na to stanowisko. Warto również wspomnieć o najważniejszych obowiązkach, z którymi będzie się musiał zmierzyć zatrudniony.
Oczywiście kandydat też musi mieć przestrzeń na wypowiedź. Na przykład pod koniec rozmowy rekruter powinien dać kandydatowi możliwość zadania własnych pytań. Odpowiadając na nie z jednej strony powinno się ukazać firmę w jak najlepszym świetle, z drugiej – po prostu szczerze przedstawić wyzwania lub trudności, jakie czekają na nowego pracownika. Brak owijania w bawełnę, gra w otwarte karty bardzo poprawia skuteczność rekrutacji. Wiem z doświadczenia. Podobnie jak poinformowanie co dalej. Rekruter powinien poinformować kandydata, jakie będę kolejne kroki rekrutacji. Może być to zadanie rekrutacyjne lub kolejne spotkanie (np. z pozostałą częścią zespołu). Należy też dać znać, w jakiej formie zostanie poinformowany o wyniku rekrutacji, ale błagam… nie idźmy w ciągnące się miesiącami rekrutacje z milionem zadań, testów i przeciągania w nieskończoność procesu. Jestem ogromnym fanem szybkich i konkretnych rozwiązań. Najbardziej optymalna wersja to spotkanie zapoznawcze, potem zadanie praktyczne, potem spotkanie z zespołem i decyzja. Są zapewne stanowiska, które wymagają kilku dodatkowych etapów, ale nie przesadzajmy. Zwłaszcza, że czasami już po 10 minut czuć że jest chemia, albo jej nie ma. Nie ignorujcie tego przeczucia – zarówno z perspektywy pracownika, jak i pracodawcy. Słuchajcie instynktu! U mnie to się naprawdę sprawdza.
Sprawdzają się też pewne zestawy pytań, które warto zadać w trakcie rozmowy. I uwaga, to naprawdę prosta sprawa, podstawowe kwestia, ale bardzo pomagają obu stronom podjąć dobrą decyzję. Jakie to pytania?
Co wiesz o naszej firmie? W ten sposób rekruter sprawdza, czy kandydat podjął minimalny wysiłek i sprawdził, czym zajmuje się jego potencjalny pracodawca. Tak odsiewa się osoby, które trafiły na rozmowę “z przypadku”.
Dlaczego zainteresowała Cię nasza oferta? To kolejne pytanie odsiewające osoby, które trafiły na rekrutację przypadkiem. Osoba, która naprawdę chce pracować w danej firmie, od razu będzie wiedziała, jak na nie odpowiedzieć.
Jaki masz cel zawodowy? W ten sposób rekruter sprawdza, czy kandydat ma sensownie zaplanowaną ścieżkę zawodową. Takie osoby zazwyczaj chcą doskonalić konkretne umiejętności i są otwarte na stały rozwój, a Ty wiesz od razu czy jesteś w stanie pomóc realizować się pracownikowi w oczekiwanej formie.
Jakie są Twoje główne zalety i wady? Wiem, zaraz powiecie, że nie ma bardziej ogranych i wyświechtanych pytań. Niby tak, bo kto choć raz nie słyszał ich na rozmowe? Ale co do zasady jestem fanem tego pytania. Pytanie o zalety, wady, sukcesy i porażki pozwala sprawdzić nie tylko samoświadomość kandydata, ale też wyczuć co sam określa jako sukces, albo czy ma problem mówienia o swoich wpadkach. Ukazuje się pełniejszy obrazek kandydata.
To oczywiście nie wszystkie pytania, ale chętnie oddam Wam trochę pola w tym zakresie. Jakie jeszcze pytania Waszym zdaniem powinny paść na rozmowie rekrutacyjnej? Ze strony kandydata i pracodawcy? Dajcie znać w komentarzach!
Zauważyliście, jak dużo osób narzeka na swoją pracę? Narzekają na zarobki, brak satysfakcji, możliwości rozwoju, a z drugiej strony tak niewiele z nich decyduje się coś zmienić. Nie mają na siebie innego, konkretnego pomysłu, boją się zmian, nie do końca zdają sobie sprawę z możliwej alternatywy. Ludzie obawiają się przekwalifikowania na innych zawód myśląc, że wymaga to dużego nakładu sił, czasu i jest obarczone dużym ryzykiem. A jak jest w rzeczywistości? Jakie sygnały mogą świadczyć o tym, że czas pomyśleć o przekwalifikowaniu? Od czego zacząć i o czym pamiętać? Podsumowałem to w dzisiejszym wpisie, zapraszam.
Kiedy warto pomyśleć o przekwalifikowaniu?
Przebranżowienie zazwyczaj wiąże się ze sporą zmianą. To z kolei może przytłaczać i wzbudzać niepewność. To zrozumiałe. To trochę jak stanie się nową, zupełnie inną osobą. Zmiana środowiska, przyzwyczajeń, nowy początek. A jednocześnie przecież nikt nie da Wam 100% pewności, że przekwalifikowanie się na inną profesję przyniesie spodziewane korzyści. Element ryzyka i niepewności często blokuje tego rodzaju plany i studzi zapędy. Są jednak pewne sygnały, objawy, które powinny nam podpowiedzieć, że czas na zmianę zawodu. Oczywiście u każdego wygląda to trochę inaczej. Czasem wystarczy obecność jednego symptomu, aby podjąć decyzję o przebranżowieniu, czasem potrzeba więcej impulsów. Poniżej opisałem 5 z nich.
Niskie zarobki
Możecie robić to co lubicie, mieć jasno określone cele ale jeśli czujecie się niedoceniani, albo mówiąc wprost zarobki nie wystarczają Wam do życia na oczekiwanym poziomie, to warto pomyśleć o zmianie zawodu. Na początku najlepiej będzie zrobić rekonesans. Jakie zawody są lepiej płatne? Może jakiś powiązany z Waszą specjalizacją? Im lepiej poznacie rynek, będziecie zorientowani w obowiązujących trendach i stawkach, tym łatwiej znajdziecie na siebie jakiś pomysł i alternatywę.
Wypalenie zawodowe
Jeśli od lat zajmujesz się tym samym, może ogarnąć się zmęczenie i wyczerpanie. To zrozumiałe. Jeśli ten stan utrzymuje się od dłuższego czasu, czujesz wypalenie, jesteś zobojętniały, masz problem z motywacją, a praca nie sprawia już takiej satysfakcji jak kilka lat wcześniej – może oznaczać to wypalenie zawodowe. Co ważne, w każdym przypadku objawia się trochę inaczej. Może mieć różne nasilenie i przebieg. Najczęściej pojawiają się problemy ze snem, stresem, bóle głowy, chroniczne zmęczenie. Pojawiają się problemy takie jak rozdrażnienie, irytacja, przygnębienie, poczucie bezsilności oraz trudności z koncentracją, brak zaangażowania, a nawet depresja. Jeśli czujesz tego typu nasilone objawy, nie warto ich ignorować.
Brak satysfakcji z pracy
Jeśli mimo dobrze wykonywanej pracy, sukcesów, nie odczuwasz radości ani satysfakcji, może to oznaczać, że najwyższy czas zmienić zawód. Oczywiście mam świadomość, że do pracy chodzimy głównie w celach zarobkowych, ale satysfakcja jest równie istotna. Jeśli nie czujecie jej po wykonaniu zadania, nie cieszą Was dobre efekty Waszych działań, może oznaczać to, że warto poszukać dla siebie innego pomysłu. Wynagrodzenie rzadko kiedy bywa wystarczającym argumentem i motywatorem jeśli wiążemy przyszłość z jakąś profesją. Najlepiej jeśli po prostu spełniacie się w swojej roli.
Niewykorzystany potencjał
Czujesz, że stać Cię na więcej, że marnujesz talent? Masz wrażenie, że nie wykorzystujesz swoich umiejętności, atutów? Stoisz w miejscu? Jeśli to wrażenie się powtarza, musi coś w nim być. Może dobrze będzie w pierwszej kolejności spróbować to zmienić. Jeśli z jakiegoś powodu się nie uda, warto poszukać stanowiska albo zawodu dzięki któremu wykorzystasz w pełni swój potencjał
Słabe perspektywy
Ciężko zaplanować Wam przyszłość? Macie uczucie, że już nic Was nie czeka. To sygnał ostrzegawczy, którego nie warto ignorować. Jeśli w obecnej roli nie widzicie dla siebie większych perspektyw, nie macie wyznaczonych zawodowych celów, z czasem ogarnie Was zniechęcenie.
Przekwalifikowanie – od czego zacząć?
Jeśli widzisz u siebie któryś z wymienionych wyżej objawów, albo czujesz, że zmiana zawodu będzie dobrym pomysłem, pozostaje coś z tym zrobić. Od czego zacząć? Od siebie. W praktyce oznacza to, że musicie być świadomi nie tylko tego co chcecie robić ale też swoich mocnych stron. Wasze umiejętności, wiedza i doświadczenie będą odgrywały tu decydującą rolę. Pierwszym etapem powinna być uczciwa analiza. Im bardziej się do niej przyłożycie, tym lepszy wynik otrzymacie i tym więcej wniosków. Dlatego warto dać sobie trochę czasu, przewietrzyć trochę głowę, spojrzeć na siebie z dystansem. Na tyle obiektywnie na ile będziecie w stanie. Najlepiej będzie wypisać sobie wszystkie argumenty i zbierać je przez jakiś czas. Zastanówcie się jakie możliwości macie dzięki swoim dotychczasowym doświadczeniom, dzięki zdobytej wiedzy. Popatrzcie na przebieg swojej kariery, przypomnijcie sobie co zawsze sprawiało Wam radość. Może przekwalifikowanie będzie oznaczać powrót do jakiegoś zawodu? Musicie ustalić jak najdokładniej w czym jesteście dobrzy, co sprawia Wam najwięcej satysfakcji.
Jeśli już przeanalizujecie własne potrzeby i możliwości przychodzi etap analizy rynku. Trendy się zmieniają, tak jak i rynek pracy. Musisz mieć bieżące rozeznanie, opierać się na rzeczywistych danych, a nie na zasadzie „wydaje mi się”. Przekwalifikowanie tak jak wspomniałem, zawsze wiąże się ze znaczącą zmianą i ryzykiem. Najlepszym sposobem aby go zniwelować, jest właśnie rzetelna analiza na bazie rzetelnych danych. Raczej nikt nie poda ich Wam na tacy. Możecie natomiast znaleźć na własną rękę całkiem sporo wartościowych informacji, choćby w sieci. Choćby na stronie barometru zawodów. Trzeba będzie poświęcić na to trochę czasu, ale możecie mi wierzyć – to się opłaci. Jeśli zrobicie porządny audyt swojej sytuacji zawodowej, zwiększycie swoje szanse, łatwiej też wychwycicie braki, które będzie trzeba uzupełnić myśląc o nowej specjalizacji.
źródło: Urząd Statystyczny w Warszawie
Jak się przekwalifikować – zestaw praktycznych porad
Oczywiście analiza własna i rynku to nie jedyne co musicie zrobić i o czym pamiętać. W zasadzie, trudno jest określić dokładnie jak powinny wyglądać kolejne etapy przekwalifikowania. Tak jak nadmieniłem, tu wiele zależy od indywidualnej sytuacji każdego z Was. Niezależnie od tego mam dla Was kilka praktycznych wskazówek, które mogą i powinny Wam pomóc podjąć tą (co by nie mówić) niełatwą decyzję i uniknąć najczęściej popełnianych błędów.
Jednym z nich jest pośpiech. Jeśli planujecie przekwalifikować się, dajcie sobie trochę czasu. Nie rzucajcie od razu pracy, stawiając wszystko na jedną kartę. Nawet jeśli macie już dość obecnej posady, postarajcie się szukać nowej alternatywy ograniczając ryzyko. Jeśli cokolwiek pójdzie nie tak, zostaniecie bez pracy, środków, pojawi się większa presja, co może skomplikować Wasze plany, albo wręcz je przekreślić. Nagle może się okazać, że zamiast lepszego stanowiska, przez brak środków do życia, będziecie zmuszeni chwytać się pierwszej lepszej „fuchy” jaka się trafi.
Kolejna sprawa, to zweryfikowanie własnego podejścia i potrzeb. Warto zainteresować się i sprawdzić, czy Wasza wizja nie jest trochę przekłamana. Wasza wymarzona praca wcale nie musi wyglądać w praktyce tak, jak sobie to teraz wyobrażacie. Szkoda byłoby zaangażować się, zrezygnować z dotychczasowej ścieżki i zamienić ją na nową, która nie pokrywa się z Waszymi dotychczasowymi oczekiwaniami. Jeśli nie macie na siebie konkretnego pomysły, wypiszcie sobie wszystkie cechy Waszej wymarzonej pracy, a potem je zweryfikujcie. Może ktoś z kręgu Waszych znajomych miał już doświadczenia w zawodzie, do którego się przymierzacie? Zaproście go na kawę i wypytajcie o szczegóły. Kolejną dobrą wskazówką, będzie myślenie nieszablonowe. Może nie warto skupiać się tylko na jednej drodze i opcji, tylko wybrać ich kilka. Jeśli będziecie kurczowo trzymać się jednego pomysłu, nie dając sobie dodatkowych opcji, może Was to zaprowadzić w ślepą uliczkę. Zastanówcie się, które zawody i branże pozwolą Wam się realizować w największym stopniu, a jednocześnie będziecie w stanie zdobyć niezbędne umiejętności. Może się okazać, że sprawdzicie się też w zawodach, których do tej pory nie braliście pod uwagę, bo mieliście ich przekłamany obraz?
Inna ważna sprawa, to trendy na rynku pracy. Oczywiście, to nie jest tak, że musicie się do nich dostosowywać. Natomiast dobrze będzie je poznać, aby móc realnie ocenić potrzeby jakie są na rynku, oraz jakie zawody są teraz szczególnie w cenie. Jeśli rynek jest przeciążony specjalistami ds. marketingu to może lepiej będzie znaleźć swoją niszę, albo zmienić pierwotne plany. W końcu chodzi o to, aby znaleźć lepszą pracę, a nie jej tylko szukać. W jakich zawodach jest najwięcej ofert pracy? Gdzie jest najsilniejsza konkurencja? Jak zmieniały się warunki finansowe w danej branży i jak przedstawiają się obecnie? Jakie braże są najbardziej rozwojowe? Warto to sprawdzić. Dobrym pomysłem, jeszcze przed podjęciem decyzji o przekwalifikowaniu, będzie sprawdzenie też jak w praktyce wygląda praca w danym zawodzie. Możecie spróbować swoich sił w nowej roli, bez konieczności radykalnych zmian. Zapiszcie się na praktyki, staż, albo pracę w niepełnym wymiarze, żeby sprawdzić na ile Wasze wyobrażenia i teoria pokrywa się z rzeczywistością. Bez ryzyka i konieczności rezygnowania z obecnej pracy.
Pamiętajcie też, że zmiana zawodu zazwyczaj wiąże się z koniecznością dokształcenia się, zdobycia nowych umiejętności i wiedzy. Może warto będzie pomyśleć o wzięciu udziału w dodatkowych szkoleniach, kursach, branżowych konferencjach i spotkaniach? Oczywiście potrzeba na to i czasu i środków, dlatego najlepiej potraktujcie to jako inwestycję w siebie. Jeśli tylko dobrze przemyśleliście sprawę, będziecie w stanie się zorganizować, zrobicie rzetelną analizę, to ta inwestycja na pewno się Wam zwróci! A może proces przekwalifikowania macie już za sobą? Jak Wam poszło? Podzielcie się doświadczeniem w komentarzach. Jeśli uznacie, że w dzisiejszym wpisie zabrakło jakiejś ważnej myśli, nie krępujcie się dodać od siebie jakieś uwagi.
Najnowsze komentarze