Książki pomocne w biznesie – część 2

Książki pomocne w biznesie – część 2

Prowadzenia własnej firmy nie da się nauczyć z książek. Z drugiej strony to właśnie z nich możemy czerpać wartościową wiedzę, która jest przydatna w biznesie. Poza samą wiedzą, dobra książka może być tez źródłem inspiracji, motywacji. Daje możliwość poznać historie ciekawych ludzi. Pozwoli spojrzeć na własną firmę z innej perspektywy, wynieść lekcję z cudzych błędów bez konieczności ich powielania. A to już dużo…

Dziś przygotowałem dla Was kilka tytułów, które moim zdaniem warto przeczytać. Zarówno, gdy zaczynacie przygodę z własnym biznesem, jak i w przypadku gdy jesteście przedsiębiorcami już od dłuższego czasu. Zapraszam.

 

 

Książki biznesowe, które warto przeczytać

 

 

Na początku przypomnę tylko, że jest to druga część z serii książki pomocne w biznesie. Pierwszą znajdziecie pod tym linkiem. Zachęcam do zajrzenia, bo dziś oczywiście będą zupełnie nowe tytuły i propozycje. Dokładniej mówiąc – 5 książek, które moim zdaniem warto przeczytać prowadzać własny biznes.

 

Pierwszą propozycją jest „Kreatywność i nienawiść. Twórz jak ludzie sukcesu” Dana Norrisa. Dan Norris to wielokrotnie nagradzany przedsiębiorca, założycielem wpcurve.com, autor jeszcze kilku ciekawych tytułów. Dziś natomiast skupmy się na tym wybranym. Autor pokazuje w swojej książce jak udało mu się zbudować światową markę i jakie przeszkody musiał pokonać na swojej drodze do sukcesu. Wspomina jak radził sobie z hejtem, z przeciwnościami losu, co może stanowić duże wyzwanie chcąc rozwijać swój biznes. Ogólnie można powiedzieć, że książka w bardzo przystępny sposób opowiada jak przestać się bać własnego potencjału i co może pomóc go wyzwolić. To naprawdę niezła książka motywacyjna, ale czytelnik jest w stanie wyciągnąć z niej dużo praktycznych i konkretnych wskazówek, zarówno w kontekście rozwoju zawodowego, jak i osobistego. Mimo, że liczy zaledwie 106 stron, niczego w niej nie brakuje.

Każdy z nas jest kreatywny – od dziecka rysowaliśmy na kartce, budowaliśmy bazy, forty z kocy i krzeseł, wymyślaliśmy nowe światy… Co się stało, że nagle przestało nam się chcieć? Według autora, jedyną pewną składową sukcesu jest działanie. Do tego też zachęca swoich czytelników. Muszę przyznać, że wyjątkowo skutecznie.

 

Drugi tytuł, którym dziś wspomnę to „Sztuka rynkologii” Jacka Kotarbińskiego. Bardzo ciekawa książka, która wprowadza w świat marketingu, biznesu, ekonomii i tłumaczy na ludzki, najważniejsze zmiany jakie zaszły w ostatnich latach w postrzeganiu i tworzeniu rynku. Rewolucja z jaką mamy do czynienia, sprawiła że z społeczeństwa przemysłowego staliśmy się społeczeństwem informacyjnym. Nie jesteśmy już jedynie biernymi odbiorcami przekazu marketingowego, mamy siłę budowania marek, a nasza opinia jest ogromną wagę. 

Książka bardzo celnie opisuje zjawiska jakie rządzą współczesnym marketingiem, choć trudno byłoby ją nazwać marketingową. Pomaga zmienić podejście do biznesu, stawiając na jakość i wartość, pod którą tworzymy rynek. Znajdziecie w niej sporo praktycznych porad, które pomogą Wam rozwijać swoją firmę i jak budować trwałe i realne relacje z klientami. Sztukę rynkologii, szczególnie mocno polecam przedsiębiorcom, którzy prowadzą już swój biznes. Jej lektura może pomóc Wam wejść na właściwą ścieżkę i odpowiednio zmodyfikować swoją strategię rozwoju. A nawet jeśli nie zmieni Waszego podejścia, to z pewnością da Wam do myślenia.

 

 

Kolejnym tytułem jest  „Marketing” Philipa Kotlera. Jeśli interesujecie się marketingiem, to tego Pana przedstawiać Wam szczególnie nie trzeba. Tak jak i tej książki, która jest chyba najczęściej polecanym tytułem jeśli chodzi o marketing. Nie przez przypadek.

W nowym wydaniu znajdziecie zagadnienia związane z marketingiem internetowym, zwłaszcza w odniesieniu do portali społecznościowych, mailingu. To naprawdę duża dawka wiedzy poukładanej w przemyślany sposób. To wartościowy zbiór praktycznych wskazówek, zwłaszcza dla osób, które zaczynają wgłębiać się w marketing, albo chcą nadrobić pewne zaległości (tak jak ja). Kotler to specjalista, któremu można zaufać i wręcz trzeba to zrobić. Można powiedzieć, że to lektura obowiązkowa jeśli chcecie tworzyć i realizować swoje strategie marketingowe. Jeśli nie czytaliście jeszcze żadnych książek dotyczących marketingu i reklamy, to polecam zacząć właśnie od tej.

 

Następna propozycja to „Mit przedsiębiorczości” Michaela E. Gerbera. Jak podpowiada tytuł, autor rozprawia się z popularnymi mitami w biznesie. Tłumaczy i pokazuje dlaczego część małych firm kończy działalność. Pokazuje w tym pewną zależność, podpowiada nienachalnie jak z tym walczyć. Opiera się na dobrze znanych przykładach, pokazuje historie znanych firm. Książka przypomina podręcznik, który pomaga przyswoić ważne zasady, prawa rynku i odnaleźć się w biznesowej rzeczywistości. To idealna propozycja dla każdego kto planuje założyć własną firmę i chcę wypłynąć na szersze wody. To też wartościowe wskazówki dla gości takich jak ja. Czyli takich którzy prowadzą już własny biznes, czasami kilka. Lektura daje do myślenia, ułatwia analizę własnej działalności i pozwala spojrzeć na własną firmę jak na „potencjalną franczyzę”. Sami autorzy porównują swoją książkę bardziej do instrukcji obsługi samochodu niż do typowej lektury i trzeba przyznać, że coś w tym jest. Można ją określić jako instrukcję, która tłumaczy pewne zjawiska i zależności, od pomysłu na biznes, po jego realizację i rozwój. To obowiązkowa lektura dla każdego, kto ma lub zakłada swój biznes. 

 

Piątym i ostatnim tytułem na dziś, jest „4 godzinny tydzień pracy” – Ferriss Timothy. Czyli coś o czym mogliście już słyszeć jeśli śledzicie mój kanał YouTube i vloga. Niebawem strzeli mi 100 odcinek, także jeśli jeszcze nie widzieliście moich filmików, to macie co nadrabiać! 🙂

Wracając do książki. Zachęca ona do zmiany standardowego podejścia do życia i pracy. Do zmiany wizji, która szczególnie nam, Polakom jest bliska, czyli odkładanie życia na później. Autor pokazuje jak sam, krok po kroku, przeszedł od dochodu 40 000 dolarów rocznie przy pracy 80 godzin na tydzień, do 40 000 dolarów miesięcznie przy pracy po 4 godziny tygodniowo. Na własnym przykładzie pokazuje, że da się zmienić życie na lepsze. A jeśli się da, to dlaczego sam nie spróbujesz? 

W książce Timothiego znajdziecie mnóstwo podpowiedzi, ale też analiz konkretnych przypadków tego jak inni zmieniali swoje życie, poprawiając jego jakość, a przy okazji osiągając sukcesy biznesowe. Co więcej znajdziecie w niej autentyczne wzory, które można i warto kopiować, aby wyeliminować niepotrzebne zdaniem autora czynności i działania, które zabierają nam cenny czas. To bardzo ciekawe i inspirujące pomysły, które nawet jeśli nie zmienią od razu Waszego życia, to mogą dać Wam niezbędny impuls do zmian. Bez względu czy jesteś pracownikiem, przedsiębiorcą, biznesmenem, książka pokaże Ci nową, bardzo ciekawą drogę. A czy zdecydujesz się ją podążyć to już zależy od Ciebie. Tak czy inaczej warto przeczytać i to sprawdzić.

 

 

Praktyczne porady dla przedsiębiorców

 

 

To tylko 5 książek pomocnych w prowadzeniu własnej firmy. 5 tytułów, które zdecydowanie warto przeczytać i które z pewnością wniosą coś dobrego do Waszego podejścia, sposobu prowadzenia i patrzenia na biznes. Oczywiście to nie wszystkie tytuły które warto przeczytać i znać. Dlatego właśnie jakiś czas temu zdecydowałem się zrobić serię wpisów odnośnie ciekawych i wartościowych książek biznesowych i co chwilę dorzucać nowe propozycje, które jak sami widzicie wcale nie muszą być stricte biznesowe. Niezależnie jakiego obszaru dokładnie dotyczą mają dużą wartość i każdy jest w stanie wyciągnąć z nich praktyczne porady w odniesieniu do własnej sytuacji i potrzeb. A przynajmniej mam taką nadzieję.

Mam też nadzieję, że podzielicie się ze mną także swoimi tytułami. Temu też ma służyć dzisiejszy wpis. Chętnie poznam Wasze propozycje. Co udało się Wam ciekawego przeczytać? Co z tego wynieśliście? 

Z racji formy tychże publikacji, wiedza zamknięta jest w pigułce, zostaje ona zawężona do najważniejszych zagadnień, co pozwala skupiać się na konkretach, a przy ograniczonym czasie na lekturę, takie podręczniki to dla wielu z nas najlepsze wyjście.

Kaizen w biznesie

Kaizen w biznesie

Założenie własnej działalności gospodarczej i prowadzenie firmy wymaga ciągłej pracy i szukania sposobów na rozwój w biznesie. Wszystkim nam zależy na efektach. Olbrzymie znaczenie ma zatem efektywne zarządzanie czasem, pracą, ludźmi, projektami. Ogólnie mówiąc efektywne zarządzanie firmą i jej rozwojem. To z kolei nierozerwalnie wiąże się z ciągłym doskonaleniem się i usprawnianiem naszych działań. O tym też będzie dzisiejszy wpis.

 

Efektywne zarządzanie i rozwój firmy

 

Jeśli czytacie moje wpisy na blogu, oglądacie moje filmy, to wiecie już o mnie całkiem sporo. Daleko mi do mówcy motywacyjnego i biznesowego coacha. Mam nieco inne podejście. Nie mam w zwyczaju robić z siebie mentora, orędownika jedynej słusznej prawdy objawionej, ani namawiać Was na jakieś konkretne rozwiązania, które gwarantują sukces w biznesie. 

 

Bardziej zachęcam i namawiam, aby szukać inspiracji w biznesie, próbować nowych rozwiązań, nie zamykać się. Szukać nowych metod, filozofii i narzędzi, które pomogą nam dobrze zarządzać naszymi działaniami zawodowymi i nie tylko. Pomogą osiągnąć nasze cele i sukces – jakkolwiek nie brzmiała jego definicja.

 

Co więcej, jestem zdania, że nawet jeśli trafimy na sposób, który w naszym przypadku zupełnie nie będzie miał zastosowania, to i tak wyjdzie nam to na dobre. Co się po drodze nauczymy, to nasze. Dowiemy się więcej o sobie, uświadomimy sobie nasze realne potrzeby, łatwiej skorygujemy priorytety i działania – potknięcia i błędy w biznesie naprawdę są potrzebne. To naturalny proces rozwoju i udoskonalania się – tak samo w życiu osobistym, jak zawodowym. Ale dziś nie będzie o porażkach w biznesie, ale o tym jak skutecznie usprawniać zarządzanie firmą, metodą małych kroczków. Jak może nam pomóc filozofia Kaizen w biznesie? Czym jest i na czym polega?

 

Kaizen – co to jest i na czym polega?

 

Kaizen to japońska filozofia pracy i zarządzania. Bardzo prosta w swoich założeniach. Wskazuje, że najważniejszą wartością jest ciągłe dążenie do doskonałości. Nawet, a może zwłaszcza, w tym najmniejszych sprawach. To system, który uczy, że najważniejsze jest samodoskonalenie się i podążanie do celu, choćby małymi kroczkami. Byle do przodu, konsekwentnie.

Przyznam się szczerze, że na system Kaizen trafiłem stosunkowo niedawno, trochę przez przypadek. Bardzo szybko zdałem sobie jednak sprawę, że to żadna nowość czy rewolucja. Metoda i podejście jest powszechnie znane już od dawna. Tylko funkcjonowała w mojej świadomości pod inną nazwą. Współcześnie pod pojęciem Kaizen kryje się już nie tylko sama idea, a metoda zarządzania w oparciu o niskie koszty i ciągłe doskonalenie się. Dotyczy to tak samo rozwoju zawodowego, zarządzania firmy, jak i życia osobistego. Koncentracja na nieustających, drobnych usprawnieniach dotyczy tak samo pracowników, jak i przedsiębiorców, kierowników itd. We wszystkich przypadkach przynosi trwałe i pozytywne efekty. 

 

Jednym z elementów Kaizen jest myślenie procesowe, czyli nastawienie na proces, a nie na końcowy wynik. Trzeba przyznać, że to metoda i podejście trochę inne niż w przypadku zachodnich firm, ale bardzo mi się podoba. Jest logiczne. Bardziej skupiamy się nie na celu, a na samej drodze do celu, dzięki czemu nasze kroki – nawet jeśli małe – mają duży sens.. Co więcej, mamy większe szanse, że pozytywne efekty będą długofalowe. Nastawienie na jakość to kolejna cecha charakterystyczna tej filozofii. Ja też mówię o tym już od dawna. Jakość rodzi jakość – podkreślałem to głównie przy temacie budowania własnej marki i jej wizerunku. W przypadku Kaizen tą jakość buduje się poprzez stałe usprawnianie siebie i strategii biznesowej. A jest to możliwe tylko przy odpowiedniej analizie konkretnych danych. Poza danymi szczególne znaczenie ma nastawienia się na odbiorcę, klienta. Twórca filozofii Kaizen – Imai – sam piszę, że „każdy proces jest klientem”. Trudno o zgrabniejsze i trafniejsze porównanie. Jeśli każdy proces będziemy ulepszać z myślą o klientach, dbając o odpowiednią jakość, pozytywne efekty musza się pojawić. Zastanowimy się zatem, jak zasady Kaizen mogą pomóc przedsiębiorcom w rozwoju i efektywnym zarządzaniu firmą.

 

Kaizen w biznesie – podstawowe zasady

 

Firmy takie jak Toyota, Walt Disney World, Siemens – są żywym przykładem, że filozofia Kaizen sprawdza się w biznesie. Jak jej zasady możemy wdrożyć we własnym przypadku? Jakie to zasady? Wypisałem kilka podstawowych, z krótkim komentarzem.

 

Podstawowe zasady Kaizen:

 

  • problemy stwarzają możliwości – każde nowe wyzwania i przeszkody uczą, pomagają w poprawianiu działań, dzięki czemu można je przekuć w sukces.
  • nie szukaj wymówek – zamiast szukać przeszkód, odnajduj możliwości, nowe drogi, które mogą przybliżyć Cię do celu. 
  • pytaj 5 razy „Dlaczego?” – dawanie sobie szans na wątpliwości i wahania, dociekliwość w szukaniu odpowiedzi, pomoże nam poznać genezę problemu i jego charakter. To z kolei finalnie sprawi, że nasze działania będą bardziej skuteczne, przemyślane i efektywne jeśli dokładnie będziemy wiedzieć dlaczego mamy problem, dlaczego chcemy go rozwiązań i dlaczego akurat takim, a nie innym sposobem.
  • bierz pomysły od wszystkich – czyli o sile inspiracji, która pomaga otworzyć się na nowe pomysły. Każdy pracownik może mieć pozytywny wkład w rozwój firmy, wnieść coś wartościowego. Angażuj ich! Warto opierać się na doświadczeniach i pomysłach innych, szukać nowych rozwiązań i inspiracji, które potem będzie można zastosować w usprawnianiu procesów i działań.
  • planuj rozwiązania możliwe do wdrożenia – innymi słowy wyznaczaj realne cele. Wiele małych sukcesów jest lepsze od jednego dużego. Dzięki temu wyraźniej widać procesy, drogę do sukcesu, łatwiej też nie stracić motywacji w biznesie
  • szukaj prostych rozwiązań, zamiast czekać na doskonałe – sztuka doskonalenia się wcale nie musi polegać na doskonałych rozwiązaniach. Nie ma co na nie czekać. Wybieraj proste metody i działaj, zamiast tylko wiecznie planować. 
  • spryt ważniejszy od pieniędzy – nieustannie wykorzystuj swoją inteligencję, potencjał swój oraz swojego zespołu. Jeśli jakaś metoda wydaje się głupia, ale działa, to znaczy, że wcale głupia nie jest. Zamiast pieniędzy używaj rozumu!
  • odrzucaj standardy – czyli łam zasady, szukaj nietypowych i nieszablonowych rozwiązań, nie przywiązuj się do istniejących standardów, lecz otwieraj się na nowe. Szukaj coraz to lepszych sposobów na zarządzanie firmą i zespołem.
  • błędy w biznesie koryguj na bieżąco – widząc konieczność poprawek nie czekaj na wprowadzenie zmian zbyt długo. Naprawiaj je od ręki. Im szybciej zareagujesz, tym szybciej zrobisz krok do przodu.
  • Ulepszanie nie ma określonego końca –  podążanie do doskonałości w biznesie i w życiu to niekończący się proces. Pogódź się z tym i każdego dnia myśl o tym co jeszcze można ulepszyć.

 

Małymi krokami w drodze po sukces

 

Mimo, że w dzisiejszym tekście uprościłem trochę temat i wspomniałem jedynie o pewnych podstawach, mam wrażenie, że główną myśl udało mi się przemycić. Jak sami widzicie filozofia Kaizen nie jest żadną rewolucyjną metodą – odwołuje się i podkreśla pewne ogólnie znane prawdy. 

Warto traktować ją zatem jako zbiór wskazówek, a nie sztywnych zasad. Warto mieć je przed oczami, pamiętać o nich w codziennych działaniach biznesowych. To ideologia, które nie rozwiązuje wszystkich problemów, ale może nam pomóc w efektywnym zarządzaniu firmą i budowaniu długofalowej strategii biznesowej. Z pewnością też ułatwi przejęcie kontroli nad obecnymi procesami w firmie i usprawnienie ich. 

Nastawienie się na metodę małych kroków w drodze po sukces, ma też inną ważna zaletę – pozwala na większą kontrolę procesów biznesowych, a dzięki temu skuteczniejszą reakcję, większą pewność siebie i większą świadomość podejmowanych decyzji. Łatwiej jest wyznaczać sobie mniejsze cele, realne do wykonania i nie gubić po drodze motywacji. Prowadzenie własnej firmy, rozwój zawodowy i osobisty to konieczność stałego doskonalenia się. Filozofia Kaizen może być w tym pomocna i inspirująca – przynajmniej moim skromnym zdaniem.

A jak Wy to oceniacie? Słyszeliście już wcześniej o Kaizen? Stosujecie ją w praktyce?

Jestem ciekawy Waszych spostrzeżeń, zapraszam do dyskusji.

 

Na własny biznes nigdy nie jest za późno!

Na własny biznes nigdy nie jest za późno!

Czy własny biznes i prowadzenie firmy to “zabawa” tylko dla młodych? A może wręcz przeciwnie – trzeba do tego dojrzeć?

Mam wrażenie, że wiek nie jest żadną przeszkodą i tak naprawdę nigdy nie jest za późno na zmianę drogi życiowej i zawodowej. Jestem tego przykładem. Co więcej. Znalazłem na to potwierdzenie i inne przykłady ze świata biznesu…

 

Nigdy nie jest za późno na zmianę!

 

Kilka dni temu świętowałem swoje 39 urodziny. Nie powiem żeby ten fakt jakoś mocno mną poruszył, czy wstrząsnął, ale sprowokował różnego rodzaju przemyślenia. Zwłaszcza refleksje odnośnie wieku w biznesie. Mimo, że w moim biurze rachunkowym dziewczyny już chciały zamawiać mi fotel geriatryczny (true story!) to tak naprawdę nie czuję się staro. Jeszcze nie. Zdecydowanie nie. Serio.

W końcu starzejemy się od urodzenia. Lubię na wiek patrzyć jak na etapy w życiu. Każdy jest ważny. Każdy jest inny. Nie cyfry są tu ważne, a droga którą podążamy.

Każdy etap w życiu ma swoje blaski i cienie. Każdy z nich jest w jakimś sensie dobry i zły. Co ciekawe, te same etapy, u różnych osób mogą pojawiać się w różnym wieku. Jeden szybko opuści rodzinne gniazdo, żeby szukać własnej drogi życiowej. Ktoś inny będzie wolał nie zmieniać swojego życia w diametralny sposób. A pamiętajcie, że własny biznes zawsze oznacza zmianę i to taką o 180 stopni.

 

Realizacja marzeń, próba wzięcia losu we własne ręce, założenie własnego biznesu nie powinno zależeć od metryczki. I moim zdaniem nie zależy. Patrząc przez pryzmat własnych doświadczeń i obserwacji myślę, że młodzi mają nawet mniejsze szanse na sukces w biznesie, niż osoby star… ekhm… z dużym bagażem doświadczeń.

Postaram się Wam to teraz udowodnić. Wcale nie dlatego, że mam jakieś kompleksy i problemy ze swoim wiekiem. Wspominałem, przecież na wstępnie – wiek nie jest ważny, a 39 lat na koncie wcale mnie nie rusza. Nic, a nic. Serio.

 

Lepiej późno niż wcale!

 

Okazuje się, że firmy prowadzone przez osoby powyżej 40 roku życia mają największe prawdopodobieństwo na zbudowanie zyskownego i trwałego przedsiębiorstwa. Według statystyk jestem jeszcze za mody na ewentualny sukces, co niewątpliwie mnie pociesza. Lubię takie statystyki. A zaraz podam Wam przykłady osób, zdecydowanie starszych od siebie (tak, oni istnieją) które wystartowały ze swoim biznesem w wieku zaawansowanym i osiągnęli naprawdę sporo. Ale to za chwilę, najpierw chwilę o sobie.

 

Na początek kilka argumentów dlaczego wg. mnie własny biznes jest lepszy, gdy jesteś starszy:

  • własna firma pozwala stworzyć miejsce i warunki pracy takie, jakie chcemy, dopasowane do naszych możliwości i oczekiwań
  • to szansa na realizację wieloletnich planów i marzeń
  • jesteś bardziej pewny siebie i własnych umiejętności niż z czasów młodości
  • większe doświadczenie to większa szansa na sukces
  • elastyczna forma pracy – co oczywiście nie znaczy, że pracy jest mniej… wspominałem o tym niedawno porównując pracę na etacie i własny biznes
  • praca na swoim zmusza do aktywności, pobudza, motywuje do wysiłku, daje też prawdziwą satysfakcję, co staje się ważne zwłaszcza z przypływem lat
  • pozwala samemu dobierać sobie współpracowników, a nawet klientów
  • daje szansę na większe zarobki i stają się zdecydowanie lepszym pomysłem na zapewnienie sobie i rodzinie bytu na starość – bo na emeryturę od Państwa chyba nie liczycie?

 

To kilka powodów, ale myślę, że znalazłoby się ich znacznie więcej. Nie tylko w biznesie tak jest, że do pewnych kwestii musimy w życiu po prostu dojrzeć. Dla jednych okres dojrzewania przebiega szybciej dla innych wolniej. Pomimo posiadania pewnych predyspozycji moja droga biznesowego dojrzewania była dość długa i kręta. Pierwsze biznesowe kroki stawiałem w roku 2007 czyli mając 28 lat. Niestety nie byłem na tyle gotowy, aby z tego biznesu zrobić prężnie rozwijającą się firmę. Brakowało mi doświadczenia, a z drugiej strony nie czułem presji, co być może osłabiało moją motywację. W 2014 roku wróciłem do pomysłu założenia własnej firmy. Mimo, że minęło kilka lat, moje podejście i nastawienie było już dużo lepsze. Lepiej określiłem swoje cele i lepiej zaplanowałem całą drogę. Dzięki temu dziś mam kilka firm, które działają całkiem prężnie, a ja mogę skupić się na ich rozwoju.

Słyszę czasem głosy młodych ludzi (w wieku ok 30 lat), którzy mówią, że dla nich jest już za późno na własny biznes. Nic bardziej mylnego. Mam wrażenie, że to tylko wymówki. Na dowód kilka przykładów ze świata, zilustrowane bardzo fajną infografiką Anny Vital:

Przykłady na to, że na biznes nigdy nie jest za późno

 

Przykłady ze świata biznesu jasno pokazują, że sukces w biznesie nie zawsze idzie w parze z młodością. Owszem, taki Mark Zuckerberg założył Facebooka, w wieku 19 lat i osiągnął sukces, ale mam wrażenie, że to pewnego rodzaju ewenement. Tak jak i kilka podobnych. Na liście 100 największych światowych firm według Forbesa, zdecydowanie przeważają doświadczeni przedsiębiorcy. Większość była w wieku 35-45 lat gdy startowali! A jak pokazuje wspomniana infografika sukces można osiągnąć będąc nawet znacznie starszym.

 

przykłady na to, że na własną firmę nigdy nie jest za późno

 

Założyciel portalu LinkedIn miał 36 lat, Hugo Boss 38 lat. Henry Ford – założył Forda w wieku 40 lat. John Warnock – założył firmę ADOBE w wieku 43 lat. Ray Kroc – założył markę McDonald’s w wieku 52 lat. Sanders otworzył KFC w wieku 65 lat. Jeśli macie ochotę to ostatnio trafiłem na ciekawy artykuł – właśnie na temat pułkownika Sandera. Chętnie się podzielę linkiem, bo to fajny przykład potwierdzający, że na własny biznes nigdy nie jest za późno: LINK.

 

Nie szukaj wymówek – działaj!

 

Pomiędzy 39-70 rokiem życia mamy najwyższy poziom zdolności poznawczych, myślenia abstrakcyjnego oraz umiejętności rozwiązywania potencjalnych problemów. Potwierdzają to badania, ale i przykłady z życia wzięte. Nie dajmy sobie wmówić, że w pewnym wieku jest już za późno na własną firmę. I nie piszę tego, bo dobijam do 40 i czuję się staro. Nic z tych rzeczy. Nie, nie. Serio.

Tak naprawdę dopiero po 35 roku życia człowiek zaczyna sobie zdawać sprawę czego tak naprawdę chce od życia i zaczyna je konkretnie analizować, oraz zaczyna wyciągać istotne wnioski. Albo nawet później. Podobnie było w moim przypadku. Ale jest ich znacznie więcej i są zdecydowanie bardziej wymowne. Zamiast szukać wymówek, tłumaczyć brak motywacji wiekiem, powiedzcie sobie: Chrzanić! Zróbmy to!

 

Dziś, mając 39 lat, mając kilka firm, wiele ciekawych projektów w trakcie i kilka ambitnych w planach, wciąż wydaje mi się, że to mało. Cały czas jestem głodny wiedzy. Dlatego też rozpocząłem swoje kolejne studia. Dokładnie dwa tygodnie temu. Tak! Mając 39 lat idę znowu na studia! Bo na naukę też nigdy nie jest za późno!

A może to ja jestem jakiś dziwny? Może Wy macie inne podejście? Jedno jest natomiast pewne – nie chodzi o kryzys wieku średniego. Nic z tych rzeczy. To nie to. Serio 😉

Jak być bardziej konkurencyjnym?

Jak być bardziej konkurencyjnym?

Konkurencja w biznesie jest, była i zawsze będzie, niezależnie od tego jaką firmę prowadzimy i w jakiej branży działamy. Kluczowe zatem staje się zbudowanie strategii biznesowej, która da nam szansę wygrać tę niekończącą się „bitwę o klienta”. (więcej…)

Własna firma czy etat?

Własna firma czy etat?

Jedno z odwiecznych pytań: własna firma, czy etat? Jeśli szukacie odpowiedzi, to dobrze trafiliście. W dzisiejszym tekście pomogę Wam wybrać, pokażę plusy i minusy obu scenariuszy, ale nie oczekujcie, że zrobię to za Was.

 

Własna droga w biznesie

 

Jeśli ktoś wmawia Wam, że jest jeden właściwy scenariusz, jedna prawidłowa odpowiedź, to znaczy, że nie warto go słuchać. Albo nie mówi Wam wszystkiego, albo mówi o sobie. Zarówno praca na etacie, jak i założenie własnego biznesu może być drogą na szczyt, albo na samo dno. Zbyt wiele zależy od Was, Waszych indywidualnych cech, podejścia, planów, celów, wizji, pomysłów, możliwości i sytuacji, żeby ktoś mógł Wam powiedzieć co jest dla Was dobre, a co złe. Ja też tego nie będę robić.

 

Chcę tylko podzielić własnym spojrzeniem na ten temat. Moimi obserwacjami i doświadczeniami. A wszystko to z perspektywy kogoś kto stał po obu stronach barykady. Postaram się pokazać blaski i cienie obu pomysłów, wskazać ich wady i zalety. Tak aby w jakiś sposób ułatwić Wam wybór.

Ja własną ścieżkę już wybrałem i mogę powiedzieć jak się nią idzie. Z resztą robię to dość regularnie. Tu na blogu, jak również na YouTubie. W jednym z ostatnich filmów poruszyłem już temat pracy na etat, jeśli przegapiliście to nic straconego:

 

 

Na co dzień raczej zachęcam Was do brania losu i biznesu we własne ręce. Pokazuję, że prowadzenie własnej firmy jest dużym wyzwaniem, ale daje równie duże możliwości. Piszę i opowiadam o tym, bo sam tak pokierowałem swoimi planami i tak się spełniam. Nigdy i nigdzie natomiast, nie mówiłem, że praca na etat jest zła.

Złe jest ślepe podporządkowywanie swojego życia pod cudze wizje, pod cudze „wydaje mi się”. Niezależnie czy chcesz otworzyć firmę, czy pracujesz u kogoś – żaden z tych scenariuszy nie jest z zasady dobry, albo zły. Jakby wszyscy otwierali własne firmy, to nie byłoby pracowników etatowych. Jakby wszyscy chcieli pracować na etacie, to nie byłoby gdzie. Dlatego niezależnie od tego, która droga zawodowa i życiowa jest Wam bliższa, macie prawo wyboru i każda z tych dróg jest ważna. Może mieć sens. Każda może być drogą na szczyt, albo na samo dno. Kluczowe jest określenie, która z tych dwóch opcji będzie dobra dla Was konkretnie. Nie tylko z biznesowego, czy finansowego punktu widzenia. Jaki macie potencjał i jak go wykorzystać.

Ważne, aby określić własną zawodową drogę. Cel, który będzie przyświecał waszym krokom i determinował Was do wysiłku. Najważniejsze to realizować własny pomysł na biznes, mając świadomość jakie niesie ryzyko, jakie przyniesie korzyści i jakie wyzwania. I o tym teraz słów kilka.

 

Własna firma czy etat?

 

Aby ułatwić Wam decyzję i rozważania, przygotowałem kilka argumentów przemawiającym na korzyść posiadania własnej firmy, jak również pracy na etacie. Niektóre z nich upewniają mnie w przekonaniu, że dobrze zrobiłem zakładając własny biznes. A niektóre uświadamiają jak fajnie jest pracować na etacie. 

 

Plusy pracy na etacie

  • bezpieczeństwo – prawdą jest, że praca na etacie wiąże się z większym poczuciem bezpieczeństwa, stabilizacji. Wiesz, że w określony dzień otrzymasz określone wynagrodzenie, co ułatwia organizację domowego budżetu i planowanie wydatków. Praca na etacie może nie jest całkiem pozbawiona ryzyka, ale z pewnością jest bezpieczniejsza niż prowadzenie własnej firmy.
  • mniejsza odpowiedzialność – to kolejny argument przemawiający za pracą na etat. Popełniając błąd pracując u kogoś ryzykujesz zazwyczaj tylko posadą. Popełniając błąd jako przedsiębiorca konsekwencje są znacznie poważniejsze. Możesz przekreślić lata ciężkiej pracy, dziesiątki tysięcy zainwestowanych środków. Większa odpowiedzialność, to większa presja i ciężar, którego nie każdy chce dźwigać.
  • ochrona prawna i socjalna – pracownik na umowie o pracę może liczyć na solidną ochronę prawną, socialną i pewne udogodnienia, których przedsiębiorca jest pozbawiony. Prawo do wynagrodzenia, prawo do urlopu wypoczynkowego, wychowawczego, urlopu na dziecko, macierzyńskiego, prawo do określonych warunków pracy, prawo do zasiłku, odprawy itd.
  • urlopy – skoro już wspomniałem o tym wątku, to warto nadmienić, że prowadząc własną firmę zaplanowanie urlopu przypomina trochę Mission Impossible. Natomiast pracując na etacie nie dość, że masz gwarantowany urlop 20-26 dniowy, to jeszcze płatny.
  • czas pracy – praca na etacie to zazwyczaj praca od 8.00 do 16.00, od poniedziałku do piątku. 40 godzin w tygodniu, wolne weekendy. Marzenie każdego kto prowadzi własną firmę, wierzcie mi. Nawet jak czasem trzeba zostać po godzinach, to nie jest to regułą, tak jak w przypadku własnego biznesu. kiedy to w zasadzie nigdy do końca z pracy nie wychodzisz.
  • lepsza organizacja pracy – mając własny biznes, mega ważna staje się wielozadaniowość, zwłaszcza na początku. To często wykonywanie pracy i obowiązków kilku osób, co tworzy oczywiste problemy organizacyjnie. Pracując u kogoś nie musisz myśleć o księgowości, organizacji pracy innych, formalnościach itd. Pracownik ustala z szefem zakres obowiązków, których potem po prostu musi się trzymać. Nie musi tworzyć miejsca pracy, tylko dostosować się do panujących warunków. To upraszcza sprawę.
  • możliwość rozwoju – pracując na etacie łatwiej znaleźć czas na szkolenia, dokształcanie się i rozwijanie. Często to jeszcze pracodawca pokrywa tego koszt.
  • pewne wynagrodzenie – w przeciwieństwie do przedsiębiorcy, który często musi czekać na zwrot inwestycji, na efekty sprzedażowe, pracownik zarabia pieniądze od pierwszego miesiąca pracy, a jego wynagrodzenie może być już tylko wyższe w kolejnych. Prowadząc firmę nie zawsze można przewidzieć obrót i dochód, natomiast pracując na etacie pensja nigdy nie zejdzie poniżej pewnego poziomu. Jest pewna.

 

Minusy pracy na etacie

  • szef – często to jeden z większych minusów. Co ciekawe mówię to jako szef właśnie 😉 Nawet jeśli mówimy o dobrym szefie, to sama konieczność wykonywania poleceń przełożonego, bycie kontrolowanym i ocenianym bywa stresujące i ograniczające. Czasami przyjdzie Wam zrobić coś inaczej niż byście chcieli, albo coś na co nie macie ochoty – bo wódz tak chciał. 
  • zasady – będąc pracownikiem musisz przestrzegać regulaminów i zasad, które zdecydowanie łatwiej się nagina będąc swoim szefem. To również potwierdzam z doświadczenia. Pracując na etacie trzeba być w pracy punktualnie o wyznaczonych godzinach, trzeba przestrzegać określonych wytycznych, które mogą skutecznie komplikować życie. Jak możecie się domyślać – jako własny szef macie większą elastyczność. 
  • ograniczona decyzyjność – oczywiście to zależne od stanowiska pracy, ale przecież i tak zawsze ostatnie słowo należy do szefa. Jako pracownik masz ograniczony wpływ na niektóre decyzje firmy, jej strategię i kierunek rozwoju marki. Im większa firma, tym mniejszy masz wpływ na cokolwiek i tym trudniej jest realizować własne pomysły i ambicje.
  • praca pod cudzym szyldem – pracując u kogoś jesteście częścią czegoś większego. Mniej pracujecie na własne nazwisko, a bardziej dla dobra zespołu i marki pod której szyldem działacie.

 

Plusy posiadania własnej firmy

  • niezależność – to jeden z ważniejszych argumentów przemawiający za posiadaniem i budowaniem własnej marki. Podejmujecie takie decyzje i wyzwania, jakie chcecie, nie musząc martwić się cudzym zdaniem. Od Was zależy rozwój firmy, cele i strategia. To jakaś forma wolności, której jesteśmy pozbawieni pracując na etacie.
  • szansa na większe zarobki – prawda jest taka, że własna firma nie zapewnia stabilnego wynagrodzenia, ale daje większą szansę na większy zysk. To ile wyjmiecie, będzie uzależnione od tego ile włożycie. Również jeśli chodzi o własną pracę, wysiłek i poświęcony czas. Niestety nie zawsze tak jest, ale przynajmniej taka opcja jest w ogóle możliwa. Nie ma górnej granicy Twoich zarobków jeśli biznes wypali.
  • spełniacie marzenia – bo przecież własna firma to nie tylko możliwość zarobienia pieniędzy ale realizacji własnych planów, marzeń, pasji. Ktoś kto nie lubi sztuki, nie otwiera galerii. Otwierając biznes masz w końcu możliwość zająć tym co tak naprawdę Cię kręci! Realizować się w wybrany przez siebie sposób.
  • satysfakcja – prowadząc firmę macie możliwość zrobić coś wielkiego – dosłownie i w przenośni. Świadomość, że Wasza firma może wnosić coś dobrego do Waszego życia ale też życia innych – to olbrzymia i niekłamana satysfakcja. 
  • elastyczność – bycie swoim szefem, to większa elastyczność bez konieczności tłumaczenia się komukolwiek. I na prawdę nie chodzi tylko o to, że można wyjść z biura nie tłumacząc się nikomu. Nie chodzi o możliwość wzięcia urlopu w dowolnym terminie. To po prostu większa swoboda działań. Możliwość tworzenia własnych zasad.
  • większe możliwości – zakładając własną firmę zwiększają się Wasze obowiązki, odpowiedzialność, ale też możliwości. Od teraz sami wyznaczacie pewne granice. 

 

Minusy prowadzenia własnej firmy

  • podatki – to jedna z największych bolączek wszystkich przedsiębiorców. ZUSy, VATy, comiesięczne rozliczenia, które stają się sporym obciążeniem dla każdego kto prowadzi własną firmę. Nawet jeśli nie osiągasz zakładanych wyników i zysków, płacić podatki trzeba. I to niemałe! Popełnisz błąd – płacisz jeszcze więcej! Dlatego tak ważna jest profesjonalna i sprawdzona obsługa księgowa w firmie.
  • stałe koszty – czyli kolejne stałe wydatki, które musisz każdego miesiąca ponosić, niezależnie od uzyskiwanych dochodów. Pensje dla pracowników, koszty wynajmu i utrzymania biura, firmowego auta, rachunki, bieżące wydatki – naprawdę jest tego sporo.
  • odpowiedzialność – tak samo za siebie jak za innych. Mając własną firmę nie masz nad sobą bata, ale za to ponosisz pełną odpowiedzialność za siebie i swoich pracowników. Za błędy odpowiadasz całym swoim majątkiem, a niektórych błędów i potknięć nie da się odkręcić tak łatwo i bezboleśnie.
  • niepewność jutra i zarobków – to dotyczy zarówno pracy na etat, jak i prowadzenia własnej firmy. Czasami nie da się przewidzieć przyszłości, czasami jakiś biznes nie wypali i trzeba będzie go zamknąć. Wierzcie mi, że zdecydowanie łatwiej będzie w takiej sytuacji znaleźć nową pracę, niż zaczynać budować firmę od nowa. Ale nawet jeśli Wasza firma nieźle funkcjonuje, to nie macie żadnej gwarancji na to jak będą wyglądać Wasze zarobki. Jednego miesiąca możecie zarobić 2 tysiące, a innego 20 tysięcy. Nie ma reguły.
  • inwestycja – każdy biznes wymaga jakiejś inwestycji. Oczywiście tu dużo zależy od konkretnego pomysłu i jego skali, ale zawsze trzeba włożyć w to jakieś środki finansowe. Środki, które mogą wrócić do nas z zyskiem, albo zniknąć bezpowrotnie. Ryzyko w biznesie jest zawsze!
  • diametralna zmiana życia – nie wszyscy są tego świadomi i na to gotowi – własna firma zmienia całe życie. Zmusza do jeszcze lepszej organizacji własnego czasu, życia rodzinnego, wymaga ciągłej atencji. Pracy niemal 24h / dobę. Zwłaszcza na początku drogi. 
  • kontrole – to nie jest tak, że mając własną firmę nie podlega się żadnej kontroli. Urząd Skarbowy czuwa, choć kontrole skarbowe to nie jedyne tego typu atrakcje jakie na Was czekają. 

 

Tak to wygląda w skrócie. 

Mam nadzieję, że po dzisiejszym tekście łatwiej będzie Wam zdecydować co będzie lepszym wyjściem dla Was: własna firma czy etat? Mimo, że nie opowiedziałem o wszystkim, to mam wrażenie, że najważniejsze argumenty padły. 

A co Wy o tym sądzicie? Może jednak nie wspomniałem o ważnym aspekcie? Jakie macie podejście i doświadczenia? Jestem bardzo ciekawy Waszych historii i komentarzy