Jak koronawirus zmieni świat biznesu?

Jak koronawirus zmieni świat biznesu?

Pandemia koronawirusa to problem, z którym świat musi się zmierzyć. Patrząc na to jak przedstawia się aktualna sytuacja, wiemy, że to nie będzie łatwa walka. Póki co wyraźnych sukcesów nie widać, co sprawia, że ludzie nadal są niepewni jutra. Nie wiemy jak długo kryzys się utrzyma, wiemy natomiast, że w dłuższej perspektywie może doprowadzić do załamania rynków, gospodarki, systemu zdrowia itd. Negatywne skutki odczujemy wszyscy. Już je odczuwamy.

Pozostaje pytanie, jak zmieni się nasze życie, gdy sytuacja się uspokoi. W dzisiejszym wpisie postaram się przedstawić kilka spostrzeżeń na ten temat. W odniesieniu do naszego codziennego życia, jak również w kontekście biznesowym.

 

Jak koronawirus zmieni nasze codzienne życie?

 

Wychodzę z założenia, że najbardziej boimy się tego co nie wiadome i nie wyjaśnione. Stąd dzisiejsza próba przewidzenia tego jak koronawirus wpłynie na nasze życie zawodowe i prywatne po ustaniu pandemii. A to, że nasze życie się zmieni, w obliczu informacji jakie do nas docierają, jest niemal pewne. Oczywiście wiele zależy od skali zniszczeń jakie wywoła wirus, od czasu w jakim będzie się rozprzestrzeniał, od reakcji rządów, rynków i każdego z nas. Jedno co można na ten moment określić ze 100% pewnością, to fakt, że nie wiemy jak to się finalnie skończy. Hipotezy i scenariusze są różne. Z drugiej strony pewne zjawiska i zmiany są widoczne już dziś. Jakie?

 

Rola i charakter medycyny

 

W kontekście zmian jakie wywołuje i wywoła pandemia, nie sposób pominąć ochrony zdrowia. To dziedzina, która do tej pory była mocno niedofinansowana. Mam na myśli i kwestię systemowe, sprzęty, wynagrodzenia lekarzy itp. Z tym, że wcześniejsze problemy nigdy nie miały tak dużej skali jak obecna walka z koronawirusem. Ostatnio widziałem w sieci wypowiedź pewnej francuskiej biolożki, która słusznie zauważyła, że piłkarze zarabiają miesięcznie 1,8 miliona euro, gdy ona i inni naukowcy ok 1,8 tysiąca. To daje do myślenia. W końcu Cristiano Ronaldo, czy Messi raczej nie opracują szczepionki na COVID-19. Podobnie jest na naszym podwórku. Jeśli system zdrowotny, służba zdrowia nie otrzyma właściwego finansowania, efekty odczujemy bardzo boleśnie. Wszyscy. Już je odczuwamy, gdy w szpitalach po dwóch tygodniach pandemii zaczyna brakować personelu, sprzętu, miejsca itd. Myślę, że z tej lekcji wyciągniemy wnioski i w przyszłości zmienią się priorytety jeśli chodzi o finansowanie ochrony zdrowia i jej znaczenie. Nie tylko lokalne, ale globalne.

Myślę, że zmieni się na stałe też samo korzystanie z usług medycznych. Jeszcze przed koronawirusem zostały wprowadzone e-recepty, e-zwolnienia itd. Można oczekiwać, że gdy sytuacja się uspokoi pewne rozwiązania (mimo, że wdrożone na czas kryzysu) zostaną z nami już na stałe.

 

Zdalna edukacja

 

E-learning nie jest nowym pojęciem. Narzędzia do uczenia na odległość znane są od dawna, pojawiły się w zasadzie razem z rozwojem internetu. Do tej pory były wykorzystywane raczej indywidualnie, nie powszechnie. Z uwagi na zagrożenie koronawirusem i jego specyficzny charakter (dzieci potrafią przechodzić go bezobjawowo, a przez to stają się “cichymi roznosicielami”) zamknięto szkoły i placówki edukacyjne. Przerwa może potrwać znacznie dłużej niż byśmy wszyscy chcieli, większość szkół (przy współpracy z Ministerstwem Edukacji) przeszła zatem na edukację zdalną. Zmienia się nie tylko forma edukacji, ale także rola szkoły i nauczycieli. Pewne tendencje były widoczne jeszcze przed pandemią, jak choćby coraz popularniejsze filmiki na YouTubie, omawiające zagadnienia matematyczne, czy lektury szkolne. Teraz może się okazać, że tego typu, zdalna, forma nauki nie tylko stanie się bardziej popularna, co zostanie włączona na stałe do systemu edukacji w Polsce. Ostatnio mówi się coraz głośniej o możliwości odbycia egzaminów próbnych w trybie zdalnym.

Zdalna edukacja dotyczy też w dużym stopniu środowiska akademickiego. Studenci mieli już okazję korzystać z nowoczesnych rozwiązań zdalnych, czy nawet studiować w tej formie wybrane kierunki. Kto wie czy za jakiś czas czas studia w trybie zdalnym nie zyskają systemowego umocowania, co może ułatwić edukację ludziom spoza wielkich miast.

 

Znaczenie higieny

 

Od początku pandemii podkreślana jest olbrzymia rola higieny, która jest jednym ze skuteczniejszych środków zapobiegawczych, spowalniających rozwój koronawirusa. Nawet jeśli wzmożone środki ostrożności związane z higieną, będą miały charakter tymczasowy, część przyzwyczajeń może zostać już na stałe. W końcu nie wiemy czy nowy koronawirus zniknie na zawsze, zmutuje aby zaatakować nas za jakiś czas, czy stanie się chorobą sezonową…

Rozstawione na czas epidemii pojemniki z płynem dezynfekującym w różnych miejscach użyteczności publicznej raczej już z nich nie znikną. Może nawet noszenie maseczek (które pojawiły się już przed pandemią, przy problemie ze smogiem) stanie się bardziej powszechnym zjawiskiem. Tak jak w Azji, gdzie jest to już od jakiegoś czasu normą i codziennością.

 

Życie w społeczeństwie

 

Mam wrażenie, że spora zmiana zachodzi też w nas samych. Patrząc na nas nie jako jednostki, a społeczeństwo. Myślę, że zwiększy się świadomość odnośnie właściwych zachowań w społeczeństwie, wzrośnie odpowiedzialność zbiorowa (mam nadzieję). W końcu nowy koronawirus nie jest jedyną istniejącą chorobą zakaźną. Ludzie mogą zacząć w większym stopniu doceniać innych. Może zmieni to trochę naszą mentalność? Tygodnie kwarantanny sprawiają, że zaczynie nam brakować nawet tych wszystkich, którzy do tej pory raczej nas drażnili. Na drogach, w sklepach, na co dzień. A może już tak macie?

Wydaje mi się, że koronawirus może też przygasić różnego rodzaju ruchy społeczne, na przykład antyszczepionkowy, o którym ostatnio było głośno. Może znacząco zmienić też nasze podejście do kwestii ubezpieczania się od nieszczęśliwych wypadków. Może wpłynąć na nasze podejście do oszczędzania. Nie wierzę, że Ci wszyscy ludzie, którzy dziś zostali bez środków odłożonych na czarną godzinę, nadal będą tak lekko podchodzić do tej kwestii. Ogólnie mówiąc, koronawirus uruchomił w nas pewne nieodwracalne procesy. Część z nich może stracić na znaczeniu po pandemii, natomiast śmiem podejrzewać, że część z nich pozostanie z nami już na długo.

 

Powszechna inwigilacja

 

Mam wrażenie, może nie do końca uzasadnioną obawę, że pandemia i wyjątkowa sytuacja w jakiej znalazł się świat, będzie pretekstem do jeszcze większej inwigilacji władz w życie obywateli. W zasadzie, to dzieje się na naszych oczach. W Chinach, Izraelu, Korei, Stanach Zjednoczonych. W pewnej formie nawet u nas. Przy odbywaniu kwarantanny konieczne jest posiadanie specjalnej aplikacji Kwarantanna domowa, dzięki której organy władzy mogą informować i kontrolować chorych. W systemie aplikacji są już niemal 72 tysiące osób.

Ogólnie boję się po prostu, że coś co ma pomóc nam w bieżącej sytuacji zostanie wykorzystane potem w niewłaściwy sposób. Śledzenie telefonów, monitorowanie obywateli, kart płatniczych… Nie wpadałbym w paranoje, ale takie zjawisko jest całkiem realne. A jak pandemia wpłynie na nasze życie zawodowe?

 

 

Jak koronawirus wpłynie na biznes?

 

 

Obecna sytuacja zmieniła i nadal będzie zmieniać naszą rzeczywistość, również biznesową. Widzę to na własnym przykładzie ale też obserwując rynek i ogólne tendencje w kilku branżach. Wiele firm jeśli nie zawiesza działalności, to wdraża programy oszczędnościowe, redukuje zatrudnienie, szuka obniżenia kosztów firmowych. Innymi słowy stara się jakoś dopasować do nowej, niełatwej rzeczywistości. Na przykład przechodząc na zdalny system pracy.

 

Przejście na pracę zdalną

 

Poprzedni wpis na moim blogu, w całości poświęciłem tematowi home office. Znajdziecie w nim sporo praktycznych wskazówek, podsumowanie najważniejszych wad i zalet. Natomiast domyślam się, że temat nie jest dla Was nowy. Nie zmienia to jednak faktu, że mamy do czynienia z pewnego rodzaju rewolucją. Nie chodzi o pracę zdalną, która z powodzeniem jest wykorzystywana w niektórych branżach. Od ładnych kilku lat razem z WBT-IT wdrażamy rozwiązania do pracy zdalnej. Rewolucja polega tu na czymś innym – chodzi o to, że nagle na tryb zdalny musiały się przełączyć nawet te firmy, które do tej pory nie miały potrzeb tego rodzaju ani żadnych doświadczeń na tym polu.

Wiadomo, praca na odległość nie zawsze będzie miała zastosowanie i nie zawsze będzie przynosić spodziewane korzyści. Można natomiast powiedzieć, że większość firm, w tym instytucje państwowe, przechodzimy właśnie przyspieszony kurs pracy zdalnej. Wynik tego testu może zaważyć o przyszłości naszego biznesu. Myślę, że ta forma prowadzonej działalności może nabrać na znaczeniu, również po pandemii.

 

praca zdalna wdrożenia dla firm

 

 

Zmiana na rynku pracy

 

Ta zmiana jest dla mnie dużą zagadką, a z drugiej strony wydaje się nieuchronna. Obecnie widać duży spadek zatrudnienia, co jest raczej normalnym zjawiskiem w momencie, gdy tak dużo firm zawiesza działalność. Część kadry jest zwalniana w ramach redukcji zatrudnienia, optymalizacji kosztów w czasie przestoju. Inna część przechodzi na pracę zdalną. Jak po pandemii będzie wyglądać pozycja pracowników na rynku pracy? Do tej pory mówiliśmy raczej o rynku pracownika. To on poniekąd dyktował warunki, ofert nie brakowało. Bardziej to firmy musiały powalczyć o dobrego specjalistę, a nie specjalista o dobrą pracę. Teraz ta sytuacja może się odwrócić. Może ale nie musi. Wiele zależy od tego jak długo potrwa przestój gospodarczy, jak wytrzymają go niektóre branże i jakie warunki ekonomiczne zastaniemy, gdy zagrożenie już zniknie.

Zmiana przyzwyczajeń konsumentów

 

Wśród wielu zmian biznesowych jakie pojawią się wraz z pandemią i zostaną po niej, zaliczyłbym też przyzwyczajenia klientów. Do tej pory wiele osób było przywiązanych do osobistych wizyt w galeriach handlowych, zagranicznych wyjazdów, czy posiadania w portfelu gotówki. Jeśli zaostrzone środki ostrożności potrwają jeszcze kilka miesięcy, duża część z nas również po pandemii będzie mniej chętnie odwiedzać takie miejsca. Być może chętniej będziemy płacić kartą. Może rzadziej będziemy chodzić do kin, teatrów, czy planować zagraniczne wakacje. Klienci szybko mogą się przyzwyczaić do korzystania ze sklepów online niż tradycyjnych itp. Myślę, że wiele branż odnotuje stały odpływ klientów do nowych rozwiązań.

Wątpię, aby na przykład szał zakupowy i gromadzenie zapasów miało zostać z nami na stałe. To raczej reakcja na bieżące wydarzenia, efekt paniki, który z resztą jaki sami zauważyliście trochę się uspokoił. Tym bardziej jeśli uda się już opanować zagrożenie, nie będzie potrzeby zapełniania spiżarni na zapas. A może wręcz przeciwnie? Zmiana przyzwyczajeń konsumentów, już się objawia dość wyraźnie w wielu aspektach. Choćby poprzez nagłe ograniczenie bezpośrednich kontaktów z klientami, co było codziennością wielu firm.

Biznes które w porę dostrzeże pewne tendencje, ma szansę utrzymać się na powierzchni. A być może zdobyć kapitał, który po kryzysie zwróci się podwójnie.

 

Kryzys ekonomiczny

 

Widzimy, że bieżąca sytuacja jest trudna, również w kontekście funkcjonowania światowej gospodarki. Efekty przymusowego zastoju dotkną nas wszystkich. We wszystkich krajach dotkniętych pademią, rząd stara się wdrażać rozwiązania antykryzysowe. U nas jest to m.in. zestaw ustaw pod nazwą tarcza antykryzysowa. Najgorsze jest to, że nikt nie wie jak długo potrwa ta sytuacja i jak bardzo niszczycielska dla systemu finansowego będzie pandemia koronawirusa. Może będzie potrzeba całkowitego jego przebudowania.

Walka z papierowym pieniądzem może też nabrać dodatkowego wymiaru. Już od jakiegoś czasu promowane są transakcje bezgotówkowe. Jest możliwość, że zagrożenie związane z nowym koronawirusem może być pretekstem do wprowadzenia ograniczeń w obrocie gotówką. A to jak wiadomo odbije się na szarej strefie, da nowe narzędzia inwigilacji itd.

 

Innowacje i technologia

 

Mobilizacja związana z pandemią jest już globalna. Naukowcy w pocie czoła szukają szczepionki, a firmy szukają rozwiązań, które pozwolą im przetrwać. Od postępu i innowacji w branży medycznej zapewne zależy los nas wszystkich. Podejrzewam, że nie tylko badania nad wirusami wskoczą na wyższy poziom. Podobnie można spodziewać się w innych sektorach. Firmy produkcyjne, które do tej pory bały się automatyzacji, mogą mieć wyraźny sygnał do wdrażania nowych technologii. Biznes, który do tej pory nie brał pod uwagi wykorzystania botów, sztucznej inteligencji, szybko dostrzeże jej atuty w obecnej sytuacji. Aplikacje biznesowe, rozwiązania chmurowe, narzędzia do pracy zdalnej, do telekonferencji – zyskują na jeszcze większym znaczeniu, co bezpośrednio przełoży się na ich rozwój. Tak samo jak rynek e-commerce, rynek szkoleń. Sam jestem z resztą ciekawy, które branże najszybciej zareagują i zaczną korzystać z technologii, które jeszcze niedawno nie mieściły się wśród ich priorytetów.

 

Przetrwają najsilniejsi

 

To co już nie raz powtarzałem, czy to w filmikach na YouTubie, we wpisach, rozmowach – w biznesie konieczne jest posiadanie poduszki bezpieczeństwa. Część przedsiębiorców nie potrzebowała pandemii, aby oszczędzać i myśleć przedsiębiorczo. W myśl idei, aby dmuchać na zimne, już wcześniej zgromadzili środki “na wszelki wypadek”. Myślę, że w obecnej sytuacji, gdy szykują się lawinowe zwolnienia, likwidacje i bankructwa, takie rozsądne biznesowe podejście nabierze jeszcze większego znaczenia. Zwłaszcza kiedy pomoc ze strony państwa nie jest wystarczająca i w zasadzie wiele nie zmienia.

Przedsiębiorcy, którzy zawieszą działalność dostaną surową lekcję, ale jest duża szansa, że wyciągną z niej naukę. Sam staram się do tego tak podchodzić. Musiałem wdrożyć szereg nowych rozwiązań, przeorganizować niektóre procesy w swoich firmach (jak choćby obsługę klienta, kadry, sprzedaż, ochronę danych itd.), z niepewnością patrzę w przyszłość. Nikt z nas nie chciałby uczyć się na przykładzie koronawirusa. Natomiast skoro już z nami jest, musimy to przetrwać i nie pozwolić, aby wnioski rozmyły się wraz z zagrożeniem. Uważnie przyglądajmy się zatem na rozwój wypadków, nie poddawajmy się panice, szukajmy nowych rozwiązań, pomagajmy sobie. Pogódźmy się z tym, że nasza rzeczywistość zmieni się po pandemii. A w jakim zakresie i skali? To dokładnie okaże się niestety dopiero po fakcie.

 

A jak Waszym zdaniem pandemia zmieni nasze życie codzienne i zawodowe?

Dajcie znać w komentarzach! 

 

Własna działalność jest jak dziecko

Własna działalność jest jak dziecko

Zapewne słyszeliście już kiedyś powiedzenie, że własna firma jest jak jak dziecko. Jeśli prowadzicie już własną działalność, to najprawdopodobniej znacie to z autopsji. Bardziej lub mniej dosłownie. Gdyby zastanowić się nad tym głębiej, porównanie to ma więcej sensu niż może się wydawać. Jest czymś więcej niż tylko zgrabną metaforą. Zdradza podejście, które moim zdaniem sprawdza się w prowadzeniu własnej działalności, a dziś trochę o nim opowiem.

 

 

Z własną firmą jest jak z dzieckiem

 

 

 

Jeśli macie wątpliwości, czy porównanie firmy z dzieckiem, jest trafione to po dzisiejszym tekście pewnie znikną razem z ostatnim akapitem. Mówię to zarówno jako właściciel kilku firm, jako osoba, która pomaga w rozwoju innych marek, oraz jako ojciec.

Obecnie coraz więcej osób decyduje się na założenie własnego biznesu. To dobrze. Na pewno nie będę Was do tego zniechęcać. Ważne jest jednak, aby decyzję o otwarciu i prowadzeniu własnej działalności podjąć świadomie. Na tyle, na ile się da. A nie zawsze i nie wszyscy mają świadomość tego, jakie wyzwania na nich czekają, ile pracy, czasu rzeczywiście będą musieli zainwestować w rozwój firmy.

 

Który rodzic jest świadom wszystkich konsekwencji i obowiązków jakie niesie ze sobą rodzicielstwo i założenie rodziny? Który przedsiębiorca zna wszystkie blaski i cienie prowadzenia działalności, przed jej rozpoczęciem? Znacie takich?

 

Możecie przeczytać wszystkie książki o wychowaniu dziecka, nasłuchać się niezliczonych rad od bardziej doświadczonych, a i tak nie przewidzicie wszystkiego. Nie będziecie w stanie przygotować się na to co nastąpi. Podobnie jest w biznesie. Możecie skończyć różne kursy, szkoły. Latami planować założenie własnej firmy, przygotowywać się do tej roli, a i tak nie macie gwarancji na sukces. Tu tkwi haczyk i jednocześnie dreszczyk emocji. Faktem jest jednak że w oby przypadkach, pojawienie się pociechy (jak również własnej firmy) zmienia nasz życie o 180 stopni.

 

Zarówno prowadzenie własnej działalności, jak i wychowywanie dziecka ma swoje wady i zalety. Rozkładają się zazwyczaj w różnych proporcjach. Zależy od dziecka (firmy), sytuacji, warunków i przede wszystkim – od nas. Czasami potrzeba więcej wysiłku, natomiast satysfakcja rośnie proporcjonalnie do niego. Niedawno na moim kanale YouTube opublikowałem vloga, na którym wskazałem kilka plusów i minusów prowadzenia własnej firmy. Powstał też wpis na ten temat. Może wkrótce będzie trzeba zrobić podobne podsumowanie jeśli chodzi o dzieci. Pomyślimy 🙂

 

 

 

 

 

Nie ma jednego przepisu na sukces, tak jak nie ma jednej słusznej drogi na wychowanie dziecka. Jeśli ktoś Wam wmawia, że taki przepis istnieje, to zasugerujcie mu aby zmniejszył dawkę leków. Co najmniej o połowę. Są jednak natomiast pewne zasady, które powinny przynieść pozytywny skutek w obu przypadkach.

 

Z firmą jest jak z dzieckiem – im większy włożycie wysiłek w wychowanie swojej pociechy, tym lepsze będą potem efekty. Jeśli poświęcicie swojej marce uwagę, od pierwszych chwil będziecie zaangażowani w jej rozwój i będziecie w tym wytrwali – to efekty pojawią się prędzej, czy później. Trzeba się jednak uzbroić w cierpliwość i nastawić na całodobową opiekę. Płacz o 5 rano nie powinien Was dziwić, tak samo jak konieczność siedzenia po kilkanaście godzin przy firmowych obowiązkach. Zwłaszcza na początku działalności, kiedy Wasza marka jest jeszcze w powijakach.

 

Pamiętaj, że nikt tego wszystkiego za Ciebie nie zrobi – a dziecko samo się nie wychowa. To znaczy wychowa się, ale raczej nie będzie przystosowane do świata i bez opieki rodzicielskiej nie da sobie rady w późniejszych etapach dojrzewania. Niezbędne jest zaangażowanie, dużo pracy u podstaw, poczucie obowiązku, ale też uczucie, motywacja, wytrwałość. Jak potwierdzają liczne badania – dzieci rozwijają się najlepiej w pełnej rodzinie. Podobnie jest z firmą. Trudno będzie Ci wszystko zaplanować i wykonać samodzielnie. Czasami obowiązków i pracy przy firmie, czyli przy Waszym dziecku, jest tak dużo, że trzeba skorzystać z pomocy niani.

Jaką rolę powinna pełnić? Jakie obowiązki przejąć? Co to ma wspólnego z biznesem?

 

 

Zatrudnij nianię do swojej firmy

 

 

Człowiek jeszcze nie opanował sztuki teleportacji, nie rozdwaja się, niestety, albo na szczęście ma tylko dwie ręce. Dlatego czasami niezbędna jest pomoc z zewnątrz. I nie chodzi tu o to, że sam nie dasz sobie rady. Dasz, do pewnego momentu i etapu rozwoju.

 

Może się jednak okazać, że będzie Was to kosztowało zbyt wiele wyrzeczeń i wysiłku. Jeśli cały ciężar obowiązków weźmiecie na siebie, z czasem może Was wymęczyć, jednocześnie studząc całkowicie zapał, motywację, spowolni proces dorastania. A przecież każde dziecko z czasem dojrzewa, a co za tym idzie zwiększają się też jego potrzeby i tym samym nasze obowiązki i podejście. Wielu rodziców słusznie decyduje się na pomoc rodziny, albo niani. Natomiast chyba mało kto liczy na to, że taka pomoc będzie polegała na całkowitym przejęciu obowiązków wychowywania. To tak nie działa. A przynajmniej moim zdaniem, nie powinno.

 

Niania ma inne zadania. Ma dbać o dziecko, pilnować, doglądać pod nieobecność rodziców, nakarmić, ewentualnie pomóc w edukacji i wspomagać rozwój. Taką też rolę bierze na siebie osoba odpowiedzialna za pomoc w kreowaniu i rozwoju Twojej marki. Nie będzie kochał Twojego dziecka tak jak ty. Nigdy. Ale swoim zaangażowaniem, umiejętnościami pomoże Twojej firmie szybciej dorosnąć. Będzie realnym wsparciem, gdy Ty musisz zająć się innymi sprawami. Będzie bacznym obserwatorem, gdy Ty skupiasz się na innych istotnych kwestiach.

 

Jeśli czujecie, że przydałoby się Wam właśnie takie wsparcie, w wychowaniu Waszej firmy, to zgłaszam swoją kandydaturę. Chętnie zaopiekuję się Waszą pociechą. Zadbam o to, aby była bezpieczna, odciążę Was od obowiązków i wspólnie z Wami zaplanujemy drogę rozwoju.

Mogliście już poznać mnie i moje podejście do biznesu. Na blogu i vlogu staram się regularnie dzielić swoimi obserwacjami, podejściem, wiedzą i doświadczeniami. Mam też referencje od innych zadowolonych rodziców. Może z czasem zaufacie mi na tyle, że zdecydujecie się powierzyć mi swoją firmę pod opiekę. Z góry zaznaczam: Mam podejście do dzieci 🙂

Zapraszam do kontaktu!

15 + 6 =

Jak być dobrym szefem?

Jak być dobrym szefem?

Dobry szef jest jak dobry kapitan na statku. Niezależnie od problemów i sztormów statek nie zmienia swojego kursu i płynie we wcześniej określonym kierunku. Dobry kapitan niezależnie od warunków utrzyma załogę w ryzach, będzie potrafił odpowiednio przydzielić obowiązki, będzie znał mocne i słabsze strony swojej łajby, by finalnie dopłynąć do celu.

To niezbyt wyszukana metafora, ale wyjątkowo trafna jeśli porównamy ją do zarządzania firmą przez szefa. Dlatego dziś będę się jej trzymał.

 

 

Dobry szef, to dobra firma

 

 

Na blogu, w filmach na YouTubie, wspominałem już sporo o pracownikach. Podkreślałem, że to oni w rzeczywistości tworzą wizerunek firmy, a ich zaangażowanie nie raz decyduje o sukcesie, bądź porażce. Tak jak na statku – bez załogi nie wypłyniemy nawet z portu. Dziś natomiast skupimy się na kapitanie…

Aby odpowiedzieć na pytanie jak być dobrym szefem, warto zdawać sobie sprawę jakie cechy musi posiadać dobry szef. Wiadomo też, że w zależności od specyfiki, charakteru biznesu te cechy muszą się nieco różnić. Jedne będą nabierały większego znaczenia, a inne na nim traciły. Dlatego starałem się opisać te najbardziej uniwersalne jakie przyszły mi do głowy. 

 

Nie ma szefa idealnego. To po pierwsze. Ważne aby mieć tą świadomość, zarówno jako majtek pokładowy i jako kapitan. Możecie się starać ze wszystkich sił – błąd, porażka w biznesie, różne zawirowania spotkają Was prędzej, czy później. To pewne.

Z drugiej strony, każdy może być dobrym szefem. Nikt się z tym nie rodzi. Bycie dobrym przywódcą to nie cecha wrodzona, a nabyta. To suma wielu czynników, które trzeba w sobie wypracować. Owszem można mieć pewne predyspozycje, jednego może to kosztować trochę więcej pracy, drugiego mniej. I nie chodzi tylko o takie oczywiste kompetencje, jak dobra organizacja, wiedza, podejście. Gdy zastanowimy się na tym głębiej, na myśl przychodzą te wszystkie małe detale dnia codziennego, które testują nas w swojej roli.

 

Dobry szef, to dobra firma. Tak to działa.

 

Mało jest dobrych firm, które mają złych szefów i rzadko zdarza się, że dobry szef miał złą firmę. To logiczna zależność. Mimo, że mogą występować wyjątki od reguły, to ogólne wnioski są równie logiczne: od pracy, postawy i cech szefa, zależny jest sukces w biznesie. Każdy musi to przetrawić we własnym zakresie. Lista niezbędnych cech i umiejętności mogą się różnić, ale to właśnie one stanowią o tym na ile jesteśmy dobrymi kapitanami i jak daleko naszym statkiem możemy dopłynąć. 

 

 

Jak być dobrym szefem?

 

 

Wspomnę teraz o niektórych cechach, które moim zdaniem powinien być dobry szef. To cechy w biznesie, które sam staram się stosować i doskonale wiem, że łatwiej się o nich mówi, pisze niż stosuje w praktyce. Ale to chyba żadna nowość również dla Was prawda?

 

Dobry szef, to dobry przywódca

 

To nie podlega dyskusji – szef już z samej definicji musi być dobrym przywódcą. Problem pojawia się przy słowie “dobry”. Dobry przywódca według mnie będzie pewny siebie, ale nie pyszny. To ktoś kto będzie łączył ogień z wodą, będzie tak samo surowy, jak empatyczny. Stanowczy i łagodny. Ktoś kto z jednej strony będzie wymagający, sprawiedliwy, a z drugiej strony czasem przymknie oko na pewne potknięcia współpracowników. Dobry kapitan musi mieć posłuch w załodze, ale mieć wyczucie w którym momencie użyć bata, a w którym nagrody. 

 

jak być dobrym szefem

 

Dobry szef ma wizję

 

„Jeśli chcesz okręt, to nie zwołuj ludzi po to, aby zebrać budulec, przygotować narzędzia i przydzielić pracę, ale naucz ich tęsknoty do dalekiego bezkresnego morza.” – Antoine de Saint Exupery.

Ten zasłyszany cytat idealnie pasuje do tematu – dobry szef musi mieć konkretną wizję. Dodatkowo musi potrafi zarażać nią innych. Sam pomysł nie wystarczy. Dobry kapitan potrafi zainspirować załogę. Nawet jeśli nie od razu będziesz, zgodnie ze słowami pisarza “wzbudzać tęsknotę do dalekiego bezkresnego morza” to przynajmniej możesz jasno wyznaczyć punkt na mapie, który stanie się Waszym wspólnym celem i wizją. Nie uda się to bez jednej ważnej rzeczy…

 

Dobry szef zna swoją firmę

 

Dobry kapitan, zna swoją łódź. Co więcej, dobrze zna swoją załogę. Nie chodzi tu o to, żeby znać szczegóły prywatnego życia pracowników, ale dobrze jest poznać osoby, z którymi wypływa się na morze. To kwestia zaufania, ale też podstawa do tego aby wiedzieć na jakie wsparcie możesz liczyć, czego wymagać. Jak Twój zespół będzie radził sobie z presją czasu, czy będzie zaangażowany, jakie ma słabości… Nie będziesz dobrym szefem jeśli nie poznasz swoich pracowników, ale też nie dasz poznać siebie. Oczywiście tu ważne jest wyczucie. Koleżeńskie relacje nie zawsze się sprawdzają, a pewne granice lepiej niech pozostaną wyraźnie nakreślone. Ale im bardziej sam się otworzysz, tym lepiej poznasz załogę, tym lepszą atmosferę będziesz miał na statku. 

Jak możesz poznać swój zespół? Dobrym pomysłem będzie chociaż raz na jakiś czas wspólne wyjście na lunch, wyjazd integracyjny, albo wspólny rejs i kolacja przy świecach 😉

 

Dobry szef, to dobra komunikacja

 

Ten temat bezpośrednio łączy się z poprzednim. Z resztą wszystkie wspomniane cechy są ze sobą zespolone. Trudno będzie poznać Ci pracowników, jeśli w firmie będzie kiepska komunikacja. Co to znaczy? To znaczy, że pracownik nie będzie wiedział z jakimi sprawami ma się do Ciebie zgłaszać, jak z Tobą rozmawiać, jakie masz oczekiwania. Dobra komunikacja w zespole jest ważna i pozwala nie tylko usprawnić pracę, ale też uniknąć zamieszania, niepotrzebnych niedomówień i konfliktów.

Dobra komunikacja to też konstruktywna krytyka. Bynajmniej nie chodzi o to, aby wzbudzać poczucie winy u pracowników za każdym razem jak coś nie wyjdzie. Chodzi bardziej o to, aby wskazać błędy i zmotywować do rozwoju. Każdy w firmie może wymagać nieco odmiennego podejścia, spersonalizowanej komunikacji, ale jeśli znasz swój zespół będziesz wiedział jak rozmawiać z każdym z jego członków. Pamiętaj jednak o pewnej uniwersalnej zasadzie: chwalić możesz na forum firmy, krytykuj raczej w cztery oczy.

 

Dobry szef jest uczciwy

 

Kolejna elementarna sprawa – zarówno jeśli chodzi o szefa, jak i o pracowników. Uczciwość powinna charakteryzować każdą relację, nie tylko zawodową. Pamiętaj, że to coś więcej niż wypłata ustalonego wynagrodzenia zgodnie z umową i terminem. To przekłada się także na bezpośrednie stosunki i objawia się m.in. szczerością. Jeśli znasz zespół, a komunikacja nie sprawia Wam trudności będzie Wam łatwiej. Uczciwość to spełnianie obietnic, mówienie prawdy bez manipulacji. To także przyznanie się do błędu.

Nie musisz się kajać przed załogą. Ale możesz sporo zyskać jeśli przyznasz się do pomyłki. To będzie dowód, że jesteś uczciwy również wobec siebie. Jeśli pokażesz to pracownikom, łatwiej będzie Ci nawiązać fajny kontakt, przestaniesz być tylko tabliczką z nazwiskiem na drzwiach gabinetu. Jeśli wiecie co mam na myśli 🙂 

 

Dobry szef jest profesjonalistą

 

Jako szef, profesjonalista, musisz dbać o pewne standardy pracy. To znaczy, że sam jesteś punktualny, dotrzymujesz terminów, dbasz o swój wizerunek, a tym samym wizerunek firmy. To też odpowiednie podejście do klienta, dbałość o jakość firmowych usług. Powinieneś być profesjonalny i tego samego wymagać od swojego zespołu. Takie odpowiedzialne podejście jest nieodłączne jeśli zależy Ci na rozwoju firmy, na tworzeniu trwałych relacji z klientami, których raczej nie zbudujesz tylko na ładnym uśmiechu, prawda?

 

Dobry szef jest sprawiedliwy

 

Kolejna cecha niezbędna przy prowadzeniu firmy i byciu dobrym szefem. Ale co się kryje pod tym ogólnym stwierdzeniem? Chociażby to, że nie będziesz mieć “pupilków”, których będziesz traktował lepiej od innych. Sprawiedliwe traktowanie pracowników, to równe traktowanie. Bycie sprawiedliwym szefem nie zawsze jest łatwe i rzadko bywa przyjemne, ale sprawia, że jako kapitan budujesz zaufanie wśród załogi.

 

 

To tylko kilka ogólnych cech niezbędnych w biznesie, które pomogą Wam być lepszymi szefem. Każda jest ważna i każda może być nie lada wyzwaniem. Wiem po sobie. 

Ale przecież pływanie po otwartym morzu to nie bułka z masłem. Nawet dla doświadczonych kapitanów i zgranej załogi. Musisz zatem zrobić wszystko co w Twojej mocy, aby mimo różnych przeszkód na swojej drodze, wytrwale płynąć do celu. 

Powodzenia!

 

Strach przed krytyką – jak z nim walczyć?

Strach przed krytyką – jak z nim walczyć?

Strach przed krytyką, przed oceną naszych działań, to powszechne zjawisko nie tylko w biznesie, ale także w codziennym życiu. W zasadzie towarzyszy chyba każdemu, chyba od zawsze. Przybiera różne formy, atakuje z różnym nasileniem…

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego tak bardzo boimy się krytyki i jak sobie z tym radzić? (więcej…)

Tag: biznesowa codzienność