10 ważnych zmian dla przedsiębiorców w 2026 r.

10 ważnych zmian dla przedsiębiorców w 2026 r.

Wszystko wskazuje na to, że 2026 rok będzie dla biznesu wyjątkowo wymagający. Skala planowanych zmian pokazuje, że nie wystarczy już reagować „na ostatnią chwilę”. Nowe regulacje dotkną zarówno sposobu zarządzania firmą, relacji z pracownikami, jak i kwestii podatkowych, właścicielskich czy technologicznych. Z mojego doświadczenia wynika, że im wcześniej zaczniemy porządkować procesy, tym mniej nerwów będzie nas to kosztować później. Poniżej zebrałem kluczowe obszary, które – moim zdaniem – każdy przedsiębiorca powinien mieć na radarze w kontekście 2026 roku.

Po pierwsze: jawność wynagrodzeń

Choć unijna dyrektywa dotycząca transparentności płac obowiązuje formalnie od 2023 roku, realne skutki odczujemy dopiero na przełomie 2025 i 2026 r. Już od końca grudnia 2025 r. pracodawcy będą musieli funkcjonować w nowej rzeczywistości – z obowiązkiem podawania przedziałów płacowych w rekrutacji, udzielania pracownikom szerszych informacji o wynagrodzeniach i bez możliwości pytania kandydatów o wcześniejsze zarobki.

To jednak dopiero początek. Pełne wdrożenie przepisów, które mają faktycznie egzekwować zasadę równej płacy kobiet i mężczyzn, musi nastąpić najpóźniej do czerwca 2026 r. Już dziś wiadomo, że firmy będą zobowiązane do uporządkowania systemów wynagradzania, zdefiniowania obiektywnych kryteriów płacowych oraz raportowania różnic. Dodatkowo zniknie możliwość narzucania poufności wynagrodzeń – zapis, który do tej pory był standardem w wielu organizacjach. Z perspektywy biznesowej oznacza to jedno: audyt płac i dokumentów wewnętrznych przestaje być opcją, a staje się koniecznością. Zwłaszcza że za niedopełnienie obowiązków przewidziane są realne sankcje finansowe.

Po drugie: umowy B2B pod lupą

 

Model współpracy B2B przez lata dawał firmom dużą elastyczność. Problem w tym, że w wielu przypadkach granica między świadczeniem usług a faktycznym stosunkiem pracy została mocno zatarta. W praktyce rynek zna wiele sytuacji, w których „kontraktor” funkcjonuje jak etatowiec – z określonymi godzinami, przełożonym, urlopem i świadczeniami.

Ustawodawca postanowił zareagować. Planowane zmiany w ustawie o Państwowej Inspekcji Pracy zakładają, że inspektorzy zyskają realne narzędzia do przekwalifikowywania fikcyjnych kontraktów B2B na umowy o pracę – i to bezpośrednio w toku kontroli. Dodatkowo PIP ma mieć dostęp do danych z ZUS i urzędów skarbowych, co znacząco zwiększy skuteczność działań kontrolnych. Jeśli nowelizacja wejdzie w życie zgodnie z planem, początek 2026 r. może oznaczać bardzo poważne przetasowania w modelach zatrudnienia.

Likwidacja spółki

 

Po trzecie kodeks spółek handlowych

 

Zmiany w KSH, które mają zacząć obowiązywać w 2026 r., mają charakter porządkujący i deregulacyjny. Najbardziej symboliczna jest rezygnacja z kary pozbawienia wolności za niezłożenie wniosku o upadłość w terminie. W praktyce sankcja ta i tak była stosowana marginalnie, a jej usunięcie powinno ograniczyć działania podejmowane wyłącznie „na wszelki wypadek”.

Równolegle zmieniają się zasady funkcjonowania rejestrów akcjonariuszy w spółkach niepublicznych. Ustawodawca stawia na większą przejrzystość – krótsze terminy zgłaszania zmian, szerszy zakres danych i ujednolicenie klasyfikacji akcji. Część tych regulacji zacznie obowiązywać już pod koniec lutego 2026 r.

Po czwarte – cyfryzacja bez odwrotu

 

Od 1 stycznia 2026 r. korespondencja z administracją publiczną będzie prowadzona wyłącznie elektronicznie. Brak własnego adresu do e-Doręczeń nie wiąże się co prawda z karami, ale w praktyce może powodować chaos komunikacyjny i ograniczoną kontrolę nad obiegiem informacji.

Kończący się okres przejściowy to dobry moment, aby uporządkować kwestie formalne – zwłaszcza że założenie i obsługa skrzynki wymaga odpowiednich uprawnień, numeru PESEL i profilu zaufanego, a w przypadku cudzoziemców także kwalifikowanego podpisu elektronicznego.

Po piąte – zatrudnianie cudzoziemców

 

Rok 2026 będzie pierwszym, w którym system zezwoleń na pracę funkcjonuje w pełni cyfrowo przez cały okres rozliczeniowy. Dla działów HR oznacza to konieczność jeszcze lepszej kontroli terminów, danych i zmian warunków zatrudnienia.

Dodatkową niewiadomą pozostaje przyszłość uproszczonych zasad zatrudniania obywateli Ukrainy. Obecne regulacje obowiązują do marca 2026 r., a każda decyzja o ich przedłużeniu lub wygaszeniu będzie miała realny wpływ na rynek pracy w drugiej połowie roku. W praktyce warto przygotować się na kilka scenariuszy i na bieżąco weryfikować legalność zatrudnienia.

Po szóste – estoński CIT

 

Dla wielu spółek koniec 2025 r. oznacza zakończenie pierwszego czteroletniego okresu Estońskiego CIT. Decyzja o kontynuacji, rezygnacji lub zmianie modelu rozliczeń nie powinna być automatyczna.

Ryczałt nadal najlepiej sprawdza się tam, gdzie zyski są reinwestowane, a struktura właścicielska pozostaje stabilna. Z kolei firmy planujące reorganizacje, generujące straty lub chcące korzystać z ulg niedostępnych w Estońskim CIT, powinny rozważyć powrót do zasad ogólnych – pamiętając o dodatkowych obowiązkach i ograniczeniach czasowych.

outsourcing usług

Po siódme – fundacje rodzinne

 

Choć planowano zmiany w przepisach dotyczących fundacji rodzinnych od stycznia 2026 r., prezydenckie weto sprawiło, że nowe regulacje nie wejdą w życie. Dla przedsiębiorców oznacza to utrzymanie dotychczasowych zasad, w tym korzystnych rozwiązań podatkowych i stabilnych ram sukcesji.

W praktyce fundacja rodzinna w 2026 r. nadal pozostaje atrakcyjnym narzędziem do zabezpieczenia majątku i uporządkowania kwestii właścicielskich.

Po ósme – NIS2

 

Choć termin unijny minął wcześniej, wszystko wskazuje na to, że to właśnie 2026 r. będzie momentem wejścia w życie przepisów wdrażających dyrektywę NIS2 w Polsce. Nowe obowiązki obejmą tysiące firm z różnych sektorów – od IT i energetyki po produkcję czy gospodarkę odpadami.

Odpowiedzialność za cyberbezpieczeństwo znacząco wzrośnie, a brak przygotowania może skutkować bardzo wysokimi karami finansowymi. Więcej na ten temat dowiecie się z tego wpisu: link.

Po dziewiąte – UODO

 

Na początku 2026 r. poznamy zakres kontroli sektorowych prowadzonych przez UODO. Z doświadczenia wiadomo, że organ coraz częściej sprawdza nie tylko dokumenty, ale realne stosowanie procedur. Najczęstsze problemy? Nieaktualne analizy ryzyka, braki w dokumentacji, źle skonstruowane umowy powierzenia czy nieskuteczne reagowanie na incydenty. A konsekwencje potrafią być bardzo dotkliwe – od zaleceń po wysokie kary finansowe. Jeśli do tej pory nie korzystaliście z profesjonalnego wsparcia w zakresie RODO, zachęcam do kontaktu z WBT-IT, które od lat wspiera w tym zakresie firmy. Polecam z czystym sumieniem 🙂

Po dziesiąte – planowanie przestrzenne 

 

Do końca czerwca 2026 r. gminy muszą uchwalić Plany ogólne, które zastąpią dotychczasowe studia uwarunkowań. Od lipca decyzje o warunkach zabudowy będą możliwe wyłącznie na obszarach wyraźnie wskazanych w tych planach. Dla przedsiębiorców planujących inwestycje oznacza to konieczność dokładnego sprawdzenia lokalnych dokumentów planistycznych – brak planu ogólnego lub odpowiednich oznaczeń może całkowicie zablokować nowe przedsięwzięcia.

Wiele wskazuje na to, że 2026 roku będzie się działo i być może będzie trochę zabawy 🙂 To moment, w którym przewagę zyskają firmy przygotowane – proceduralnie, organizacyjnie i strategicznie. Z mojego doświadczenia wynika, że im wcześniej zaczniemy działać, tym spokojniej przejdziemy przez nadchodzące miesiące. A jeśli mogę Wam w tym pomóc – napiszcie do mnie!

Motywacja w biznesie – jak jej nie stracić?

Motywacja w biznesie – jak jej nie stracić?

Odpowiednia motywacja, gdy lądujesz „na swoim” to absolutna podstawa. To najczęściej ona sprawia, że zakładamy własne firmy, rozwijamy działalność i jest niezbędna do tego, aby realizować swoje biznesowe pomysły. Jeśli prowadzisz już własną firmę wiesz, że jest równie ważna (a może ważniejsza!) w późniejszych etapach, przy budowaniu własnej marki, w zarządzaniu firmy, rozwijaniu usług, zespołu itd. W dzisiejszym wpisie podzielę się własnymi obserwacjami na ten temat, Opowiem dlaczego motywacja jest tak ważna i jak jej nie stracić w po drodze. Zwłaszcza, że jest z nią trochę jak z miłością – jeśli jej nie pobudzamy, nie pielęgnujemy, potrafi przygasnąć.

 

Motywacja w biznesie – dlaczego to ważne?

 

Zanim dojdziemy do tego jak dbać o motywację w biznesie i jak jej nie stracić, warto podkreślić dlaczego jest taka ważna. Czy naprawdę musimy ją mieć? Co nam daje? Są pewne cechy niezbędne w biznesie, bez których trudno będzie nam osiągnąć sukces. Motywacja jest jedną z nich – z wielu powodów. Bez odpowiedniej motywacji nie ruszymy z miejsca, nie zdecydujemy się na znaczące zmiany w swoim życiu codziennym i biznesowym. To ona sprawia, że dany pomysł przestaje być tylko teoretyczny. Motywacja popycha nas do działania – to jej główna cecha i w zasadzie definicja.

Potrzebujemy jej wszyscy – niezależnie od branży w jakiej działamy, niezależnie czy prowadzimy własny biznes, czy jesteśmy na etacie. Im większa motywacja, tym większe szczyty będziemy w stanie wyznaczać i zdobywać, tym więcej dróg i możliwości będziemy mieć do wyboru. Im większe cele będziemy sobie stawiać – tym więcej motywacji będzie nam potrzebne. To taka samonakręcająca się maszyna i siła, która pozwala realizować pomysły i cele. Do tych większych planów potrzeba po prostu większej siły, abyśmy mogli je udźwignąć.

 

Motywacja w biznesie jest też konieczna przy walce z przeciwnościami i przeszkodami, które nam towarzyszą i skutecznie studzą zapał do działania. Tak samo w biznesie, jak i w życiu. Stres, nawał obowiązków i pracy, problemy z kontrahentami, pracownikami, presja czasu, niekorzystne zmiany na rynku, ryzyko, porażki w biznesie, konkurencja – można wymieniać długo. Codzienność stale podrzuca nam pod nogi kłody, które bez właściwej motywacji mogą stać się trudne do przeskoczenia. Szybko można ulec zniechęceniu i rezygnacji. Żeby było „ciekawiej” potrzebujemy jej w różnym czasie i różnym zakresie. To kwestia bardzo indywidualna i nie ma jednego uniwersalnego sposobu na wypracowanie w sobie odpowiedniej motywacji. Każdy może potrzebować jej w innym stopniu i w innej formie. Każdy też musi poszukać jej we własnym zakresie. To co motywuję jedną osobę, na drugą może zupełnie nie działać. Dlatego nie jest łatwo ją w sobie pobudzać i pielęgnować. Można powiedzieć, że na początku prowadzenia biznesu jest to najprostsze, potem zaczyna się robić „pod górkę”.

10 częstych błędów w marketingu

 

Z resztą nie tylko w biznesie tak to działa, że w pierwszych etapach realizacji jakiegoś pomysłu jesteśmy podekscytowani, pobudzeni i zdeterminowani. Prawdziwe przeszkody pojawiają się dopiero potem i nie muszą mieć formy konkretnego problemu, a być na przykład związane z koniecznością czekania na efekty naszej pracy. Śmiało można zatem powiedzieć, że motywacja w biznesie jest ściśle związana z cierpliwością, wytrwałością, determinacją, wiarą w siebie i kilkoma innymi cechami, które musimy w sobie wypracować, jeśli chcemy osiągnąć zakładane cele biznesowe.

 

Jak nie stracić motywacji?

 

Mam wrażenie, że nie musiałem Was szczególnie przekonywać dlaczego motywacja w biznesie jest ważna. Pamiętajcie jednak, że to tylko jeden z elementów układanki. Sam w sobie nie stanowi większej wartości, a wynik jest uzależniony od wielu zmiennych. Sztuką jest nie tyle mieć w sobie motywację, co utrzymać ją na odpowiednim poziomie i dobrze wykorzystać jako napęd do działania. To wyzwanie, z którym każdy sam będzie musiał się zmierzyć. W tej walce przyda się Wam każde wsparcie. Dlatego dziś przygotowałem dla Was kilka praktycznych podpowiedzi jak nie stracić motywacji i co może w tym pomóc. Po cichu liczę, że podzielicie się ze mną również swoimi przemyśleniami. Bo tak jak Wy, ja też potrzebuję motywacji do działania i tak samo cały czas szukam najlepszych sposobów na pobudzanie jej w sobie!

 

Nastawienie nastawienia

 

Nastawienie to słowo klucz. Bez odpowiedniego nastawienia będzie Wam trudno wykrzesać z siebie energię i entuzjazm – rzeczywistość z pewnością zadba o to, abyście nie mieli zbyt łatwo. Jeśli będziecie mieć odpowiednie nastawienie – czyli będziecie zdeterminowani do pracy, dacie sobie szansę na popełnienie błędu, nie będziecie oczekiwać sukcesu od razu, dacie sobie czas – to wszelkie przeciwności losu nie będą w stanie zgasić w Was pierwotnego żaru. Musicie nastawić odpowiednio swoje nastawienie, jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało 😉

 

Jasno określone cele

 

Trudno jest iść do przodu, jeśli nie wyznaczy się kierunku. Łatwo stracić motywację, jeśli nie mamy jasno określonych celów. Trzeba mieć je cały czas przed oczami – staną się wtedy naturalnym „pobudzaczem” motywacji. Będą przypominać Wam po co ten cały wysiłek, wyrzeczenia i jednocześnie popychać Was do przodu. Jeśli zgubimy cel z oczu, w zasadzie nie będzie do czego się motywować. Bardzo ważne jest też to, co będzie Waszym celem, czy będzie realny do realizacji. Dlatego konieczne jest też przygotowanie dobrego planu.

 

Dobry plan

 

Mając jasno określony cel trzeba opracować strategię działań. Polecam Wam metodę małych kroczków, czyli stawianie sobie mniejszych celów i zadań, tak aby Wasz plan był realny do wykonania. Wyobraźmy sobie, że Wasza biznesowa droga na szczyt ma formę drabiny. W drodze na szczyt trzeba pokonać każdy szczebel, a próba przeskoczenia któregoś, może się skończyć bolesnym upadkiem. Oczywiście dobrze mieć główny cel przed oczami, ale przy okazji mieć świadomość, że składa się na niego wiele mniejszych zadań. A efekt końcowy to suma składowa tych poszczególnych zadań. Jeśli jasno określimy te mniejsze kroki, łatwiej dostrzeżemy postępy i efekty naszej pracy. Będziemy bardziej odczuwać, że pniemy się w górę – czyli we właściwym kierunku. Łatwiej zachować motywację, jeśli co chwilę otrzymujemy pozytywne sygnały, a nie czekamy na ten jeden duży, ostateczny.

 

Monitoruj i analizuj efekty

 

Te mniejsze cele i zadania pomagają w dokładniejszej analizie własnej pracy. To ważne, bo daje nie tylko wiedzę ale też okazję do modyfikacji Waszej strategii biznesowej. Jeśli zobaczycie, że pierwotne założenia nie są tak skuteczne jak miały być, trzeba będzie dokonać poprawek. Nawet najlepszy pomysł bez monitorowania efektów i analizy może być trudny do realizacji w dynamicznie zmieniających się warunkach i otoczeniu. Jeśli będziecie widzieć realne, a nie iluzoryczne efekty – łatwiej będzie Wam utrzymać motywację na odpowiednim poziomie.

 

Doceniaj mały sukcesy

 

Jeśli Wasz plan ma szereg mniejszych zdań, które na bieżąco monitorujecie i analizujecie łatwiej będzie wychwycić Wam pozytywne efekty Waszych starań i małe sukcesy. A nic tak nie pcha do przodu i nie podsyca motywacji jak konkretne, pozytywne efekty, które są wynikiem Waszych starań. Zyskujemy wtedy przekonanie, że to wszystko ma sens, nasze założenia zaczynają się spełniać, a zaangażowanie – zwraca się. To mogą być małe impulsy, ale realne. Małe sukcesy, ale niezaprzeczalne. Wtedy nie tylko nie stracimy motywacji, ale zyskamy dodatkową energię, nawet jeśli przyjdzie nam stawić czoła wymagającym problemom.

 

Potknięcia to naturalny proces

 

Tylko kwestią czasu jest kiedy na Waszej drodze pojawią się wertepy i przeszkody. Mogą przygasić Wasze zaangażowanie i motywację – to naturalne. Jeśli uda Wam się te problemy pokonać, zyskujecie bezcenną pewność siebie, energię do dalszych wysiłków. A jeśli zaczną Was przytłaczać? Jeśli się potkniecie? Wtedy też zyskujecie bezcenną lekcję. Raz, że upadek nie zawsze musi być taki straszny jak się wydawało. Dwa, że stać Was na to aby wstać, skorygować swoje kroki i iść dalej. Sukcesy nie uczą, one usypiają czujność. Porażki, potknięcia to źródło wiedzy – również o nas samych. Spróbujcie tak do tego podchodzić, dajcie sobie szansę na porażkę i wyciągnięcie z niej nauki. Tak się zdobywa doświadczenia i to one potem nas określają.

 

porażki w biznesie - dlaczego są takie ważne?

 

Otaczaj się właściwymi ludźmi

 

Trudno będziecie Wam pozostać wytrwałym w swoich działaniach, jeśli otaczacie się ludźmi, którzy ciągną Was w dół. Otoczenie może stanowić albo dodatkowe obciążenie, utrudnienie (którego lepiej unikać, niż z nim walczyć), albo być dodatkowym, pozytywnym bodźcem motywującym. Szukajcie ludzi myślących podobnie jak Wy. Nie muszą być tacy sami, ale powinien przyświecać Wam wspólny cel i potrzeba wzajemnego wsparcia. Łatwiej jest pokonać chwilowe problemy, albo brak motywacji jeśli macie na kim się wesprzeć. Banał, ale sam niejednokrotnie przekonywałem się jak wiele zależy od otoczenia.

 

Korzystaj z doświadczeń innych

 

Obcowanie z innymi daje możliwość czerpania nie tylko siły, ale też inspiracji. Nigdzie nie jest powiedziane, że trzeba uczyć się tylko na własnych błędach. Dobrze jest korzystać z pozytywnych i negatywnych doświadczeń innych. To pozwoli Wam wyciągnąć wartościowe wnioski bez konieczności i ryzyka „twardego lądowania”. Sam też tak robię. Lubię czytać, poznawać i korzystać z doświadczeń innych.

 

Mów na głos o swoich planach

 

To taka drobna rada na koniec, która dobrze sprawdza się w praktyce – mów o swoich planach „na głos”. Oczywiście jeśli otaczasz się właściwymi ludźmi. Gdy jawnie określisz swoje cele, automatycznie w jeszcze w większym stopniu zmotywujesz się do ich realizacji. – również przed innymi. To prosty mechanizm, który może nie działa zawsze i w każdym przypadku, ale stanowi dobrą pomoc w szukaniu dodatkowych bodźców motywacyjnych. U mnie w każdym razie to działa. A co działa u Ciebie?

 

Każdego motywuje i nakręca coś innego. Nie ma jednej prostej drogi, ani jednego uniwersalnego sposobu na pobudzanie i utrzymywanie motywacji w biznesie. Warto sprawdzić i wiedzieć co działa konkretnie na Was. Mam nadzieję, że dzisiejszym wpisem choć trochę Wam w tym pomogłem. Jeśli macie jakieś własne sposoby i pomysły, podzielcie się nimi w komentarzach! Chętnie przetestuję na sobie 🙂

 

10 zasad udanego spotkania biznesowego

10 zasad udanego spotkania biznesowego

Nie wiem czy też zauważyliście, że w ostatnich latach ludzie jakoś mniej chętnie organizują spotkania biznesowe na żywo? Duża część z nich stała się callami na Teamsach albo video rozmowami. To zapewne pozostałość i jeden z efektów ubocznych „pandemii”, z drugiej strony mam wrażenie, że ludzie zaczęli trochę bardziej szanować swój czas. Oczywiście nadal zdarzają się spotkania, które spokojnie mogły by być mailem i takie, które do niczego nie prowadzą. Sam czasem na takich bywam, ale mimo tego uważam, że są pewne sytuacje i okoliczności, w których bezpośrednie spotkanie biznesowe jest najlepszą możliwą opcją.

Gdy do takiej sytuacji dojdzie, to od nas zależy na ile będzie wartościowe dla obu stron. Udane spotkanie biznesowe daje szansę pozyskania nowych klientów, zbudowanie relacji, zdobycie ważnego kontraktu, wspólnika, rozwoju projektów, pomaga budować wizerunek firmy, czy pozwala zdobyć dobrego pracownika. Wszystko zależy od celu i to na nim dziś się skupimy. Przygotowałem też 10 praktycznych wskazówek, które pomogą Wam w organizowaniu udanych spotkań.

 

Udane spotkanie biznesowe, czyli jakie?

 

Dobre spotkanie? Moja definicja jest prosta. Udane spotkanie to takie, które ma jasno określony cel i ten cel zostaje zrealizowany w jego trakcie. W idealnym świecie takie spotkanie kończy się konkretnymi wnioskami, przynosi jakieś postępy, przybliża spodziewane efekty. Tyle wystarczy, aby spotkanie nazwać udanym. Wszystkie pozostałe aspekty, moim zdaniem są już na dalszym planie.

Nie zaszkodzi oczywiście jeśli na spotkaniu biznesowym będzie dobra atmosfera. Uczestnicy będą aktywni, kreatywni, krzesła wygodne, a po sali konferencyjnej będzie unosić się zapach świeżo palonej kawy. Ale czy to naprawdę ma szczególnie duże znaczenie? Przyszedł mi do głowy taki przykład, może trochę dziwny. Co byście woleli – leczyć się u przesympatycznego lekarza bez większych efektów, czy być pacjentem Dr. House’a, który może będzie aroganckim dupkiem, ale Was wyleczy Mam nadzieję, że wiecie co mam na myśli. Dobrze jeśli nasze działania spełniają założone funkcje, są po prostu skuteczne. Na zebraniach z klientami z reguły omawia się naprawdę istotne kwestie, takie jak cel i charakter współpracy, etapy i rozwój projektów. Ustala się terminy realizacji zadań, kwestie finansowe, organizację, buduje się relacje biznesowe itd. Jeśli spotkanie nie kończy się istotnymi wnioskami, nie popycha pewnych spraw do przodu, nie wnosi konkretnej wartości – nigdy nie będzie udane. I naprawdę temperatura pomieszczenia, smak kawy, czy ubiór nie będzie miał tu wtedy większego znaczenia. Zwłaszcza biznesowego.

 

networking droga do

 

Pisząc ten tekst starałem się oszacować w ilu spotkaniach biznesowych brałem udział. Szybko zdałem sobie sprawę, że nie jestem w stanie ich policzyć. Było ich naprawdę dużo. Godziny spędzone w salach konferencyjnych liczone w setkach, jak nie tysiącach. Mnóstwo rozmów, ciekawych ludzi po drodze. Dużo dobrych spotkań i pewnie równie dużo słabych. Co ciekawe nie jestem w żaden sposób wyjątkowy, daleko mi do rekordów i nie o nie z resztą tu chodzi. Wspomniałem o tym ponieważ miałem okazję sprawdzić na własnej skórze słuszność zasad, które dziś opiszę. Jeśli wdrożycie je chociaż w części, bardzo poważnie zwiększycie prawdopodobieństwo, że Wasze spotkania biznesowe będą dobre.

 

Spotkania biznesowe – 10 podstawowych zasad

 

Zasad savoir-vivre’u, których musimy przestrzegać w biznesowym świecie jest naprawdę sporo. Nie wszystkie z nich mają jednak szczególne znaczenie w praktyce. Dlatego dziś nie będziemy o nich mówić. Wybrałem za to 10 najważniejszych zasad udanego spotkania, które moim zdaniem będą sprawdzać się jako uniwersalne. Zarówno w rozmowach o pracę, jak również spotkaniach z klientami, partnerami itd. Część z nich jest Wam z pewnością znana, a inne mogą być pewnym zaskoczeniem. Oto one.

 

1- Dobra organizacja spotkania

To ważne, jeśli po Waszej stronie stoją kwestie organizacyjne. Spotkanie musi być dobrze przygotowane, tak aby stworzyć odpowiednie warunki do rozmowy. Wiele zależy od celu spotkania, jego formy, ilości zaproszonych gości – od tego powinna zostać uzależniona skala przygotowań. Chodzi o to, aby nasi goście czuli się dobrze, nic ich nie rozpraszało, ale myślę, że to co jest najważniejsze, to organizacja merytoryczna. Niezależnie czy jesteście organizatorami, czy gośćmi, dokładne ustalenie agendy, tematów i tego co chcecie powiedzieć – zadecyduje czy to będzie dobre spotkanie, czy stracony czas.

 

2 – Przygotowanie do spotkania

Im ważniejsze spotkanie, tym lepiej trzeba się do niego przygotować i tym więcej czasu nam to zajmie. Ale to wysiłek, który się zwróci. Dobrze jest podzielić spotkanie na etapy, zaplanować każdy z nich. To pozwoli Wam zapanować na jego przebiegiem, określić priorytety, a tym samym zwiększyć szansę na korzystny finał. Jeśli wiecie dokładnie do jakiej firmy idziecie, albo kogo dokładnie zapraszacie – zróbcie mały rekonesans przed spotkaniem. Wykażcie się inicjatywą. Dzięki temu będziecie mogli łatwiej dopasować się do swojego rozmówcy zarówno merytorycznie, jak i organizacyjnie.

 

3 – Punktualność

Absolutny elementarz – jeśli umawiasz się na określoną godzinę – bądź punktualny. To pierwsza okazja aby zrobić dobre wrażenie i pokazać swój szacunek do własnego czasu, jak również do czasu osoby, z którą jesteś umówiony. Dla mnie to normalne i gdy ktoś przychodzi o umówionej godzinie na spotkanie ze mną, nie witam go fanfarami i dywanem z róż. Ale z drugiej strony, jeśli się spóźni, od razu wzbudza to negatywne odczucia. Czasami zdarzają się sytuacje losowe, na które nie mamy wpływu – wiadomo. Ale w wielu przypadkach wystarczy odrobina wyobraźni, aby ich uniknąć. A jeśli to się nie uda i widzicie, że nie wyrobicie się na czas, koniecznie zadzwońcie i uprzedźcie o tym fakcie (tak, ludzie nadal mają z tym problem…).

 

4 – Stosowny ubiór na spotkanie

Ubiór ma znaczenie, ale nie oznacza to, że na każde spotkanie trzeba wystroić się w garnitur. Tu podam ciekawy przykład, jednego z moich obecnych pracowników. Na pierwsze spotkanie rekrutacyjne w moim biurze M&M Księgi Rachunkowe przyszedł ubrany schludnie, ale nie w garniturze. Jego wygląd i strój akurat wtedy nie zwrócił szczególnie mojej uwagi. Po jakimś czasie wróciliśmy rozmową do tego spotkania i usłyszałem, że celowo ubrał się w stylu „casualowym”, nieoficjalnie. Wyszedł z założenia, że jeśli będzie mi przeszkadzać, że nie przyszedł pod krawatem, to znaczy, że nie jest to miejsce dobre dla niego. Zależało mu bowiem, aby trafić do biura, w którym będzie mógł czuć się swobodnie, bez narzuconych sztywnych i sztucznych standardów. Przyznam, że wcześniej nie spotkałem się z taką postawą. Gdyby nie to pewnie teraz przekonywałbym Was, że na spotkanie biznesowe, czy też rekrutacyjne trzeba ubrać się w garnitur. Nie trzeba. Czasami nawet lepiej będzie nie przesadzić z elegancją.

Wasz strój na spotkaniu określa Wasz wizerunek. Najważniejsze abyście mieli tą świadomość i umiejętnie tym wizerunkiem pokierowali. Dobrze też aby ubiór był dopasowany do okoliczności, ale naprawdę nie zawsze muszą być to spodnie w kant i krawat. Chyba, że wymaga tego dress code.

 

10 częstych błędów w marketingu

 

5- Mowa ciała

To w jaki sposób się przywitasz, w jakiej pozycji będziesz siedział w trakcie spotkania ma znaczenie. Mowa ciała zdradza nasze uczucia, nastawienie, intencje, więc warto poznać choćby podstawowe zasady. Sam uśmiech nie wystarczy. Warto poprawnie odczytywać sygnały jakie wysyła język ciała, aby samemu też wysyłać odpowiednie komunikaty do odbiorcy.

 

6 – Stres przed i na spotkaniu

Wiele osób stresuje się przed spotkaniami, co czasami blokuje, uniemożliwia swobodną rozmowę. Tracąc pewność siebie, tracimy kontrolę nad przebiegiem rozmowy. Dlatego nad stresem trzeba nauczyć się panować. Z każdym kolejnym spotkaniem, łatwiej to przychodzi. Gdy pozbędziemy się zbędnego stresu, będziemy bardziej naturalni i swobodni, nadamy odpowiedni kierunek rozmowie i łatwiej zareagujemy na bieg wydarzeń. Jak radzić sobie ze stresem? Każdy ma na to własny patent – mi często pomaga powiedzenie na głos, na samym początku spotkania, że trochę się stresuję. Proste, a skuteczne.

 

7 – Sposób mówienia na spotkaniu

W trakcie spotkania biznesowego nie tylko ważne jest to co mówisz, ale też jak mówisz. Tak jak w przypadku mowy ciała, sposobem mówienia wysyłamy określone sygnały. Dlatego starajmy się mówić spokojnie, nie wchodzić w zdanie rozmówcy. Mówcie rzeczowo i konkretnie, ale możecie też pozwolić sobie na jakiś żart, dygresję. Patrzcie w oczy swojego rozmówcy, ale bez przesady. Wszystko z wyczuciem i stosownie do okoliczności oraz formatu spotkania. Konwersacja jest pewnego rodzaju sztuką. Im bardziej ją zgłębimy, tym lepiej będziemy w stanie wykorzystać ją w praktyce.

 

8 – Miejsce spotkania

Często miejsce spotkania będzie decydować o jego przebiegu. Jeśli chcemy przeprowadzić poważną rozmowę, omówić delikatne kwestie, albo poufne tematy biznesowe, musimy stworzyć odpowiednie warunki. Jeśli spotkanie odbywa się w naszej siedzibie firmy będzie to szczególnie istotne, bo buduje to nasz wizerunek i profesjonalizm. Ważne też, aby sala była odpowiednio wyposażona w niezbędny sprzęt, bez problemu mieściła wszystkich zaproszonych gości i zapewniała komfortowe warunki. Jeśli nie jesteśmy w stanie ich zapewnić w naszym biurze, warto wynająć odpowiednią salkę konferencyjną „na mieście”. Dobre spotkanie może też odbyć się w restauracji – wszystko zależy tu od jego charakteru i celu.

 

9 – Materiały dla uczestników

Jeśli spotkanie służy omówieniu jakiegoś projektu, konkretnego tematu warto przygotować niezbędne informacje zawczasu. Z doświadczenia zauważyłem, że materiały wysłane na przykład dzień przed planowaną rozmową, znacznie poprawiają efektywność i skracają czas samego spotkania. Łatwiej o zachowanie meteorytyki i konkrety. Uczestnicy mogą zapoznać się z nimi z wyprzedzeniem, wyrobić sobie opinię itd. Zdecydowanie polecam.

 

10 – Zakończenie spotkania

Udane spotkanie poznasz po tym jak się kończy, a nie jak zaczyna. Zadbajcie o to, aby po przeprowadzonej rozmowie wszyscy uczestnicy wiedzieli jakie są główne wnioski, jakie działania są zaplanowane. Możecie sobie śmiało darować zakończenie w stylu: Czy ktoś na koniec ma jakieś pytania. Na omawianie ich był czas w trakcie spotkania, nie ma sensu przedłużać go w nieskończoność, a właśnie tak czasem się dzieje. Warto natomiast podsumować najważniejsze punkty, podkreślić główne założenia i ustalić kolejne kroki.

 

Mam nadzieję, że tych 10 zasad udanego spotkania biznesowego sprawdzą się również w Waszym przypadku. Na co dzień staram się ich przestrzegać i widzę tego pozytywne skutki. Możecie się o tym przekonać!. Jeśli szukacie profesjonalnej obsługi księgowej, marketingowej lub potrzebujecie sprawdzonej opieki informatycznej do swojej firmy – umówmy się na spotkanie i porozmawiajmy o współpracy! Obiecuję, że nie będzie to stracony czas 🙂

 

Dlaczego niektóre spotkania nie powinny być mailem?

Dlaczego niektóre spotkania nie powinny być mailem?

Jeśli prowadzisz własną firmę zapewne zgodzisz się ze stwierdzeniem, że mamy coraz mniej czasu. Niezależnie od tego jaką działalność prowadzisz, zawsze jest coś do zrobienia. Często brakuje godzin w dobie, aby zaopiekować wszystkie tematy. Sam znam to z autopsji i wiem jak dużym wyzwaniem jest odpowiednia organizacja działań. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że część z nich nie da się załatwić jednym mailem, czy telefonem. Klienci, współpracownicy, partnerzy wymuszają konieczność ciągłych spotkań, co bywa nie tylko czasochłonne ale też angażujące i wymagające. Oczywiście część takich spotkań spokojnie mogłaby być mailem, część z nich można odbyć zdalnie w formie video rozmowy, ale z pewnością nie wszystkie. Dlaczego warto organizować spotkania biznesowe? Jak robić to efektywnie? Ten temat omówię w dzisiejszym wpisie, a na koniec będę miał też dodatkowe zaproszenie dla Ciebie 🙂

 

Kiedy spotkanie biznesowe nie powinno być mailem?

 

Prowadząc własną firmę, zarządzając zespołem, często stajemy przed koniecznością rozwiązania pewnych problemów, czy też podjęcia pewnych ważnych, strategicznych decyzji. Według moich doświadczeń, im dany problem albo decyzja ma większą wagę, tym większego znaczenia nabiera potrzeba bezpośredniego spotkania i rozmowy. Oczywiście żyjemy w czasach, w których mamy powszechny dostęp do różnego rodzaju środków przekazu. Video konferencje, firmowe czaty, maile, wiadomości głosowe… Możliwości jest sporo ale w pewnych sytuacjach najlepszym wyjściem jest po prostu spotkanie na żywo. Dlaczego? Jakie korzyści może przynieść nam takie bezpośrednie spotkanie biznesowe?

 

Spotkania biznesowe zwykle podlegają pewnej formalnej, umownej, albo zwyczajowej procedurze. Jeśli umawiamy się z kimś na spotkanie to wiadomo, że powinno odbyć się ono o określonym czasie. Powinno mieć konkretny cel, z grubsza ustaloną agendę, porządek. To wymaga pewnej organizacji ale jest też bardzo pomocne w jego efektywnym przeprowadzeniu. Dużo trudniej odmówić się wiedząc, że ktoś poświęcił czas, środki by do nas dojechać. Poza tym spotkania biznesowe twarzą w twarz lepiej sprawdzają się gdy trzeba omówić jakiś problem. Daje bowiem możliwość swobodnej dyskusji, której nie zaburzy na przykład słabe połączenie z Internetem. Daje możliwość lepszego wyrażenia opinii i jej zrozumienia przez drugą stronę. Tak przynajmniej wynika z moich osobistych doświadczeń. Zdalne spotkania gorzej sprawdzają się w takich sytuacjach. Niezależnie czy mówimy o spotkaniu „jeden na jeden”, czy w większym gronie i zespole. Na pewno bezpośrednie rozmowy i spotkania są też dobry rozwiązaniem, gdy temat jaki chcemy poruszyć należy do tych bardziej delikatnych.

 

Poza funkcją praktyczną i komunikacyjną, spotkanie biznesowe ma jeszcze jedną ważną funkcję – budowanie relacji. Tego typu bezpośrednie spotkania służą nie tylko wymianie poglądów, doświadczeń, czy też przekazania informacji, ale także pozwalają uczestniczącym w nim osobom poczuć się częścią firmy, projektu, zespołu. Pozwala lepiej rozumieć intencje, uczucia i zdanie drugiej osoby, którą mamy obok. Szansa wypowiedzenia się na dany temat, przedstawienia własnych argumentów, zaprezentowania siebie, daje uczestnikom spotkania poczucie, że ich zdanie się liczy. Nawet gdy w trakcie spotkania dochodzi do konfliktów, różnicy poglądów – łatwiej jest je wyjaśnić i znaleźć kompromis. Nie jest chyba żadną tajemnicą, że łatwiej też tworzyć relacje w bezpośredni sposób niż w formie online.

 

Udane spotkanie biznesowe

 

Spotkania biznesowe świetnie sprawdzają się też w przypadku rozmów dotyczących współpracy, oferty. Możliwość bezpośredniej rozmowy daje możliwość poznać bliżej oczekiwania, potrzeby ale też cechy naszego potencjalnego klienta, czy partnera. Dużo łatwiej jest wytworzyć odpowiednią atmosferę niż w przypadku innych form komunikacji. Bezpośredni kontakt skraca dystans, a jest to szczególnie ważne gdy poznajemy nową osobę. Gdy chcemy pokazać się jako godni zaufania. Poza tym daje możliwość przekazania dodatkowych bodźców, wysłania pozytywnych sygnałów, które będą działały na naszą korzyść. Uśmiech, serdeczny ton głosy, wyraz twarzy, mowa ciała – to naprawdę potrafi znaczyć więcej niż słowa. A poza tym, dzięki obecności partnera lub klienta na spotkaniu można od razu podpisać dokumentację, stosowne ustalenia na piśmie, umowę poufności itd. To ogromna przewaga względem spotkań online.

 

Indywidualne konsultacje biznesowe

 

Mam nadzieję, że dzisiejsze podsumowanie będzie dla Ciebie zachętą, aby nadal korzystać z bezpośrednich spotkań biznesowych. Co więcej, chciałbym dać Ci dodatkowy do tego pretekst. Wspomniałem na wstępie, że mam dla Ciebie zaproszenie. Od września ruszyłem z serią indywidualnych konsultacji biznesowych. W każdy piątek zapraszam na lunch jedną, wybraną przez siebie osobę, z którą będę mógł porozmawiać o rozwoju biznesowym przy dobrym jedzeniu lub kawie. Spotkanie ma charakter niezobowiązujący i nieformalny ale co do zasady, ma czemuś służyć.

 

Nasz wspólny biznesowy lunch, to dobry pomysł jeśli:

  1. ruszasz z własnym biznesem i chciałbym skonsultować swoje pomysły z kimś niezależnym, być może trochę bardziej doświadczonym;
  2. szukasz nowych i skutecznych dróg rozwoju dla swojej marki, albo planujesz inwestycję w działania marketingowe i chcesz mądrze wydać pieniądze;
  3. prowadząc firmę stanąłeś przed trudnym wyzwaniem i potrzebujesz porady jak sobie z nim poradzić.

 

 

Jeśli któryś podpunkt dotyczy Ciebie, zgłoś się do mnie! Możesz zrobić to w komentarzu pod tym wpisem, w wiadomości prywatnej na moich kanałach społecznościowych, albo mailowo: marcin@droga-do.pl. Dobrze jeśli przy okazji napiszesz, który punkt (1,2 lub 3) opisuje Twoją sytuację i dodasz info w jakiej branży działasz. Jeśli masz chęć się poznać, porozmawiać o prowadzeniu firmy, skonsultować się z kimś bezstronnym, niezależnym, a przy okazji doświadczonym w prowadzeniu różnego rodzaju firm – zapraszam na lunch! Ja stawiam!
Do zobaczenia!

Porażki w biznesie – jak sobie z nimi radzić?

Porażki w biznesie – jak sobie z nimi radzić?

Winston Churchill mawiał, że „Sukces to przechodzenie od porażki do porażki bez utraty entuzjazmu”. Trzeba przyznać, że to wyjątkowo trafne spostrzeżenie, zwłaszcza w kontekście prowadzenia własnej firmy. W drodze po sukces (niezależnie jak go definiujecie), z pewnością napotkacie mnóstwo przeszkód i najprawdopodniej zrobicie kilka (jak nie kilkanaście) różnego rodzaju błędów. Jak sobie z nimi radzić? Jak nie stracić przy tym entuzjazmu?

 

Porażki – nieodłączny element biznesu

 

Na wstępie podkreślę jedną ważną rzecz – błędów nie popełnia tylko ten co nic nie robi. Jeśli na swojej drodze, prywatnej lub zawodowej, doznałeś już gorzkiego smaku porażki to dobrze o Tobie świadczy! Niepowodzenia są nierozerwalnie związane z biznesem – powiem więcej – to nieodłączny element rozwoju firmy. Wiem, że żyjemy w czasach, kiedy porażki są raczej tematem tabu – ale moim zdaniem niesłusznie. Sam mam nieco inne podejście i będę Was też do tego namawiać. Nie to, że trzeba się chwalić każdym potknięciem. Rozumiem, że wiele osób porażkę odbiera jako słabość. Natomiast jakby się zastanowić, to tylko porażki mają realną wartość. Sukcesy dają satysfakcję, korzyść materialną, siłę napędową, uznanie i satysfakcję ALE NICZEGO NIE UCZĄ! Problemy natomiast zmuszają do zmiany myślenia, strategii – są bodźcem, który warto obrócić na swoją korzyść i wykorzystać.

 

Każdy z nas prędzej czy później, w ten czy w inny sposób, posmakuje klęski. To naturalne niezależnie od tego jaką drogą idziemy. Załamywanie się, przesadne przeżywanie każdego potknięcia mija się z celem. Nie dotrzymany termin wykonania prac, nieudany projekt, niezadowolony klient – to naprawdę zdarza się każdemu. Sam mam na tym polu spore doświadczenie 🙂 Mój przykład, ale i wiele innych podobnych, pokazuje, że choć porażki w biznesie to chleb codzienny – nie ma sensu się poddawać, nadawać temu większego znaczenia i dawać za wygraną. Wiem, że to brzmi jak wyświechtany frazes z poradników psychologicznych, albo mądrość rodem z książek Paolo Coelho (chociaż w sumie nie wiem – nie czytam). Musicie jednak zdać sobie sprawę z tego, że to jak sobie poradzicie w trudnych chwilach, w dużym stopniu Was określa. Mówi kim jesteście i na co Was stać. I przed samym sobą i w oczach klientów. Weryfikuje założenia i plany w praktyce. Weryfikuje to jakimi jesteście przedsiębiorcami.

Dla każdego porażką może być coś innego, ale każda z nich ma wspólną cechę – powinna dawać kopa w dupę (nie bójmy się tego słowa) i pobudzać do działania. Słyszałem nie raz, że jak znajdziesz się na dnie to przynajmniej jest się od czego odbić 😉 Coś w tym jest, o ile znajdziecie siłę i sens by to zrobić.

 

Porażki w biznesie – jak sobie z nimi radzić?

 

Boimy się oceniania, poniżenia, wytykania palcami. Każda porażka, nie tylko w biznesie, niesie ze sobą jakieś negatywne efekty. Chyba, że popatrzymy na to z innej perspektywy, z innym nastawieniem. Zwłaszcza, że najczęściej porażki są połączone z sukcesami. To często zaczyn do zmian, rozwoju, do jeszcze lepszej firmy. Oczywiście czym innym będzie dla Was porażka na początku zawodowej drogi, rozkręcając interes, planując dopiero strategię biznesową, a czym innym mając już wyrobioną markę i renomę. W obu przypadkach warto posiłkować się cudzym doświadczeniem. Kto powiedział, że uczyć można się nie tylko na własnych błędach? Warto poznać historie innych przedsiębiorców, zestawić własne podejście, plany i wizję na biznes z innymi podobnymi. Może być do dobry impuls do poprawienia swojego biznesplanu, skorygowania strategii, ponownej analizy. Zachęcam do lektury mojej pierwszej książki, w której podzieliłem się własnym doświadczeniem i obserwacjami. To jeden ze sposobów, aby poznać i móc skorzystać na cudzych porażkach. W tym przypadku – moich 🙂 Szczegóły i dodatkowe informacje znajdziecie na mojej stronie, na podstronie poradnika.

 

Poradnik dla przedsiębiorców

 

Najlepszym sposobem na poradzenie sobie z trudną sytuacją zawodową jest danie sobie przestrzeni na naukę i prawo do potknięcia. Przeczytaliście kilka mądrych książek, jesteście mocno zmotywowani na sukces? Super! Motywacja w biznesie jest bardzo ważna, ale jeszcze ważniejsza okaże się chłodna głowa. Czasem najlepsze co możecie zrobić widząc swój upadek to odpocząć, zatrzymać się na chwilę, przemyśleć sytuację, przekalkulować strategię – spojrzeć na wszystko z boku. Może się okazać, że nadal jest o co walczyć, tylko trzeba zmienić taktykę. Albo wręcz przeciwnie – okaże się, że czas dać sobie spokój z jakimś pomysłem i zająć się czymś innym. Taka wiedza zmienia nasze ścieżki, nadaje sens kolejnym krokom. Często powtarzam, że lepsza jest trudna prawda, niż łatwe kłamstwo. Lepiej potknąć się, upaść i boleśnie odczuć, że dany pomysł na biznes nie wypali, niż ciągnąć to w nieskończoność licząc na cud. Pogłębiając się przy tym w beznadziei i fałszywym obrazie rzeczywistości. Im bardziej realny macie pogląd na własne działania i bardziej jesteście świadomi swoich mocnych i słabych stron, tym bardziej Wasze szansę rosną.

Błąd nie musi od razu oznaczać porażki, o ile złapiemy odpowiedni dystans. Oczywiście jeśli tylko się da, warto uczyć się na błędach innych, ale to nie wykluczy własnych. Problemy nie znikną jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, nie przewidzicie wszystkiego. Nie oczekujcie tego od siebie! Wtedy łatwiej będzie przyznać się do wpadki, poprawić błędy i działać dalej. Bez kompleksów, bez wahania ale w oparciu o analizę i rzetelne dane.

 

Porażki w biznesie – analiza

 

Porażką może być zła decyzja dotycząca współpracy z partnerem, przeinwestowanie, kiepska strategia albo biznesplan. To może być zbyt optymistyczne podejście, brak zaplecza finansowego, albo zbyt wysokie koszty prowadzenia działalności. Większość tego rodzaju problemów można jednak uniknąć. A jak nie uniknąć, to przynajmniej ograniczyć ryzyko ich wystąpienia. A w razie potrzeby – plan B. Niezależnie od tego na jakim etapie i jaki dokładnie popełnicie błąd – nigdy nie jest za późno na analizę. Choć potknięcia bywają bolesne w skutkach, to z każdego takiego zdarzenia możecie wyciągnąć wnioski, które pozwolą nam uniknąć podobnych incydentów w przyszłości.

Nie każdą porażkę przekujemy na sukces, bo po prostu nie zawsze jest taka możliwość. Dlatego nie warto czekać na swój błąd, aby wyciągnąć z niego lekcję. Warto analizować swoje bieżące działania. Jako przedsiębiorcy musicie być po prostu czujni. Monitorować stan swojego biznesu i reagować jak tylko na horyzoncie pojawi się problem. Nie czekajcie, aż nabierze na sile. Kiedy widzimy, że nasza firma np. nie dostaje zleceń – przeanalizujmy konkurencję, politykę cenową, działania marketingowe, rynek, potrzeby i opinie klientów. Nasi kontrahenci mają problem z regularną płatnością? Nie czekajcie aż problem sam się rozwiąże. Spadła Wam liczba odwiedzin w sklepie internetowym? Przeanalizujcie dlaczego. Macie problem ze skutecznym zarządzaniem projektem? Pomyślcie gdzie dokładnie tkwi problem i poszukajcie rozwiązań. Analizując swoje bieżące małe problemiki, jest duża szansa na to, że nie staną się problemami i porażkami, które trudno będzie odkręcić.

 

To co wydaje się najważniejsze w przypadku biznesowej porażki, to nie załamywać się i wytrwale robić swoje. Oczywiście bacznie przyglądając się i analizując swoje działania. Porażki w biznesie mogą mieć pozytywną stronę, mogą być wartościową lekcją, o ile będziemy gotowi się do nich przyznać i wyciągnąć odpowiednie wnioski. No właśnie… Macie za sobą jakieś porażki, którymi chcecie się pochwalić? Które udało Wam się przepracować? A może udało Wam się uprzedzić pewne problemy, bo dostrzegliście problem w zarodku?

Jak znaleźć dobrego pracownika?

Jak znaleźć dobrego pracownika?

Niezła i stabilna sytuacja na rynku pracy poza oczywistymi korzyściami, przynosi też dodatkowe efekty uboczne. Zwłaszcza patrząc na to z perspektywy pracodawcy. Coraz trudniej jest bowiem znaleźć specjalistę, który posiada odpowiednie kwalifikacje i umiejętności, zwłaszcza prowadząc mniejszy biznes. Dlaczego tak się dzieje i co można z tym zrobić? Jak znaleźć dobrego pracownika? Mam dla Was kilka praktycznych porad od siebie 🙂

 

Dlaczego tak trudno znaleźć dobrego pracownika?

 

Rynek pracy zmienia się dynamicznie, tak jak oczekiwania pracowników. To jeden z głównych czynników dlaczego trudno znaleźć dobrego pracownia. Choć z pewnością nie jedyny. Co to w ogóle znaczy, że rynek pracy się zmienił? Całkiem niedawno poruszyłem ten wątek we wpisie: Era pracownika. Opowiadałem też o trendach na rynku pracy, więc dziś postaram się nie powtarzać informacji, a tylko zachęcić do przeczytania wspomnianych wpisów.

Z obu artykułów jasno wynika, że dzisiaj łatwiej jest zdobyć dobrą pracę, niż dobrego pracownika. Dynamika i zakres zmian na rynku pracy to główne powody tego zjawiska, bezpośrednio związane m.in. z sytuacją gospodarczą w kraju. Duży wpływ na charakter tych zmian ma też napływ pracowników ze wschodu, zmiana oczekiwań i podejście samych pracowników, oraz coraz większa konkurencja w biznesie. Takich firm jak Twoja, czy moja jest coraz więcej i każda chce zatrudniać najlepszych. Nie ma się co temu szczególnie dziwić. To naturalne zjawisko ale niestety jest dodatkowym utrudnieniem w rekrutacji. Im większe zagęszczenie w branży, tym ciężej pozyskać wartościowych specjalistów. Dochodzi do tego, że firmy podkradają sobie wzajemnie pracowników. Oczywiście nie jest to nowe zjawisko, ale pokazuje jasno do jakiego stopnia posuną się działy i firmy HR, aby pozyskać najlepszych.

 

Pewne zawody tracą na popularności – to kolejny czynnik utrudniający życie pracodawcom. Jeśli dany kierunek, specjalizacja jest rzadko wybierana przez młodych jako ścieżka zawodowa – automatycznie mniejsza ilość fachowców trafia na rynek pracy. Mniejszy wybór to większy problem dla firm. A nie każdy pracownik czuje potrzebę podnoszenia kwalifikacji, nie każdy potrafi się przebranżowić.

Kolejnym ważnym powodem, dla którego trudno jest przyciągnąć właściwych kandydatów do pracy jest złe podejście pracodawców. Minęło trochę czasu zanim sam to zrozumiałem – przez długi okres podchodziłem do tego zbyt szablonowo. Naiwnie myślałem, że wystarczy dać uczciwe wynagrodzenie, dobre warunki pracy, wrzucić ogłoszenie w kilka serwisów internetowych i sytuacja sama się rozwinie. Efekty takich rekrutacji nie były zadowalające. Zgłaszało się mało kandydatów i często ich profesjonalizm był tylko teoretyczny. W pewnym momencie zrozumiałem, że wina nie leży w nich, tylko we mnie. W moim podejściu do procesu rekrutacji. Prowadząc własną firmę w wielu aspektach często działa się w pośpiechu i łatwo zapomnieć, że rekrutacja, tak jak każda inna dziedzina wymaga odpowiedniej uwagi, strategii biznesowej, kreatywności, aktualnej wiedzy i zaangażowania. Im szybciej zdacie sobie z tego sprawę, tym szybciej znajdziecie dobrych pracowników. Mam nadzieję, że dodatkową pomocą będzie w tym kilka praktycznych porad, które przedstawiam poniżej.

 

Jak znaleźć dobrego pracownika – praktyczne porady

 

Aby znaleźć dobrego pracownika nie warto liczyć tylko na łut szczęścia czy standardowe metody rekrutacyjne. Nie zawsze są też dodatkowe środki na to, aby zlecić rekrutacje agencjom zewnętrznym. Z resztą one też borykają się z tymi samymi problemami. Skoro rynek pracy się rozwija i zmienia, jako pracodawca musisz się do tego dostosować. I wbrew temu co może podpowiadać logika – dostosowanie się nie oznacza płynięcia z prądem. Wręcz przeciwnie. Dziś podpowiem Wam kilka istotnych wskazówek, które pomogą Wam znaleźć dobrego pracownika. A przynajmniej mi pomogły 😉

 

Czy na pewno wiecie czego chcecie?

To absolutna podstawa. Najczęściej jednak to tu tkwi główny problem, który komplikuje dalsze starania. Trzeba jasno określić nie tylko jakiego specjalisty potrzebujesz i jakie powinien mieć umiejętności. Konieczne jest też określenie już na wstępie jaki ma być nasz przyszły pracownik – jakie ma mieć cechy charakteru, jakie dodatkowe umiejętności, czym ma się wyróżniać. Zależy Wam, aby miał doświadczenie z jakiegoś konkretnego obszaru, czy bardziej ogólne? Zakładasz, że przyuczysz go do konkretnej funkcji w swojej firmie, czy szukasz fachowca? Tego typu pytania pozwolą Wam zdefiniować dokładnie profil idealnego kandydata już na wstępie.

 

Szukajcie tam gdzie trzeba

Kolejna równie oczywista, co trudna sprawa. Wiedząc kogo dokładniej szukacie, będzie Wam łatwiej znaleźć odpowiednie miejsce i sposób dotarcia do nich z Waszą ofertą. Jeśli zależy Wam na przykład pozyskać jakiś młody talent do działu marketingu, bez sensu byłoby umieszczać ogłoszenie w gazecie. Młodzi rzadko kiedy szukają pracy w ten sposób. Dlatego tak ważne jest umieszczenie Waszego zaproszenia do współpracy w naturalnym środowisku kandydata. Tam gdzie tego oczekuje.

 

Nie chowajcie się za logo

Kolejnym często popełnianym błędem jest chowanie się za logiem, za sformułowaniami typu: „My firma”. A przecież za każdym logiem, marką stoją konkretni ludzie. Dużo łatwiej przyciągniecie do siebie kolejnych, gdy pokażecie jaka panuje u Was atmosfera, kto u Was pracuje, jaki jest szef itd. To ma duże znaczenie dla każdego, kto szuka pracy. Poza wynagrodzeniem i lokalizacją to chyba jeden z ważniejszych czynników. Jaki znajdziecie sposób na wyjście z cienia to już Wasz wybór – ja zacząłem prowadzić vloga i kanał na YouTube.

 

Określić jasno warunki

Pracodawcy lubią chować się nie tylko za logo, ale też za takimi formułkami jak: „możliwości rozwoju”, „atrakcyjne wynagrodzenie” itp. Sam tak czasami robiłem.  A przecież to nic nie mówi w praktyce. Pomijam kwestię, że niebawem może wejść w życie prawo, które zobowiązuje określenie kwoty wynagrodzenia w ogłoszeniach o pracę. Ale nawet jeśli takiego obowiązku nie będzie, warto jasno określać stawkę. Jeśli nie w ogłoszeniu, to już na pewno w trakcie pierwszego spotkania i rozmowy.

 

Dopasujcie ofertę pod kandydata

Z szukaniem pracownika, jest trochę jak z szukaniem klienta. Metody ich pozyskania są wbrew pozorom podobne, a przynajmniej niektóre z nich. Trzeba znać dobrze grupę docelową i dopasować do niej ofertę, sposób i formę komunikacji. Spersonalizowana oferta, dopasowana do indywidualnych potrzeb i oczekiwań klienta przynosi lepsze efekty niż sztywny szablon. Tak samo w rekrutacji.

 

Doceńcie pierwszy kontakt

Jeśli ktoś zgłosi się do Was, prześle swój życiorys i zapytanie – od razu reagujcie. Nie czekajcie, odpisujcie na maile, oddzwaniajcie. Tak jak wspomniałem wyżej – kandydat jest jak klient. Łatwiej go pozyskasz, gdy Twoja obsługa klienta sprawnie reaguje, a kontakt jest łatwy, profesjonalny i przyjemny. Gdy zwlekacie zbyt długo z zaproszeniem na spotkanie, może się okazać że w pewnym momencie będzie już za późno. Wyprzedzi Was konkurencja, albo zainteresowanie kandydata osłabnie. Trzeba kuć, póki gorący 😉

 

Pokażcie charakter i sukcesy

Poza pokazaniem ludzkiej twarzy jaką ma firma, dobrze jest też pokazać jaki ma charakter. To jak komunikujemy się w social mediach, jak wyglądają nasze relacje biznesowe, jakie krążą o nas opinie, ma naprawdę duże znaczenie. Wszystko to może być potwierdzeniem tego, co tak chętnie umieszczamy w ogłoszeniach. Możliwości rozwoju? Dynamicznie rozwijająca się firma? Lider rynku? Jeśli jest tak w rzeczywistości – pokażcie te sukcesy. Jeśli to tylko pusty frazesy – dajcie sobie spokój.

 

Marketing w rekrutacji

Do rekrutacji warto jest podejść na poważnie. Nie mówię, że trzeba tworzyć złożoną strategię i dwa miesiące planować ruchy. Warto jednak do tematu podejść profesjonalnie i potraktować go jak projekt. Jeśli w codziennym nawale pracy, nie macie czasu porządnie tego zaplanować, skorzystajcie z pomocy. Ja poprosiłem o nią współpracownika z działu marketingu i to był strzał w 10. A na pewno lepsza opcja niż przeklejanie kolejny raz tego samego szablonu ogłoszenia. Nie dość, że spojrzał na to „świeżym” okiem, stworzył ciekawą treść ogłoszenia, to wiedział gdzie je umieścić i jak je promować. Jeśli nie macie takiego wsparcia, polecam potraktować rekrutację jak projekt i poszukać optymalnych i indywidualnych rozwiązań.

 

Narzędzia pomocne w rekrutacji

Pod hasłem narzędzia mam na myśli wszystko co może Wam pomóc w rekrutacji. Narzędziem głównym do szukania pracowników stały się dla mnie ostatnio portale społecznościowe. Zauważyłem, że zamieszczenie ogłoszenia na grupach tematycznych i promowanie go w social mediach, czy to na Facebooku, czy LinkedIn, przynosi dużo lepsze efekty i jest tańsze, niż poprzez serwisy ogłoszeniowe. Jeśli chodzi o narzędzia pomocne już w samej rekrutacji to warto wykorzystać różnego rodzaju testy, na przykład językowe, albo ze znajomości danego tematu, programu. Bazowanie tylko na informacja wpisanych w CV jest ryzykowne, bo kandydaci lubią je podkolorować. Dobrze też sprawdzają się praktyczne zadania i ćwiczenia, które mogą być częścią wstępnej selekcji, albo drugim etapem rekrutacji, w którym weryfikujemy informacje o kandydacie.

 

Poproście o wsparcie obecnych pracowników

Szukasz pracownika? Poproś obecnych o wsparcie. Może ktoś z nich ma znajomego, który szuka akurat pracy. Może poleci Ciebie jako pracodawcę innym, choćby poprzez pozytywny komentarz albo opinię w jakimś serwisie rekrutacyjnym. Ważne aby było to naturalne, a nie „bo szef kazał”. Poza tym, jeśli jesteś dobrym szefem, Twoi pracownicy są zadowoleni ze współpracy z Tobą, to raczej nie będziesz musiał ich do tego szczególnie zachęcać.

 

Pozwólcie działać chemii

Nie da się poznać kogoś w trakcie 30 minutowego spotkania, albo przeglądając jego życiorys. A decyzję trzeba podjąć w miarę szybko. Rekrutując często musimy bazować na odczuciach, a mniej na konkretnej wiedzy. Wiem po sobie, że człowiek czasami ignoruje wewnętrzny głos i intuicję. A nie warto. Czasami już przy pierwszym spotkaniu czujesz, że dana osoba nie pasuje, albo wręcz przeciwnie – czujesz pod skórą, że świetnie będzie się Wam współpracować. Nie lekceważcie tego i pozwólcie działać chemii.

 

Integracja pracownika

Pamiętajcie, że pozyskanie pracownika nie oznacza końca rekrutacji. Jeśli wybierzecie już właściwą osobę, sprawcie aby mogła czuć się u Was dobrze i swobodnie. Poznajcie ją z zespołem, nie zostawiajcie samą. Wystarczy trochę zaangażowania i realnego zainteresowania na początku, aby ułatwić i przyspieszyć proces integracji nowej osoby w zespole. Warto też poprosić innego pracownika, aby zaopiekował się nowym kolegą. Od tego może zależeć, czy będzie chciał z Wami zostać.

 

Uczcie się na błędach

Większość tematów jest taka oczywista w teorii. W praktyce jednak, nie zawsze o wszystkim uda się pomyśleć i dokładnie zaplanować. Naturalne jest, że przyjdzie Wam popełnić kilka błędów w trakcie rekrutacji, ale nie zrażajcie się tym. Wyciągnijcie wnioski. Tak też było ze mną. Kilka wpadek, dało mi do myślenia. Skorygowałem swoje działania i zmieniłem podejście, dzięki czemu w kolejnych rekrutacjach efekty były dużo lepsze, a ja mogę się teraz mądrzyć na blogu 😉

 

Po cichu liczę, że dzisiejszy wpis będzie dla Was inspiracją do przemyślenia i analizy procesu rekrutacyjnego w Waszej firmie. Jego cel jest jeden – uświadomić Wam, że od tego jak sami podejdziecie do rekrutacji, w dużej mierze zależy jej wynik. Im lepiej będziecie szukać pracownika, tym szybciej i tym lepszego znajdziecie. Proste prawda? 🙂 Mimo pewnych uciążliwości, zwiększonej konkurencji, „rynku pracownika”, zmieniającym się trendom i oczekiwaniom kandydatów – nadal można skutecznie prowadzić rekrutację i znaleźć dobrego pracownika. A może sami macie jakieś sprawdzone pomysły i metody, które sprawdziły Wam się w rekrutacji? Jeśli tak jest – podzielcie się nimi w komentarzach!